piątek, 24 sierpnia 2012

# 127 . Harry . część 2 .

Imagin z dedykacją dla Niki. ; )
Piosenka: <klik> 
---------------------------------
- Niebieska czy zielona?
Harry przyłożył najpierw pierwszą z koszul, by po chwili odłożyć  ją, a jej miejsce mogła zająć szmaragdowa następczyni.
- Zielona. Podkreśli kolor twoich oczu. – Zmusiłam się do uśmiechu.
- Hmm…
Chłopak chwycił obydwie bluzki, wyprostował ręce, napawając się ich widokiem i porównując je ze sobą.
- Chyba jednak wezmę niebieską. Vanessa lubi…
- No tak, skoro Vanessa coś lubi, to kupuj śmiało. – Nie powstrzymałam irytacji, a mój sarkastyczny ton głosu najwyraźniej zbił z tropu „przyjaciela”.
- Co ci jest? Ostatnio zachowujesz się…
- Dojrzalej? Inaczej? Chciałabym ci tylko przypomnieć, że nie jestem już szesnastoletnią małolatą, którą zostawiłeś, kiedy zacząłeś rozkręcać karierę – żachnęłam się.
- Chciałem powiedzieć: cynicznie – wydukał nieśmiało i więcej się nie odezwał.
Zaczęły dokuczać mi wyrzuty sumienia. Niepotrzebnie na niego naskoczyłam. Właściwie, ostatnimi czasy zdarzało się to praktycznie codziennie. Czy przemawiała przeze mnie zazdrość? Najwyraźniej.
- Patrz! – wykrzyknął entuzjastycznie Harry dziesięć minut później i uniósł biały T-Shirt z nadrukiem animowanego kotka i podpisem „Pussy”. Parsknęłam śmiechem i uniosłam dwie bluzki: jedną w kolorze morskim z czerwonym napisem „I’m sexy and I know it”  i drugą żółtą z czarnym nadrukiem „Kevin”. Nasze śmiechy poniosły się echem po wnętrzu sklepu.
- Tego nie przebijesz! Kupię Niallowi na urodziny! – zaśmiałam się, pokazując białą koszulkę z flagą Irlandii na przedzie i podpisem „I’m fabulous! Bitch please, I’m Irish!”
- Chyba inspiracją rzeczywiście był on – zarechotał Hazz, trzymając się kurczowo za brzuch, gdyż i jego, i mnie zaczynał on boleć od niekontrolowanych wybuchów radości.
„Może nie będzie tak źle? Może zapomnę? Skoro jest z nią szczęśliwy, to i ja powinnam się cieszyć…” – pomyślałam, jednak moje myśli same ułożyły się w odpowiedź. „Nie”.
~*~
„Tego chciał? Żebym zobaczyła, jak mizdrzy się i obściskuje z tą przebrzydłą flądrą?!” – myślałam z furią, kipiąc ze złości. Stałam tuż za wysoką topolą rosnącą tuż przed domem Stylesów i patrzyłam, jak Harry całuje się z fałszywą blondyną, która zniweczyła wszystkie moje plany na miłość.
Przepełniała mnie wściekłość i… furia, tak, to chyba właściwe określenie na to, co czułam i co szalało w moim wnętrzu. Byłam zła nie tylko na Harry’ego, ale i na siebie, że przyszło mi zakochać się w TYM chłopaku, choć do wyboru miałam miliony innych potencjalnych wybranków.
Podczas moich niemiłych rozważań, para oderwała się od siebie, a blondynka, obdarzając chłopaka ckliwym spojrzeniem brązowych oczu, odeszła ku wschodniemu krańcu Holmes Chapel.
Otarłam twarz wierzchem dłoni i wynurzyłam się zza okazałego pnia drzewa, by mógł mnie dostrzec rozmarzony „przyjaciel”. Podeszłam do niego wolnym, sprawiającym wrażenie opanowanego krokiem trzymając swoje nerwy na wodzy, jednak nie zdołałam opanować łez wściekłości, które toczyły się po moich zziębniętych policzkach.
- [T.I.]! Wchodź do domu, przeziębisz się! – zainterweniował zbulwersowany brunet, popychając mnie delikatnie acz stanowczo w stronę wejścia do przytulnego holu, jednak tuż przy drzwiach stawiłam opór i zmuszony był ustąpić.
