środa, 12 września 2012

# 140 . Harry .


Zdenerwowana stałam przed szafką, szukając w niej podręcznika do francuskiego. Wyjęłam pierwszą z brzegu, błagając w duchu, by okazała się tą właściwą. Wszystko było rozmazane, jakbym patrzyła przez mgłę. Dzień wcześniej zużyłam ostatnie soczewki, a zapomniałam zaopatrzyć się w nowe. Owszem, mogłam założyć okulary, ale jakby to wyglądało? Ja, jedna ze szkolnej elity, miałabym publicznie ukazywać swoje wady? Niedoczekanie.
-Hej, [T.I.]- usłyszałam za plecami głosy przyjaciółek.
-Perrie, Dan, El. Miło was widzieć- uśmiechnęłam się, uprzednio zatrzaskując drzwiczki.
-A któż by inny- blondynka przewróciła oczami.
-Biologię mamy dopiero po lunchu- wtrąciła El, spoglądając na swoje świeżo pomalowane paznokcie.
-To ni. Wiecie, wolę powtórzyć przed sprawdzianem- machnęłam lekceważąco dłonią, po czym wrzuciłam do otwartej torby książkę.
-Danielle, coś nie tak?- spytała Perrie, gdy szłyśmy już długim korytarzem do odpowiednich klas.
-Ostatnio Liam coraz mniej ze mną rozmawia. Oddalamy się od siebie…
Dziewczyna jeszcze przez dłuższy czas mówiła o swoim życiu, ale słuchałam jej jednym uchem, praktycznie nic nie rozumiejąc z jej monologu. Nie chcąc wyjść na niewychowaną, pod głupim pretekstem oddaliłam się od kumpelek. Oczy zaczynały mi coraz mocniej łzawić, dlatego wyciągnęłam z pudełeczka te nieszczęsne okulary, założyłam je na nos i szybkim krokiem udałam się w stronę Sali numer 34. Zasłaniałam twarz włosami, dlatego przez przypadek wpadłam na kogoś, wytrącając go, jak i siebie z równowagi, skutkiem czego było nieprzyjemne lądowanie na podłodze. Chłopak wstał, podniósł plecak i podciągnął mnie na równe nogi.
-Przepraszam- wymamrotałam.
-Każdemu się zdarzy. Jestem Harry. – przywitał się.
-[T.I.]- odrzekłam- Nowy- bardziej stwierdziłam niż zapytałam.
-Aż tak to się rzuca w oczy?- westchnął.
„Inni albo mi się podlizują, albo unikają. Stąd wiem, że jesteś nowy”- pomyślałam, lecz nie wypowiedziałam tych słów na głos, bo nie zamierzałam na samym początku zrazić do siebie tego miłego chłopca. Przysunęłam się do niego bliżej, by móc lepiej przyjrzeć się nowo poznanemu osobnikowi płci męskiej. Zanim zorientowałam się jak to wygląda oczami innych uczniów i że pół szkoły, w tym mój chłopak, wlepiało się w nas jak w największe cudo natury, zdążyłam zarejestrować w pamięci jego bujne loczki, szeroki uśmiech i duże, intensywno zielone oczy. Odchrząknęłam, skinęłam głową na znak pożegnania, po czym zniknęłam za drzwiami klasy. Lekcja minęła mi strasznie szybko. Wychodząc, znów natknęłam się na owego Harry’ego. Posłał mi uśmiech, ale nie odwzajemniłam, bo na horyzoncie pojawił się Tyler- mój wiecznie zazdrosny i zadufany w sobie chłopak.
-Nie przyszłaś na mecz- powiedział oschle, nawet się ze mną nie witając.
-Przepraszam, byłam bardzo zajęta. Wiesz, że aby zauważyli mnie przedstawiciele agencji modelek, muszę znaleźć profesjonalnego fotografa. A żaden z tych, którzy się zgłosili, się nie nadaje- opuściłam bezradnie ręce.
-Ty zawsze tylko o sobie- syknął.
