środa, 27 lutego 2013

# 217 . Harry .

Ponownie proszę o komentowanie, ponieważ jest ponad milion wyświetleń, a pod niektórymi postami tylko np. 13 komentarzy. Ja rozumiem, że wam się nie chce, ale to jest chwila, a mi daje poczucie, że to co robię, nie idzie na marne.
Prompts dla @IWannaMalik

Każdy człowiek ma tyle uczuć w sobie, a o nich zapomina. To zarazem przykre jak i denerwujące.
Ona- piękna, delikatna, nieraz zamknięta w sobie, oddana ludziom, których kocha.  Potrafi pocieszyć, powiedzieć miłe słowo, ale największą jej zaletą jest milczenie. Kiedy czuję, że słowa są niepotrzebne, siedzi, słucha cierpliwie i potakuje głową. Jest aniołem w każdym calu, lecz nie zapominajmy, że tylko człowiekiem. Ma tak wielkie serce, które codziennie otwiera i obdarza ludzi troską i miłością. Jest takim jasnym światełkiem.
On – kochany, uczuciowy, wie czego pragnie, ma określony cel. Kocha ją ponad życie, stara się nie wywyższać,  chce ją zawsze wspierać, po prostu przy niej być. To dlaczego ją tak zranił?
[ T.I.] weszła do domu swojego chłopaka, chciała mu zrobić niespodziankę. Miała mu coś powiedzieć. A to miało zmienić wszystko. Więc jak mówiłam, weszła do domu, cichutku zamykając drzwi. Zaglądała do wszystkich pokoi, do salonu, do jadalni, do kuchni, do łazienki. Ale jej chłopaka nigdzie nie było. Postanowiła wejść do jego pokoju.
- Harry? – zapytała cicho, lecz nie usłyszała odpowiedzi. Uchyliła mocniej drzwi, a głos zamarł jej w gardle.
Łzy zalały jej niebieskie jak ocean oczy, a obraz się zamazał. To co zobaczyła, było nie do pomyślenia. Jej chłopak leżał na łóżku, a na nim jakaś blondynka. Całowali się. Nie znała jej, nawet nie widziała jej twarzy. Nie powiedziała nic, jak to miała w zwyczaju. Odeszła. Nie chciała cierpieć. Na stole zostawiła mu kartkę, z wytłumaczeniem.
Drogi Harry!
 Miałam ci tak wiele do powiedzenia, tak wiele do zasugerowania, ale zabrakło mi tej odwagi, tej, której nigdy nie miałam i nadal nie mam. Widziałam cię dzisiaj. Nie wiem kim była. Nie wiem czy byłabym w stanie spojrzeć jej w oczy. Naprawdę nie wiem. Nie mam też pewności, czy kiedykolwiek darzyłeś mnie takim uczuciem, jak ja ciebie. Zabolało, ale nie będę cię obwiniać. Pewnie też miałam w tym swój udział.  Mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze spotkamy i że będziesz szczęśliwy.
                                                                                       Kocham cię [T.I.]
Chłopak wszedł do salonu, z początku nie zauważył pozostawionej kartki, jednak po chwili jego wzrok utknął na białym papierku. Zdziwiony otworzył delikatnie kwadracik i zaczął czytać. Na jego twarzy wymalowało się zdumienie, złość, ból i smutek. Żałował, wiedział co zrobił, nie potrafił sobie wybaczyć. Usiadł na kanapie i zaczął płakać. Zastanawiał się dlaczego ją tak skrzywdził. Czemu to zrobił? Nie potrafił sobie na to odpowiedzieć. Zmęczony zasnął na kanapie. Następnego dnia obudził się z podpuchniętymi oczami i czerwonymi spojówkami. Wszedł do kuchni, w której zamiast uśmiechniętej dziewczyny powitała go przytłaczająca pustka i choć wiedział, że to jego wina nie potrafił przyzwyczaić się do braku jej osoby.
Spieszmy się  kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą, a po nich nastaje pustka i codzienne wspomnienia. 
Chłopcy często do niego wpadali, próbowali wyciągnąć do klubów, ale on jak siedział tak siedział. Wiele razy próbował do niej dzwonić, ale odpowiadała mu głucha cisza. Tak było zawsze, a chłopak wiedział, że już jej nie odzyska. Stracił ją wraz z tym największym błędem jaki popełnił w swoim życiu. Znał ją tak dobrze, wiedział jak go kochała, chciał dać jej wszystko, ale zapomniał, że czasu nie da się cofnąć, a za błędy płaci się wielką cenę. Czasami aż za wielką. Był wrakiem człowieka, nie umiał pogodzić się z jej odejściem. Tak bardzo go to bolało.
- Stary, nie możesz się tyle zadręczać – pocieszał go Louis.
- A co mam robić? – spytał sarkastycznie.
- Żyć? – odpowiedział mu tym samym.
- Ale ja nie potrafię – jęknął.
- A co w tym jest trudnego?
- Życie bez niej - znów posmutniał. Nie chciał, nie próbował się podnieść. Dla niego to już nie miało sensu.
- Nie możesz zmarnować sobie życia przez jedną dziewczynę! – Louis koniecznie starał się przemówić mu do rozsądku.
- Tak! W ogóle co ty tutaj robisz?! Chcesz mi prawić morały? Że niby kim ty jesteś? Moją mamą?! Duchem, który wie wszystko?!
- Chciałem pomóc! Ale pamiętaj! Jej tu nie ma przez ciebie! To ty ją zdradziłeś! – krzyknął na odchodne i zostawił chłopaka samego.
Samego sobie. Nie wiedział co robić. Ranił wszystkich tych których kochał. Wszyscy mieli rację. To była jego wina. On ją zdradził.
Zapytacie się pewnie gdzie ona jest? Otóż, dziewczyna siedzi teraz w pokoju i patrzy w okno. Nie odzywa się, nie je, nie ma jej duchem. Na ziemi pozostało tylko jej ciało, które potrzebuje jego. Ale jego już nie ma. Odszedł, odszedł bezpowrotnie. Jej dusza krążyła gdzieś  po  zakamarkach świata i nie miała się gdzie udać. W środku siebie czuła nieprzeniknioną pustkę.
- Czemu on to zrobił? Dlaczego? – spojrzała w górę, ale nie doczekała się odpowiedzi.
Z każdym dniem było coraz gorzej. Cierpieli obydwoje.
It doesn’t make sense to live beetven pe ople when nobody loves you.
 [T.I.] nie potrafiła się pozbierać, a bardzo chciała. On był jej światem, jej snem. A  każdy sen się kiedyś kończy i nastaje bolesna rzeczywistość. Niestety byli za słabi, by przetrwać ten brutalny egoizm, bałagan i zło jakie zapanowało na świecie.
**
- Harry! Harry, gdzie jesteś?! – do domu chłopaka weszło 4/5 One Direction.
- Sprawdzę salon – zadeklarował Liam.
- A ja kuchnię – wykrzyknął Niall i już go nie było.
Reszta udała się do pokoju chłopaka. Nie zastali tam nikogo. Idealny porządek, pościelone łóżko, rzeczy poukładane w szafach, telefon zostawiony na szafce i malutka karteczka na biurku. Louis podszedł do przedmiotu i otworzył zawiniątko.
Chłopcy!
Kiedy to przeczytacie, bardzo możliwe, że będę już na Was spoglądał z góry. Mój czas nadchodzi. Dobrze wiecie, że męczę się tutaj. Bez Niej bycie tutaj nie ma sensu. Kochałem Was jak braci, nadal kocham. Byliście dla mnie najważniejsi. Mam nadzieję, że Wasza kariera dalej będzie się rozwijać, a życie prywatne ułożycie sobie tak jakbyście chcieli. Niestety mi się to nie udało. Jeśli kiedyś spotkacie [T.I.] to powiedzcie jej, że nie chciałem. Nie umiem się z tego wytłumaczyć. Z głupoty nie da się wytłumaczyć. Może chciałem spróbować czegoś nowego, może chciałem zaznać nowych przyjemności? Naprawdę nie wiem. Przekażcie, że była dla mnie wszystkim, a jeśli czas dałoby się odwrócić, to zrobiłbym to bez wahania.
Louis przepraszam! Moje humory były nie do zniesienia. Niech ci się szczęści z Eleanor.
Niall! Znajdź wreszcie dziewczynę, niech będzie dla ciebie wszystkim. Życzę ci powodzenia.
Liam! Opiekuj się Danielle! Mam nadzieję, że założycie szczęśliwą rodzinę!
Zayn! Ułóż sobie życie z Perrie! To naprawdę świetna dziewczyna.
                                                          Kocham Was chłopcy, Wasz Harry.
Skończył czytać i o mało co nie zemdlał. Na szczęście chłopcy go podtrzymali. Zadzwonili na policję, pojechali go szukać. Również [T.I.] była z nimi. Gdy tylko dowiedziała się co zaszło, postanowiła pomóc.
Please tell me now it’s not end.
Znaleźli go. Siedział na sporej skale i wahał się czy skoczyć. Policja, straż i pogotowie już tam było. Rozmawiali z nim, przekonywali, by nie robił nic głupiego. Chłopak staczał się z każdą minutą, sięgał dna, które wydawałoby się nie kończyć.
Zobaczył ją, zamarł. Podeszła bliżej, wyciągnęła dłoń, a ona rzekła:
- Harry, nie zostawiaj nas. Nie możesz. J-j-j-j-ja jestem w ciąży.
You make me rise, when i fall…
Czy są szczęśliwi? Tak. Jak nigdy dotąd. Harry, nie skoczył. Nie uciekł, stawił czoła problemom, które sam stworzył. Przeprosił, co było najważniejsze. Na nowo stali się przyjaciółmi, nie chcieli zaczynać znowu związku. Postanowili na nowo sobie zaufać. A dziecko? Wychowują je razem. Nauczyli się wiele, żyli na własnych błędach. A teraz z każdym dniem, każdym pocałunkiem, zakochują się w sobie na nowo, co tylko utwierdza ich  w przekonaniu, że są dla siebie idealni.
I’ve woken now to find myself In the shadows of All I have created.
When I close my eses, I think of you.
Could you imagine someone eses by my side?
Everytime we Kiss, I swear, I could fly.
The good and Bad Times we’ve been through them all.
Don’t look back you’re safe now, on lock your heart.
 ~by Agata.
Mój imagin, czyli Julii, się jutro nie pojawi. 

wtorek, 26 lutego 2013

# 216. Niall.


To nie jest typowy imagin, który przedstawia określoną historię. To bardziej moje przemyślenia, a w tym przypadku Niall'a, który wciela się w rolę terapeuty.   



Czasem przychodzi taka chwila, gdy czujesz, że masz dość. Otaczający Cię świat jest czymś strasznym, na każdym kroku napawa Cię lękiem. Nie widzisz przyjemności, jaka płynie z życia. Nie umiesz wstać i ogłosić wszystkim:

-Tak, jestem zadowolona z tego, że żyję tu i teraz.

 Bo tak nie jest.

Cisza. To coś, co ciągle Cię otacza. Idzie obok niczym zły sen. Nie opuszcza ani na krok. Unikasz jej, chcesz zagłuszyć. Ale z czasem przyzwyczajasz się, coraz bardziej zatracasz się w wyimaginowanym spokoju. Zamykasz się w czterech ścianach swojego umysłu, nie wpuszczasz nikogo. Bo doskonale zdajesz sobie sprawę, że tak lepiej, bezpieczniej. Przynajmniej przez chwilę. Powoli, wręcz niezauważalnie, odseparowujesz się od rodziny, bliskich, przyjaciół, stopniowo chowając się w swoim świecie.

A jaki on jest? Hm, dobre pytanie. Nie ma w nim bólu, ani łez. Przemocy. Odrzucenia. Jesteś tylko Ty i Twoje myśli. Wydaje się być idealny, czyż nie? Muszę Cię rozczarować, gdyż tak nie jest. Zamykając się i milcząc, bardzo wiele tracisz. Ludzie, którzy Cię kochali, odeszli. Można by rzec, że miłość przeszła Ci koło nosa. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to Twoja reakcja obronna na nieprzyjemności, jakich doświadczyłaś. Jest ból, który po prostu nie odchodzi, lecz jeśli chcesz zwyciężyć, musisz walczyć.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że śmiertelnicy potrafią uwierzyć dosłownie we wszystko- prócz prawdy. Niestety, ale muszę się z tym zgodzić.

Cholera, życie jest darem i doceń to, zanim stracisz. A przepraszam, zapomniałem, że tego właśnie chcesz. Skarbie… Tak, płacz. Łzy przynoszą ulgę.

W wielu momentach życia jedyne czego pragniesz to odjeść, zrezygnować, odpuścić… Ale przecież sens wszystkiego tkwi właśnie w tym, by odnaleźć coś lub kogoś, kto nie pozwoli Ci się poddać. Wiem, upadasz- jak każdy. Potem podnosisz się. I tak w kółko. Bez sensu? Owszem, ale takie jest życie.

I znów milczysz. Patrzysz się na mnie, nie wypowiadając ani jednego słowa. Nie umiem nic odczytać z Twoich tęczówek, prócz rozdzierającego Cię w środku cierpienia. Chcę Cię przytulić, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze… Tylko, że to stek bzdur, których wystarczająco się już nasłuchałaś.

Przepraszasz mnie? A za co znowu? Nie, proszę, przestań. Nie przepraszaj za uczucia, ani za to kim jesteś. To tak jakbyś usprawiedliwiała się, czemu jesteś prawdziwa.

Po Twojej minie wnioskuję, że spotkałaś w życiu człowieka, który sporo namieszał, zwłaszcza w Twojej głowie i sercu, a potem odszedł. Nie zaprzeczaj. Nienawidzisz go za to, że zmienił Twoje życie w piekło. Nie możesz na niego patrzeć, bo niegdyś tak bardzo Ci na nim zależało. Gdybyś tylko mogła, z premedytacją wbiłabyś mu nóż w pierś, napawając się jego udręką. Tylko że jest on kimś, kto mimo krzywd jakie Ci wyrządził, na zawsze pozostanie w Twojej pamięci.

Nigdy nie żałuj tego, co zrobiłaś. Nie żałuj chwil, w których byłaś wesoła. Nie wstydź się tego, że pragnęłaś miłości. Nie bądź na siebie zła za czyny, które choć na chwilę pozwoliły Ci zapomnieć o rzeczywistości.

Pozory mylą. Ludzie zawodzą. Uczucia przemijają. Przyjaciele zdradzają. Mijają kolejne minuty, które wypełnia tylko cisza i pustka.

Samotność.

A czas… Tak, masz rację- czas nie ulecza ran. Tylko wydłuża cierpienie. Działa na Twoją niekorzyść. Ciągnie się w nieskończoność, a każda minuta bez kogoś, kogo naprawdę potrzebujesz, jest jak pistolet wycelowany prosto w serce.

Za dużo słów? Słucham? A tak, zgadzam się. Słowa ranią i to bardzo mocno. Można nimi uderzyć znacznie silniej niż pięścią. Zdaje mi się, że coś o tym wiesz. Domyślam się, iż zdanie: „To była tylko zabawa” nie należy do takich, jakie chciałbym usłyszeć, hm? Powiem Ci jedno- ta osoba naprawdę nie była warta zachodu, Twojego poświęcenia i czasu. Niektórzy mają to do siebie, że pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie, a znikają wtedy, gdy ich najbardziej potrzebujesz. To są tylko ludzie. Zwykłe marionetki, którymi ktoś kieruje. Niby mają własne zdanie, osobowości, wolną wolę, a tak naprawdę nie posiadają żadnej z tych rzeczy. Sugerujesz, że ja też taki jestem? Tak, masz rację. Kwestia czasu, gdy każdy się o tym dowie. Prędzej czy później. Zawód i tak będzie.

Pamiętaj, że nic nie trwa wiecznie. Kiedyś przyjdzie upragniony koniec. Nie, mała, nie teraz. Jesteś za młoda, by umierać. Całe życie przed Tobą. Powiedz mi, co Cię boli najbardziej? Zraniona duma? Serce? Nie?

-Świadomość tego, że nigdy już nie będzie tak jak dawniej…

To znaczy, że chcesz żyć iluzją? Wymysłem Twojej wyobraźni? Dlaczego ciągle wracasz pamięcią do tych dni? Dają Ci one coś poza smutkiem?

-Nadzieję.

Naprawdę? Myślałem, że ją całkiem straciłaś. Cieszę się, że Twój stan trochę się poprawia. Czyli mam rozumieć, że ten ktoś jest osobą, o której istnieniu nie możesz bądź nie chcesz zapomnieć? Nie potrafię Ci zakazać wspominać. Ale wiedz, że za każdym razem, gdy to robisz, rozdrapujesz blizny. One nigdy się nie zagoją. Nie możesz uparcie trwać ciągle w tym samym miejscu. Musisz wiedzieć, kiedy trzeba zakończyć pewien etap i iść dalej, nie rozpamiętując przeszłości. Przez takie zachowanie w końcu stracisz całą radość i sens tego, co przed Tobą.

-Już straciłam.

Trzymaj tę kartkę. Ona jest jak Twoje życie. Od Ciebie zależy, co się na niej znajdzie. Narysuj na niej siebie, to, co dzieje się w Twojej głowie, myślach. Wyraź swoje uczucia. Już skończyłaś? Pokaż. Ale przecież tu nic nie ma!

-Bo jestem nikim.

Tym oto sposobem znów jesteśmy w punkcie wyjścia. Ugh, dobrze. Powiedz mi, dlaczego tak uważasz?

-Po prostu.

Naprawdę? Tylko tyle?

-Rzeczą niemożliwą jest, bym stała się kimś.

Nie, moja droga. Nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko te, z których za szybko rezygnujesz. Zauważyłem, że nie wierzysz w siebie. Dlatego, że inni na starcie Cię przekreślili?

Nie lubisz kłamców, prawda? Uwierz, ja też nie. Łatwiej jest znieść czyjąś śmierć, odejście niż kłamstwa ukochanej osoby, co? Ale wiesz jakie oszustwa są najgorsze? Te, którymi sama siebie karmisz dzień po dniu.

-Czasami kłamię.

Ach, zapewne wtedy, gdy pytam na przykład o to, czy w życiu Ci się układa i jest dobrze, mam rację?

Twierdzisz, że chciałabyś uciec. Tylko że czasem po prostu trzeba stanąć twarzą w twarz z tym, co się zdarzyło, z ludźmi, którzy Cię zranili, a Ty ich, z wrogami, braćmi. Nie masz nieprzyjaciół? A to ciekawe, bo jednego widzę. Kogo? Ciebie. Sama jesteś swoim wrogiem.




~by Natalia