- Tego chciałeś? Żebym zobaczyła jak obściskujesz się z tą blondyną? – warknęłam, zapominając o manierach i wskazując na niego oskarżycielsko palcem wskazującym. – No to osiągnąłeś cel. Obejrzałam spektakl, ale niestety nie nagrodzę go brawami, jeśli tego ode mnie oczekujesz. – Zauważyłam w jego szmaragdowych oczach, że chce mi przerwać i zaprzeczyć. – Nie, daj spokój. Chcę powiedzieć coś jeszcze. Byłabym ci ogromnie wdzięczna, gdybyś zostawił mnie i moją rodzinę w spokoju.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w kierunku ulicy, jednak chłopak dogonił mnie. Złapał moje ramię, zmuszając przy tym, bym odwróciła się w jego stronę. Strzepnęłam jego dłoń.
- [T.I.], co się stało? Ostatnio…
- No? Co ostatnio? Gdybyś pamiętał o rodzinie i przyjaciołach, będąc w trasie, wiedziałbyś, że nie trwa to ‘ostatnio’ tylko od paru dobrych miesięcy! Ale nie, ty byłeś i ciągle jesteś zaślepiony tylko i wyłącznie poznawaniem nowych  dziewczyn! Bo przecież jesteś Harry Styles, bożyszcz milionów nastolatek! Myślisz, że mnie to nie boli? Dla ciebie jestem tylko przyjaciółką, która jest na każde twoje zawołanie, która cię pocieszy, doradzi, wysłucha, ale ja już tego nie chcę, rozumiesz?! Nie jesteś już moim przyjacielem. To, że kazałeś mi przyjść dzisiaj, Bóg wie z jakiego powodu… Ale jeśli po to, żebym zobaczyła, jak mizdrzysz się z Vanessą… Zabolało. Bo nie zdajesz sobie sprawy z jednej, kluczowej rzeczy. – Zmrużyłam gniewnie oczy. – Nie wiesz o tym, że od kilku miesięcy, nieprzerwanie, a wręcz coraz mocniej… cię kocham.
Oczy Harry’ego przypominały dwa szmaragdowozielone spodki. Moje natomiast w kolorze nieco ciemniejszym od lapis-lazuli przepełnione były łzami.
- Jeździsz po świecie, poznajesz miliony dziewczyn, które tylko czekają na jeden twój znak, choćby liche skinienie palca, a ja czekam tutaj, co dzień pogrążona w ponurych rozmyślaniach, że ty jesteś gdzieś tam, świetnie się bawisz, szukasz tej jedynej, ale nadal tli się we mnie iskierka nadziei, że zdasz sobie sprawę z moich uczuć, że wrócisz, przytulisz… - Płakałam już po całości, lecz nie przerywałam mojego nieskładnego monologu. – Każdego dnia czekało mnie jednak rozczarowanie. A później… Wróciłeś. Ale nie sam. Vanessa. Piękna, miła, długonoga dziewczyna, która sprawiła, że na twojej twarzy zakwitał uśmiech już kiedy na nią spoglądałeś. Ja tego nie potrafiłam. Nie potrafiłam przywołać na twoje usta uśmiechu. Wiesz, jak to boli? Ta świadomość, że osoba, którą kochasz cię nie zauważa, układa sobie życie z nową, osobą, którą w swoich snach miałaś być ty? Nie. Nie masz pojęcia, jak to jest. Jesteś Harry Styles, który nie zna słowa „nie”. A ja… A ja mam już dość czekania. Czekałam rok przekonując się, że jednak wrócisz, specjalnie dla mnie. Jak widać, bezskutecznie. Zawiodłam się nie tylko na swojej słabości, lecz i na tobie, Harry Stylesie. Więc teraz proszę – zachowuj się tak, jak przez ostatnie dwa lata. Nie zauważaj mnie. Zapomnij o mnie. Zostaw mnie w spokoju. Nigdy, nigdy więcej do mnie nie dzwoń, nie pisz, nie kontaktuj się w jakikolwiek sposób. Cześć.
Zostawiłam zszokowanego chłopaka za sobą i z dziką satysfakcją otwarłam drewnianą furkę, która odbiła się od płotu i zatrzasnęła za mną. Sądziłam, że Harry nadal tkwi przed werandą z wyrazem niemego zdumienia na twarzy. Jakież było moje zdziwienie, kiedy jego dłoń zacisnęła się na mojej z siłą imadła i zmusiła przy tym do odwrócenia się.
- Czego…?!
Nie mogłam dokończyć, gdyż kiedy stanęłam przodem do Harry’ego, ten przybliżył się do mnie niespodziewanie i z nieludzką zachłannością wpił się w moje wargi.
Sparaliżowało mnie. Nie byłam zdolna do żadnego, nawet znikomego ruchu. Czułam tylko usta ‘przyjaciela’ na swoich, poruszające się w dzikim tańcu języki i ciepło, które promieniowało z miejsc, gdzie dotykały mnie jego ręce.
- Ha… Harry?
Chłopak odsunął się ode mnie i przyjrzał się mojej twarzy spod wachlarza gęstych, niemalże czarnych rzęs, sądząc najwyraźniej, iż to ja wypowiedziałam jego imię, jednak widząc, że wpatruję się w coś, a raczej kogoś nad jego ramieniem, odwrócił się.
Na drugim krańcu chodnika stała… Vanessa.
- Zapomniałam torebki – wychlipała płaczliwym tonem i otarła nieistniejącą łzę. – Ale to już nie ważne.
Odwróciła się i pobiegła w przeciwną stronę.
Spojrzałam na Harry’ego. Przeniósł wzrok ze mnie na blondynkę i z powrotem. Rzucił w moim kierunku przepraszające spojrzenie i… pobiegł za Vanessą, nawołując ją po imieniu.
Nie mogłam w to uwierzyć. Jeszcze chwilę temu całował mnie z taką namiętnością, taką pasją, zaciętością, a teraz… A teraz biegł za tą fałszywą dziewczyną.
Zaczerpnęłam głośno powietrza i puściłam się biegiem w stronę domu. Czy to mi pisane jest zyskiwanie i tracenie niemal w tej samej chwili mężczyzn, których kocham? Najwyraźniej. A skoro tak… Dlaczego? Co złego zrobiłam, że przychodzi mi tak cierpieć? Dlaczego tak mnie pokarał los?
~*~
Wyjęłam baterię z telefonu i rzuciłam ją w kąt. Wiedziałam, że Harry nie przestanie wydzwaniać, ale przynajmniej będzie to jakaś chwilowa ucieczka od ponurego i przepełnionego żalem głosu chłopaka, który słyszałam przez ostatnie cztery dni niemal co chwilę.
Minęło pięć dób od zajścia pod domem Stylesa. Loczek codziennie wydzwaniał do mnie, zostawiał dziesiątki wiadomości na poczcie głosowej i zasypywał mnie esemesami. Ani jednego nie przeczytałam, żadnej nie odsłuchałam. Po prostu chciałam przemyśleć to wszystko. Odpocząć. Zapomnieć.
- [T.I.]! – dobiegło mnie wołanie [I.S.]. – Harry dzwoni!
Westchnęłam. Uniosłam poduszkę z twarzy i krzyknęłam:
- Nie ma mnie!
Parę sekund późnej w domu znów rozbrzmiały słowa mojej siostry:
- Mówi, że wie, że cię nie ma i twierdzi, że wie, gdzie cię znaleźć, więc albo zejdziesz i z nim pomówisz, albo wpadnie do Narni. Swoją drogą, co to ta Narnia?
Mimowolnie się uśmiechnęłam, lecz zaraz powróciłam do burkliwego tonu głosu i wymamrotałam na tyle głośno, że [I.S.] mnie usłyszała:
- Nie ma mnie. W Narni też.
Dziewięć sekund później przez podusię narzuconą na moją głowę ponownie przedarł się krzyk siostry:
- Mówi, że zaraz się przekona, czy cię tam nie ma i wygraża się, że i tak cię znajdzie. Prędzej czy później.
„Zaczekałabym trochę” – przemknęło mi przez myśl.
- Przekaż mu…
- Złaź mi tu w tej chwili! Nie uśmiecha mi się robić za kuriera! Mam inne rzeczy do roboty! – wydarła się.
Przewróciłam oczami. Nie miałam ochoty rozmawiać z Harrym, ale perspektywa konwersacji przez odbiornik była o tyle lepsza, że nie musiałam spotykać się z nim osobiście, więc niepocieszona zwlokłam się z łóżka i ruszyłam do holu, bo tam znajdował się telefon. Skoro upominał się, że zajrzy do naszej „Narni” nie należało bagatelizować sprawy.
Po pokonaniu schodów dostrzegłam zniecierpliwioną [I.S.]. Przekazała mi słuchawkę z dziwną miną i udała się do kuchni a ja wymamrotałam do słuchawki:
- Słucham.
- [T.I.], to nie tak, jak myślisz…
- Spodziewałam się tego – przerwałam mu ze spokojem. – Zaczniesz zaprzeczać, tłumaczyć, mijać się z prawdą… Mam tego dość. Dość tych kłamstw, czekania, nieodwzajemnionego uczucia i ignorancji. Powtórzę się: zostaw mnie i moją rodzinę. Przeproś Vanessę, oświadcz się jej, poślub ją, doczekaj się z nią gromadki dzieci, a o mnie zapomnij. Cześć.
Trzasnęłam słuchawką o widełki i ruszyłam z powrotem na górę. Kiedy otworzyłam drzwi sypialni i mało nie zatoczyłam się do tyłu i nie upadłam z szoku. Na biurku leżał ogromy bukiet czerwonych róż, a na dywanie porozrzucane zostały ich płatki. Podążyłam oszołomionym wzrokiem za ich ścieżką  i dostrzegłam… Harry’ego siedzącego na moim łóżku z telefonem w ręce.
- Jednak jesteś w Narni. – Uśmiechnął się delikatnie.
- Jak się tu dostałeś? Dlaczego? Dlaczego nie potrafisz usłuchać i zostawić mnie w spokoju? – spytałam płaczliwie.
- Bo cię kocham.
- Wyjdź. Proszę cię, wyjdź.
- Nie wyjdę, dopóki nie dasz mi się wytłumaczyć. – Powaga w jego głosie zdziwiła mnie, jednak nie dałam tego po sobie poznać. – Owszem, pobiegłem wtedy za Vanessą, ale tylko po to, żeby przedstawić jej obraz sytuacji. Nie kochałem jej. I nie kocham. Byłem z nią tylko dlatego, bo czułem coś do ciebie. To nie była do końca przyjaźń, ale chciałem zbagatelizować to uczucie. Nie chciałem się narzucać. Myślałem, że to ty nie chcesz przekraczać granicy przyjaźni i za wszelką cenę chciałem uszanować twoją decyzję. Wtedy, kiedy cię pocałowałem… No wiesz, poczułem to, czego nie czułem, całując się z Vanessą. Wiem, że postąpiłem jak idiota, biegnąc za nią, a ciebie zostawiając, ale chciałem jak najszybciej to zakończyć. Wiedziałem, że to ciebie kocham. Kochałem cię już od dłuższego czasu, ale dopiero niedawno zdałem sobie z tego sprawę. Przepraszam.
- I?
- I? – zapytał, nieco zdziwiony. – Nie wiem, co powiedzieć. Wiem, że mnie teraz znienawidzisz, ale wiedz, że nie odpuszczę. W końcu jestem Harry Styles, który nie zna słowa „nie”. – Posłał mi szelmowski uśmiech. – Nie wiem…
Przyłożyłam palec do ust i powolnym krokiem podeszłam do drzwi. Otwarłam je raptownie, przez co [I.S.] o mało nie upadła.
Uniosłam brwi i spojrzałam na nią wymownie.
- No co? – rzekła niewinnie, patrząc to na mnie, to na Harry’ego. – Na co czekasz? Pocałuj go i już będzie w porządku.
Zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem.
- Więc…? Spełnisz prośbę siostry?
Harry okazał się być bliżej, niż myślałam. Odwróciłam się, a on pochylił się nade mną i złączył nasze wargi w długim pocałunku.
Odsunęłam się od niego i przyjrzałam się uważnie jego rozpromienionej twarzy.
- Harry?
- Tak?
- Wiesz, że będziesz musiał to posprzątać, prawda?
Chłopak parsknął śmiechem i ponownie musnął moje usta a ja z radością oddałam buziaka.

  ~by Klara

----------------------------------
 No, moje kochane, mam sprawę, właściwie dwie. :D
Pierwsza: Czy któraś z Was robi tła na blogi? Jeśli tak, napiszcie mi na mejla. : )
Druga: Rok szkolny zbliża się nieubłaganie. Z tej oto okazji, razem z Julią i Natalią postanowiłyśmy, że imaginy będą się pojawiały od poniedziałku do piątku (pomijając wyjątki, tj.: wyjazdy itp.). Każda z nas rozpocznie teraz trzeci rok nauki w gimnazjum, a z tym wiąże się wiele spraw (testy gimnazjalne, bierzmowanie etc.). Mam nadzieję, że zrozumiecie, bo prowadzenie bloga, nauka i obowiązki domowe trudno połączyć i chciałybyśmy mieć odrobinę wytchnienia choćby w weekendy. Zasada weszłaby w życie już od najbliższego tygodnia. Przepraszam, jeśli się gniewacie. : )
Pamiętajcie o sprawie numer jeden i liczę na Wasze opinie. :D

36 komentarzy:

  1. bożębożebożeboże.

    KOCHAM WAS I WASZE IMAGINY . ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. o jezu super szkoda ze to nie zycie ;-) bo bylo by fajnie a imagin boski

    OdpowiedzUsuń
  3. o jezu super szkoda ze to nie zycie ;-) bo bylo by fajnie a imagin boski

    OdpowiedzUsuń
  4. ok mi pasuje, bo wy tez musicie mieć trochę wolnego ;** A imagin świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śiwetny imagin! :D
    Mi pasuje! Ja idę teraz do technikum i od pon do pt nie będę zbytnio mogła czytać. W weekendy będę tylko poświęcać czas na chwile relaksu. A i życzę szczęścia w III gim. :D To nie był łatwy dla mnie rok. Egzaminy były na poziomie licealnym x.x

    OdpowiedzUsuń
  6. Jenyy , jaki boski . ♥
    zapraszam do mnie :
    http://onedirectiontujulia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny! *.*

    Zapraszam do mnie, piszę nowego bloga z opowiadaniem z 1D. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. http://imaginy-bloog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. będą kolejne części, bo bardzo nam się podobało. Nam czyli mnie i mojej przyjaciółce. :D
    Elisabeth i Natalie

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję, a imagin cudowny, choć mało prawdopodobny... Nika

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty mnie zabijasz *_________________________________________________________________________________* cudo, cudo, cudo!!! ktoś, kto Dał 5, 4, 3, 2 i 1 powinien sie leczyć xDDD

    OdpowiedzUsuń
  12. Super imagin :)
    I spoko jak dla mnie to masz rację przecież wy też musicie odpocząć a ja dzięki temu że nie będę tak czytała waszych imaginów w weekendy może będę miała upragnioną (głównie przez moją mamę xD) średnią 4.8
    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  13. W pierwszej sprawie niestety nie mogę ci pomóc :(
    A jeśli chodzi o drugą, to zrozumiałe, że wy też potrzebujecie odpoczynku od szkoły i bloga, zwłaszcza że w III gimnazjum jest najwięcej pracy w roku szkolnym. Ja się nie gniewam, i myślę że inne czytelniczki też to zrozumieją ;*
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super oby tak dalej (: x
    I oczywiście że się nie gniewamy (przynajmniej ja xD) Szkoła i rodzina najważniejsza ja już mam testy za sobą ;P Były łatwe więc powadzenia ... xoxo

    OdpowiedzUsuń
  15. ooooooooo, jaki piękny. powiem szczerze, że wzruszył mnie ten imagin < 3

    OdpowiedzUsuń
  16. Opowiadanie cudnowne , zapraszam na mojego bloga którego dzis utworzyłam : ) opowiadanie moze nie jest prefekt ale się staram : ) http://mimowszystkociekocham.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Cuudowny aż słów brakuje < 3
    Masz czas ? Zajrzysz ?
    Mój blog z imaginami : http://imaginy-onedirection-fans.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. o moj Boże Klara! Twoje imaginy są tak cudoooooowne i wzruszające, ze zanosze się od nich płaczem jak wariatka! Kocham cię, kocham was!! Mogłabyś mi zadedykowac nastepny imagin z Harrym lub Niallem Twojego autorstwa? i spoko odpoczywajcie sb w weekendy kazdy czasem potrzebuje wytchnienia. <3 ~Laura22

    OdpowiedzUsuń
  19. super!! jejku serio czuje, jakbym tam była. sie z nim całowała, przyjaźniła... Naprawde świetne!

    OdpowiedzUsuń
  20. hej, chciałabym cię poprosić o opinię na temat mojego bloga, bardzo liczę się ze zdaniem innych, a więc chciałabym poznać twoje :)
    closedindreams.blogspot.com
    jeśli blog się spodoba, proszę o zaobserwowanie,
    kiedy dojdziemy do 100 obserwatorów, zorganizuję konkurs, który może się wam spodobać :)
    oczywiście możesz liczyć na to, że się odwdzięczę :)
    PS. Przepraszam za SPAM jeśli ci to przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
  21. nowy rozdział na http://hard-bland-sensitive.blogspot.com/ zapraszam do komentowania, wyrażania swojej opini : ) - jess

    OdpowiedzUsuń
  22. To jest Boskie, Fenomenalne, Wspaniałe... I nw co jeszcze !!!!!!!!!!!!! :3

    OdpowiedzUsuń
  23. nie wiem, co powiedzieć ... zatkało mnie .. to jest tak piękne <3

    OdpowiedzUsuń
  24. zajebisty dzięki za dedyka jesteś wielka uwielbiam cię a imagin totalnie rozwala system

    nika

    OdpowiedzUsuń
  25. Super ale te teksty to masz zajebiste : ****

    OdpowiedzUsuń
  26. Imagin poezja dla moich uszu ♥ i oczu...:D

    OdpowiedzUsuń
  27. boskiiiiiiiiiiiiiiiii <33333
    rany, jak ja kocham wasze imaginy !!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. http://an-unforgettable-story.blogspot.de/ Wbijajcie do mnie!!! PLEASE COMMENT

    OdpowiedzUsuń
  29. W tej animacji na końcu jak będziesz się długo patrzeć to Harry mówi " łap muchę " , a poza tym imagin zajebisty ♥

    OdpowiedzUsuń
  30. biedak tyle sprzątania-WEW

    OdpowiedzUsuń
  31. CUDOWNY jak zawsze.Happy end. Nie spodziewałam się. Szkoda,że moja historia się tak nie skończyła. :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Imagin jest super ! ♥ najbardziej rozśmieszył mnie koniec :D

    OdpowiedzUsuń