Nie chcąc się z nim kłócić na oczach całej szkoły i zbliżających się przyjaciół, obiecałam, że następnych rozgrywek za nic nie opuszczę. Brunet uspokoił się nieco, nadal patrząc na mnie nieprzyjemnym spojrzeniem. Przybił z Louisem, Zaynem i Liamem  piątki, jak zwykle prawił chwilę moim kumpelkom komplementy, pocałował mnie czule, po czym oddalił się, twierdząc, że musi coś jeszcze załatwić.
-Ale z ciebie szczęściara- zachwyciła się Perrie, za co dostała kuksańca w bok od mulata- No co, zazdrosny?- wytknęła mu język.
-Jutro piątek. Gdzie idziemy?- spytał Tomlinson, grzebiąc w telefonie.
-Może do mnie? Rodziców nie ma.- zaproponowała Danielle.
Wszyscy ochoczo pokiwali głowami. Wymieniliśmy się uwagami na temat nauczycieli, przeładowanego programu, niesmacznych obiadów na stołówce i ogólnymi plotkami związanymi ze zwykłym dniem w szkole. Jako, że pierwsza kończyłam swoje zajęcia, sama ruszyłam do domu. Przechodząc przez pasy, usłyszałam, że ktoś mnie woła. Będąc już na drugiej stronie ulicy, odwróciłam się i dojrzałam biegnącego za mną Harry’ego.
-Cześć- posłał mi nieśmiały uśmiech.
-No hej- burknęłam.
-Dlaczego taka jesteś?- zapytał, nie odstępując mnie ani na krok.
-To znaczy jaka?
-Należysz do tych popularnych.- zauważył.
Zaśmiałam się. Ten chłopak naprawdę potrafił rozśmieszyć mnie swoim brakiem inteligencji.
-Przyglądałem ci się dzisiaj uważnie. Przy nich- zaakcentował ostatnie słowo- zachowujesz się inaczej. Ignorujesz innych, rządzisz się, starasz się być idealną…
-Jestem idealna- wtrąciłam.
-Ach no i masz wybujałe ego- poprawił rączkę plecaka.- Ale gdy jesteś bez nich stajesz się fajniejsza.
-Nie znasz mnie.- stanęłam, patrząc mu prosto w oczy.- Nie znasz mnie, ani moich przyjaciół. Więc jakim prawem masz czelność ich obrażać? Owszem, jesteś nowy, dlatego wielu rzeczy jeszcze się nie nauczyłeś. Czas najwyższy cię uświadomić, dla twojego własnego dobra.
-Punkt pierwszy?- naśladował mój głos, wcale nie przejmując się tym co do niego mówiłam, wręcz przeciwnie, drwił sobie ze mnie.
-Nie zamierzam z tobą rozmawiać- warknęłam.
~*~
Przez następnych kilka tygodni Styles omijał mnie szerokim łukiem. No dobra, to ja go unikałam. Nie miałam ochoty na tłumaczenie mu o co w tym wszystkim chodzi. Ale szczerze, to sama miałam dosyć tej popularności. Puste dziewczynki, opowiadające o „niesamowitych” przygodach z robienia zakupów, faceci, przechwalający się czym się tylko dało. Podsumowując; nieszczerość, gwar i jedno wielkie zakłamanie. Siedziałam przy jednym ze stolików, wsłuchując się w rozmowę moich znajomych. Widelczykiem grzebałam w sałatce ze świeżej kapusty, papryki i pomidora, polanej jakimś ciemnozielonym sosem. Chciałam powiedzieć im, by w końcu się zamknęli, ale nie mogłam. Jak by to wyglądało? Wyśmialiby mnie, uznali, że coś ćpałam i wcale nie wzięliby moich słów na poważnie, raczej odebraliby to jako głupi żart. Co jakiś czas wtrącałam słowo, dwa, kiwałam głową, że rozumiem, popieram czy tępię, tak by się nie pytali o co mi chodzi. Spojrzałam ponad całujących się Dan i Liama i dojrzałam samotnie jedzącego Harry’ego, kilka stolików dalej. Chłopak w tym samym momencie podniósł wzrok i posłał mi pytające spojrzenie.
-Mam coś do załatwienia- zwróciłam się do przyjaciół- Do zobaczenia jutro. Cześć.
Wstałam, podniosłam z podłogi torbę, wzięłam opakowanie z jedzeniem i udałam się do wyjścia, wcześniej dając do zrozumienia loczkowi, ze chcę by poszedł za mną. Na szczęście ten zrozumiał o co mi chodzi, tak że po kilku minutach oboje szliśmy w milczeniu w nieokreślonym kierunku.
-Chciałabym cię przeprosić, za moje zachowanie- rzekłam cicho.
-No, to chyba coś u was nowego, nie?- zadrwił, ale w jego oczach dojrzałam wesołe ogniki.
-Pójdziemy do mnie?- zaproponowałam, po chwili namysłu.
-A co na to twoi „przyjaciele”?- zrobił palcami cudzysłów w powietrzu.
-Raz mogę zrobić coś bez nich. To jak?
~*~
-Co tu tak głośno?- do pokoju weszła mama, nawet nie pukając- O, masz gościa. Przepraszam. Może chcecie coś do picia?
Popatrzyłam na Stylesa i znów wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem. Rodzicielka odebrała to jako „tak”.
-Jesteś naprawdę świetną dziewczyną z poczuciem humoru- Harold uśmiechnął się od ucha do ucha- To naprawdę ty?- wskazał na zdjęcie, gdzie miałam może z pięć lat.
-Oj czepiasz się- puknęłam go w głowę- Co z tego, że byłam trochę pulchniejsza.
-Ale i tak piękna- mruknął.- Dlaczego…
-Wiem, o co chcesz spytać. Dobrze, wytłumaczę ci, dlaczego tak zależy mi na tej popularności.
Gdy skończyłam opowiadać, w pokoju zastała niezręczna cisza.
-Ten Tyler jest dupkiem- loczek zacisnął dłonie w pięści.
Wiem, że to może nie był najlepszy moment do śmiechu, ale mina chłopaka tak mnie rozbawiła, że nie mogłam się powstrzymać.
-Wiem, że nim jest.
-Nie zasługuje na ciebie.- Harry ujął moją twarz w dłonie.
-Czego tak nagle się o mnie martwisz?- spytałam, odwracając wzrok.
-A czemu tobie zebrało się na zwierzenia i to akurat mi?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Bo..- urwałam, nie wiedząc co odrzec.
-No właśnie- chłopak bez zastanowienia, musnął moje usta swoimi.
Odwzajemniłam pocałunek, bo poczułam „to coś”, te przysłowiowe stado motyli w brzuchu, przyjemne ciepło. Nie to co z Tylerem, miałam wrażenie, że całując go, całuję nie człowieka tylko łyżkę.
~*~
Jak co dzień, gdy dopisywała pogoda, przesiadywałam porę lunchu na dworze. Wraz z elitą, a jakże. W dłoniach trzymałam aparat, który kilka dni temu zostawił u mnie Harry. Nudząc się trochę, a nie chciałam słuchać wymyślonych plotek, przeglądałam zdjęcia. Ja. Ja w szkole. Ja na ławce. Ja pod drzewem. Ja na spacerze z psem. Ja na przystanku autobusowym. Ja. Ja. Ja. Z szeroko otwartymi oczami wpatrywałam się w mały ekranik, nie mogąc uwierzyć w to co widziałam. Skąd on miał tyle moich zdjęć? Dokładnie 99 fotek, na których widniał nie kto inny, jak ja. Zakrztusiłam się powietrzem, ściągając na siebie niepotrzebną uwagę. Machnęłam lekceważąco dłonią, dodając, że chyba się przeziębiłam. Kiedy dostrzegłam wśród uczniów loczka, poderwałam się z miejsca i podeszłam do niego, wręczając mu jego własność.
-Zostawiłeś- wyjaśniłam, zanim zdążył zapytać- Możesz mi powiedzieć, czemu robisz mi zdjęcia?- uniosłam pytająco brwi.
-Jesteś idealną osobą, na której mogę ćwiczyć- odparł z uśmiechem.
-Że co?- zdziwiłam się.
Wyjaśnił mi, że chce iść do szkoły fotograficznej, ale musi najpierw przysłać im najróżniejsze artystyczne dzieła. Wpadła mi do głowy świetna myśl: skoro on musi fotografować, a ja potrzebuję kogoś, kto idealnie odtworzy moje oblicze, to czemu nie możemy sobie pomóc? Przedstawiłam mu swoją propozycję, na którą on ochoczo przystał.
-Hej, skarbie- Tyler pojawił się niewiadomo skąd, obejmując mnie w pasie i składając na mojej szyi kilka pocałunków.- O czym rozmawiasz z … Kim w ogóle jest ten chłopak? Nie należy do nas.
-To jest Harry, mój fotograf.- wtrąciłam, posyłając lokersowi przepraszające spojrzenie.
-W takim razie niech zrobi nam pamiątkowe zdjęcie- brunet przyciągnął mnie do siebie i zachłannie wpił się moje wargi.
Wzdrygnęłam się i niechętnie odwzajemniłam buziaka. Hazza pstryknął kilka ujęć, pokazał Tyler’owi, który go pochwalił (co zdarza się raz na 100 lat, gdy ktoś z elity doceni kogoś spoza), po czym loczek tłumacząc się, że musi iść na zajęcia, ulotnił się, wtapiając się w tłum uczniów.
~*~
Zamiast iść na mecz, wybrałam się z zadowolonym Haroldem nad pobliski staw. Szliśmy, trzymając się za ręce i co chwilę głośno się śmiejąc.
-Kiedy powiesz mu, że to koniec?- zapytał, tuląc mnie do siebie.
-Niedługo. Proszę zrozum.
-Jasne. A teraz stań za tym wielkim drzewem. O tak, wychyl się. Nie w tą, w tamtą- instruował mnie, jak dobrze wyjść na zdjęciu- I uśmiech.
Pstryk. Przez kilka godzin chłopak wyczyniał cuda swoim aparatem. Pozowane ujęcia były ładne, ale te nieprzemyślane biły na głowę całą resztę.
-Dostaniesz się do tej szkoły- rzekłam, gdy już wracaliśmy.
-A to tutaj zabawia się moja…- na dźwięk niecenzuralnego słowa na końcu zdania, wzdrygnęłam się i posłałam Tylerowi mordercze spojrzenie.
-Tak, a tobie nic do tego- warknęłam- A i już nie twoja.
-Wybrałaś tego.. tego… - zrobił się cały czerwony na twarzy- Przecież to zwykły chłoptaś, nic nie potrafi i nie jest popularny!
-A gdzieś mam tę twoją popularność. I przypominam ci, chwaliłeś go. Tak, ty! – uśmiechnęłam się złośliwie, nadal mocno ściskając dłoń Harry’ego- I on – wskazałam na loczka- jest od ciebie sto razy lepszy. Przynajmniej mnie kocha i spędza ze mną czas. Jestem dla niego ważna, nie to co dla ciebie. Egoistyczny bubek.
Brunet roześmiał się, kręcąc z niedowierzaniem głową.
-Pozwolisz, by ta **** cię broniła?
-Wyrażaj się!- Styles wyrwał się z mojego uścisku i przyłożył w twarz Tylerowi- I [T.I.] ma rację. Jesteś nic nie wartym śmieciem.
-Jeszcze zobaczycie- odgrażał się.
A my, śmiejąc się w niebogłosy, pędziliśmy przed siebie jak szaleni, potykając się o własne nogi. Wskoczyliśmy pędem do auta i odjechaliśmy z piskiem opon.
-Powinniśmy zmienić szkołę- zasugerował Styles, zmieniając biegi.- Co ty na to?
-Tak, też o tym pomyślałam. Ale co tam, ważne, że będziemy tam razem. Byłeś niesamowity- wtuliłam się w jego ramię.
-Chyba nie chcesz, żeby spowodował wypadek, co?- uśmiechnął się czule- Naprawdę uważasz, że ja cię kocham?
Spojrzałam na niego z niepokojem w oczach.
-A nie?- wyszeptałam.
-Oczywiście, że tak- zachichotał.- Żebyś ty widziała swoją minę.
Wytknęłam mu język. Szczęśliwi mknęliśmy ulicami miasta. Rodzice, moi jak i jego, chętnie przystali na naszą propozycję zmiany szkoły. Co było potem? Dzięki Haroldowi nauczyłam się, ze popularność to rzecz ulotna i tak naprawdę nie daje człowiekowi nic, oprócz kłamstwa i obłudy. Poszliśmy do wymarzonych szkół, zamieszkaliśmy z dala od innych, ciesząc się, że los był tak dobry i postawił nas na jednej, wspólnej drodze…

~by Natalia

22 komentarze:

  1. Od dłuższego czasu czytam wasze imaginy. Każdego dnia po szkole sprawdzam czy przybyło coś nowego. Pozdrawiam i piszcie dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam tak samo. Codziennie czekam i doczekac się nie mogę . ;D
      świetne ;D

      Usuń
  2. jaki fajny! Taki pozytywny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. oo jaki fajny, inny. Podoba mi się straasznie. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny,bardzo pomysłowy ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wymarzony Luzer..xx Uwielbiam ten film..xx <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny imagin, ale nie lubię czytać ściągniętych z filmów, które oglądałam.. :/ Fajnie napisany i ogółem koniec super ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny;* też mi się wydaje że to na podstawie filmu ;)
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. hymmm;)))
    coś nowego i wspaniałego jak zwykle ♥
    naprawdę strasznie mi sie podoba ;)))
    świetny pomysł i koncówka ;***
    poprzedni imagin też bł cudowny <3
    dobrze, ze to był tylko sen
    uff popłakałabym sie, jeśli by pozwolił jej wyjść za innego
    jeśli miała by z kimś być to tylko z Niallem ;pp
    buziaki ;*** hid.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście, treść do złudzenia przypominała "Wymarzonego luzera" , ale i tak imagin świetny. Czekam na kolejne xxx
    http://www.inspirated-by-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, owszem początek napisałam podobnie jak w tym filmie, ale wydaje mi się, że resztę pozmieniałam i wyszła inna końcówka i trochę inna fabuła:)

      Usuń
  10. omomomo *o*
    wielbie *__*

    OdpowiedzUsuń
  11. od kiedy kolezanka pokazała mi tego bloga codziennie pszychodze ze szkoły i czytam nowe imaginy a dotego czytam także od samego początku bardzo fajny

    OdpowiedzUsuń
  12. awwww... uroczy :) po prosty fantastyczny <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Twoje imaginy są boskie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Na pewno bedę tu czesto wpadac. Dziewczyny, macie niesamowicie wielki talent! Czekam na kolejny imagin.

    A gdybyście miały ochote na opowiadanie to zapraszam:
    http://cetrii-youaremyheaven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mógł sie zakochać w jakiejś dziewczynie co jest skromna, i taka fajna, a nie modelka, popularna i wgl... No ale nie czepiam sie. I tak super! I ja też uwielbiam robić zdjęcia XD. Wszędzie mam ze sobą aparat ;)
    Imagin taki fajny, że szok! Ja nawet jak myśle że mi wyszło opowiadanie, to jak sobie porównuje z waszymi, to aż mi sie chce ryczeć że nie umiem pisać.

    OdpowiedzUsuń
  15. haha Wymarzony luzer :8*

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny. Ale na podstawie filmy " Wymarzony Luzer " ....

    OdpowiedzUsuń
  17. gdy tylko przeczytałam o tym, że Harry chce zostać fotografem domyśliłam się że będzie to jak w filmie wymarzony luzer xD świetne

    OdpowiedzUsuń