sobota, 12 maja 2012

# 40. Harry . część 1 .


Hej ; *
Tak jak obiecałam, dodaję Hazzę, tylko że podzieliłam go na krótsze części, bo po pierwsze nie zdążyłabym na dziś przepisać go całego, po drugie wątpię, żebyście takiego długaśnego przeczytały w jeden dzień ;D Tak więc dziś część pierwsza, jutro part 2 i jeśli będzie trzeba, w poniedziałek zakończenie ; )
(wiem, obiecałam w weekend Liam'a, ale bez sensu dodawać naprzemiennie imaginy, według mnie lepiej skończyć jeden, zacząć drugi.)
_____________________________________________________________

      Nad moim łóżkiem znów słyszę wibracje telefonu. Cała półka i poustawiane na niej ozdoby drżą. Przykrywam się po sam czubek głowy kołdrą i narzucam na nią poduszkę. Łzy płyn ą po mojej twarzy strumieniami. Mam już mokre włosy, a pościel i ubrania stały się już sztywne od słonego płynu. Nie ma mnie. Nie istnieję. Nie chcę żyć. Na co mi takie życie?!
     Wibracje nad moją głową nie ustają. Wstaję z łóżka, sięgam po telefon, wyciągam z niego kartę i łamię ją na pół.
-          Daj mi wreszcie spokój! – wrzeszczę żałośnie do pogiętych szczątków. – Nigdy więcej! Nigdy!
Ponownie siadam na łóżku zawodząc żałośnie. Moja ręka trafia na twardy ostry przedmiot. Kapsel od tymbarka, którego przez wczorajsze łzy nie byłam w stanie przeczytać: „Zacznij od nowa”. Łatwo powiedzieć. Nic prostszego.
-          Jasna cholera! – klnę na całe gardło i ponownie znikam pod kołdrą, płacząc i przeklinając świat i życie.
* trzy dni wcześniej *
Siedziałam na kanapie w objęciach Harry’ego, oglądaliśmy komedię romantyczną. Chłopak pocałował mnie we włosy, a ja, zadowolona, objadałam się lodami, raz po raz częstując towarzysza.
-          Jutro będę musiał wyjść – mruknął mi do ucha, a ja oczarowana jego uwodzicielsko niskim głosem, zamknęłam oczy i rozpamiętywałam chwilę, w której się poznaliśmy...
To było rok temu. Zgubiłam moją grupę wycieczkową i przewodnika, byłam zdana na siebie w wielkim i całkiem obcym mi mieście. Chodziłam w kółko, w panice wybierając numery moich znajomych. Żaden nie odbierał. Usiadłam na ławce i schowałam twarz w dłonie. Taką zastał mnie Harry. Spytał co się stało, a po zapoznaniu się z moją sytuacją, zaprosił mnie do swojego mieszkania i zobowiązał się pomóc mi znaleźć znajomych. Bardzo zżyliśmy się ze sobą przez owe krótkie chwile.
Wraz z resztą grupy wróciłam do Polski, lecz tylko po swoje rzeczy i, jako że byłam pełnoletnia, ponownie wróciłam do Londynu. Jestem tu do teraz, lecz zmieniło się to, że jestem z najcudowniejszym facetem świata.
-          Nie ma sprawy, kochanie – odpowiedziałam szeptem.
Było mi jednak smutno. Dzień bez Harry’ego to dzień stracony.
Chłopak zauważył moje niezadowolenie, które bez skutku próbowałam zamaskować. Przyciągnął mnie do siebie i złożył na moich ustach długi, słodki pocałunek.
-          Wrócę tak szybko, jak tylko będę mógł – przyrzekł.
      Zegar na kominku wybił 23:00. Zdziwiłam się, gdyż czas wyjątkowo szybko przeleciał. Niedawno, kiedy siadałam obok Hazzy by w spokoju obejrzeć film była 20:00.
      Wstałam z kanapy, pociągnęłam za sobą Harry’ego i udaliśmy się objęci w stronę sypialni. Zmęczona, momentalnie zasnęłam. Podejrzewałam, że Hazza też szybko poszedł w moje ślady.
* następnego dnia *
       Obudziłam się i wolno przeciągnęłam, jednocześnie szukając w łóżku Stylesa. Nie było go. Nagle łóżko stało się zbyt duże i zdecydowanie za zimne. Owinęłam się kołdrą i poszłam do salonu. Tam również go nie zastałam. W kuchni przygotowałam sobie miskę płatków i zalałam je gorącym mlekiem. Idąc ze śniadaniem do pokoju rozmyślałam, gdzie też może podziewać się Hazza. Włączyłam telewizor, nastawiłam kanał muzyczny i wciąż opatulona pościelą, konsumowałam płatki.
       Nim się spostrzegłam zegar na kominku wskazał kwadrans do godziny 11:00. Ubrałam się szybko i monotonnym krokiem udałam się do sklepu spożywczego po produkty, gdyż lodówka ziała pustkami i nie miałam z czego ugotować obiadu.
Market znajdował się przecznicę dalej. Szybko załatwiłam zakupy i wróciłam obładowana torbami do domu. Kiedy przygotowywałam posiłek, napisałam do Harry’ego esemesa kiedy będzie.
Nie odpowiedział.
       Czekałam dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści minut. Zabijałam czas oglądając telewizję. Dwie godziny. Trzy. Gdy dochodziła szesnasta po południu postanowiłam wyjąć na miasto, pochodzić po sklepach, tak ot, dla zabicia czasu, który mi się niemiłosiernie dłużył.
Wyszłam z domu, wcześniej zostawiając Harry’emu liścik: „Poszłam do galerii, niedługo wrócę. Kocham, ściskam, całuję: [T.I.]”
      Włóczyłam się po centrum bez celu. Zaczynało się już powoli ściemniać, więc spacerkiem ruszyłam w kierunku domu, przechodząc przy tym po najokazalszej dzielnicy Londynu. Mijałam drogą restaurację. W środku paliło się mnóstwo świeczek i chińskich lamp.
Przechodząc obok, przyglądałam się ludziom siedzących przy stołach i dostrzegłam... Harry’ego. Nie był sam. Siedział w głębi sali przy okrągłym stoliku nakrytym krwistoczerwonym obrusikiem i bordową zastawą. Naprzeciwko niego siedziała smukła blondynka ubrana w skąpą różową sukienkę, która więcej uwydatniała, aniżeli zasłaniała.
      W pewnym momencie chłopak złapał ją za rękę i spojrzał głęboko w oczy. Nachylił się nad nią... Ich usta połączyły się w pocałunku. Dłoń Stylesa wędrowała wzdłuż jej opalonej nogi, sięgnęła krzywizny uda...
Odwróciłam wzrok. W moich oczach pojawiły się łzy. To niemożliwe. Mój Harry nigdy by mnie nie zdradził. Zerknęłam ponownie szklistymi oczami w stronę pary przy stoliku. Nadal się całowali. I to bardzo czule, powiedziałabym, że wprost namiętnie.
      Łzy spływały po mojej twarzy strumieniami. Biegłam ile sił w nogach. Chciałam znaleźć się jak najdalej stąd, jak najdalej od chłopaka, który jeszcze wczoraj mnie kochał, a dziś z całą odpowiedzialnością i na oczach wszystkich, zdradził mnie z jakąś blondynką...
      Dotarłam do domu. Rzuciłam klucze na szafkę w przedpokoju, podążyłam do kuchni. Pogniotłam i porwałam kartkę, którą zostawiłam Harry’emu i odrzuciłam jej szczątki w kąt pomieszczenia.
Cała zapłakana wbiegłam na górę. Wyciągnęłam walizkę z szafy i spakowałam swoje rzeczy. Chowałam wszystko: ciuchy, kosmetyki, pamiątki, zdjęcia, rzeczy osobiste... Wszystko co do cła. Skoro Harry chciał mieć plastikową blondynkę, proszę bardzo. Tej brunetki, całej we łzach, już nigdy nie będzie dane mu zobaczyć.
      Ciągnęłam właśnie walizkę po schodach, kiedy drzwi wejściowe się otwarły i stanął w nich Harry. Widać, nie bardzo chciał ukryć przede mną spotkanie z inną, gdyż na jego ustach dostrzegłam różowe ślady szminki.
Widząc moją torbę otworzył szeroko oczy.
-          Co się stało, kotku? – zapytał, ocierając szybko usta.
-          Żaden kotek – przerwałam mu sucho. Moje oczy znów zrobiły się szklane. – To ty mi powiedz, Styles, czy coś się stało, bo najwyraźniej masz mi dużo do zdradzenia.
Podeszłam do niego zmuszając się do drwiącego uśmiechu i palcem wskazującym i kciukiem wytarłam resztki szminki z jego ust.
-          Chyba niedokładnie zmyłeś dowody.
Jego oczy stały się jeszcze większe.
-          Co? – zapytałam z drwiną w głosie. Za wszelką cenę próbowałam być twarda, lecz niewiele brakowało, żebym popadła w skrajną rozpacz i jak małe, obrażone dziecko, rzuciła się na kanapę, uderzając w nią i wyżywając na niej wszystkie swoje lęki i smutki. – Pierwszy raz mnie widzisz, tak naprawdę, tak? Myślałeś, że jestem aż tak głupia? Myliłeś się.
-          Ja...
-          Wiesz co? – przerwałam mu z furią. – Jednak nie chcę tego słuchać. Oszczędź mi tych jęków.
Chwyciłam rączkę walizki i prześlizgnęłam się pod ramieniem chłopaka. Nadal przyglądał mi się szeroko otwartymi oczami, jednak chyba nie miał w planach wykrztusić z siebie słowa. Wyszłam na chłodne, wieczorne, londyńskie powietrze. Zatrzasnęłam Harry’emu drzwi przed nosem i nie zważając na nic, ruszyłam przed siebie w ciemną, nieprzeniknioną noc.


~by Klara

13 komentarzy:

  1. Ja chcę jak najszybciej następną część.! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny świetny świetny świetny! Jak najszybciej ciąg dalszy! ;) Jesteś BOSKA! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuuper.!! Jest świetny.. proszę jak najszybciej następne części. !!; D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestes cudowna :D dodaj szybko nn :D

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny! już nie mogę się doczekać następnej części :)
    może powinnaś zacząć pisać jakieś opowiadanie ;D
    Kina ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może faktycznie powinnaś :D

      a nie możesz jtr dodać obydwu części :D
      albo takiego długaśnegooooo :D
      proszę !!!
      to chyba twój najlepszy imagin !!!

      Usuń
  6. W 100% zgadzam się z Kinią. Imagin jest cudowny, chyba pierwszy twój, w którym chłopak zdradził dziewczynę. ;) Nie mogę się doczekać kolejnej części. :)
    Kasiutka

    OdpowiedzUsuń
  7. Jasne że mi się podobał.
    To jest bardziej talie krótkie opowiadanie niż imagan.
    Ale więcej takich!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny, tylko proszę żeby nikt nie umarł.;]

    OdpowiedzUsuń
  9. nie moge doczekać się kolejnej części *-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne :D
    Natusss24

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie zabija nikogo!!! Imagin genialny.
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń