poniedziałek, 3 września 2012

# 134. Louis .


Piosenka: < klik >


There's only so many songs
that I can sing to pass the time
-Nie podglądaj!- Louis, zasłaniał mi dłonią oczy i prowadził gdzieś po schodach.
-Chcesz mnie zabić?- prychnęłam, gdy o mały włos nie wylądowałam na podłodze.
-Jeszcze kilka kroków- położył mi drugą rękę na plecach, pomagając mi utrzymać równowagę- Już!- pisnął jak mała dziewczynka.
Podniosłam powieki i aż dech mi zaparło w piersi. Stałam na poddaszu, w odnowionym pomieszczeniu. Całość utrzymana w odcieniach beżu, bieli i błękitu. Przy dużym, pochylonym oknie był szeroki parapet, wyścielony miękkim materacem, na którym położone zostały niedbale jaśki. Po drugiej stronie pokoju stało szerokie małżeńskie łóżko, przykryte jasną narzutą, a nad nim wisiała drewniana półka. W jedną ze ścian wbudowano ogromną szafę, w której były poukładane najróżniejsze stroje. Od razu powyciągałam kilka piękniejszych kreacji, przykładając je do siebie i podziwiając efekt w lustrze.
And I'm running out from
things to do to get you off my mind
-Skąd ty to wszystko masz?- zachwycałam się.
Chodziłam dookoła, podziwiając nawet najmniejszy szczegół. Stanęłam jak oniemiała, gdy dojrzałam piękny, czarny fortepian, a obok niego przyczepioną do sufitu jednoosobową huśtawkę.
-Ach, Louis!- rzuciłam się na szyję przyjacielowi.- Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
-Pomyślałem, że skoro masz z nami mieszkać, to musisz mieć swoje własne królestwo- uśmiechnął się blado.
-Jesteś kochany.- pocałowałam go w policzek i mocno uścisnęłam.
-Tak- powtórzył cicho. – Zostawię cię samą. Naciesz się.
-Jeszcze raz dziękuję!-  krzyknęłam, zanim zamknął drzwi.
„Raj na ziemi”- pomyślałam, kładąc się przy parapecie. Całe popołudnie nie wychodziłam z pokoju. Wylegiwałam się, bujałam na huśtawce, przebierałam. Chłopcy pukali kilka razy, pytali czy z nimi zjem kolację, obejrzę film, ale za każdym razem odmawiałam. Było mi trochę głupio, ale po prostu nie mogłam wyjść stamtąd, dopóki nie poznałam wszystkiego. Patrząc na zdjęcia i obrazy, dostrzegłam starannie ukryte drzwiczki. Szarpnęłam za klamkę. O dziwo, ustąpiła. Zabrałam leżącą w szufladzie niskiego stolika latarkę i niepewnym krokiem przemierzałam kolejne stopnie. Otworzyłam dosyć ciężką klapę i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nade mną rozciągało się piękne gwieździste niebo, a pełnia księżyca oświetlała moją twarz. To było moje sekretne miejsce, w którym przesiadywałam prawie każdej nocy i rozmyślałam. Któregoś razu przebywając tam, dostrzegłam siedzącego niedaleko Louisa.
All I have is this picture
in a frame that I hold close
to see your face everyday
-Hej, Lou- uśmiechnęłam się- Co ty tu robisz?
-Mógłbym spytać o to samo- spojrzał na mnie.
-Ale jak to?- zdziwiłam się.
-Ten pokój, co jest teraz twój, kiedyś należał do mnie.- objął ramionami swoje podkulone nogi.
-Nie wiedziałam- położyłam dłoń na ramieniu przyjaciela- Musi ci go brakować.
-Jest ok-ey.- próbował ukryć smutek, ale mu się nie udało.- Ważne, że się tobie podoba.
-Tak, jest spełnieniem moich dziecięcych marzeń. Przychodź do mnie, o każdej porze dnia i nocy- zaproponowałam.- Idziemy teraz do reszty? Głodna jestem- na potwierdzenie moich słów, głośno zaburczało mi w brzuchu.
Wróciliśmy do środka, trzymając się za ręce. Zeszliśmy do salonu, gdzie Liam oglądał telewizję, Niall przeglądał gazetę i jadł kanapkę, a Zayn spał wtulony w wielkiego miśka. Harry, na nasz widok, szeroko się uśmiechnął i puścił do Tomlinsona oczko.
-Chcecie nam o czymś powiedzieć?- zapytał Irlandczyk, z pełną buzią.
-A jest o czym?- uniosłam pytająco brwi i przeniosłam wzrok na Lou.
-No… hm… - Payne zaciął się, wskazując palcem nasze dłonie.
-To już przyjaciela za rękę nie można potrzymać?- prychnęłam, wyswobadzając się z jego uścisku.
With you is I'd rather to be
But we're stuck were we are
Udałam się do kuchni. Wyjęłam kubeczek naturalnego jogurtu bez cukru, łyżeczkę i wróciłam z tym do pokoju. Usiadłam obok Liama, po czym otworzyłam wieczko, oblizałam je i odłożyłam na stolik. Wymieszałam i zjadłam kilka łyżek.
-No co się tak na mnie wszyscy patrzycie?- wybuchnęłam.
-No mówiłem, że ona ślepa jest- westchnął Nialler.
-Niech idzie do okulisty- dorzucił Malik, którego zapewne obudziłam swoim krzykiem- I po sprawie.
-Zayn, weź mnie nie denerwuj. Nie mówcie o mnie w trzeciej osobie, kiedy jestem obok!
-Który chłopak oddałby swój ulubiony pokój i poddasze jakiejś dziewczynie? Dzielił się z nią wszystkim co ma ? Co? Tylko zakochany- powiedział Liam spokojnym tonem.
-Lou mnie ko… Że co? Przecież jesteśmy przyjaciółmi!
-Dla niego jesteś kimś więcej niż tylko przyjaciółką.- dodał Malik, kręcąc się na fotelu.
-Ale ja go nie ko…- nie dokończyłam, bo przerwał mi blondynek.
-To mu to powiedz i po kłopocie.
And it's so hard You're so far
This long distance is killing me
Skinęłam w milczeniu głową. Wręczyłam Payne’owi napoczęty jogurt i łyżkę, prosząc by potrzymał, po czym udałam się do pokoju Tomlinsona. Puk. Puk. Puk. Cisza. Puk. Puk. Otworzyłam drzwi, wsuwając głowę do środka. Nie było żywej duszy. Moich uszu dobiegły pojedyncze dźwięki. Wolna melodia grana na fortepianie. Pędem ruszyłam po schodach do własnego „królestwa”. Lou lekko pochylał się nad instrumentem, a jego palce wręcz pieściły biało- czarne klawisze.
Poczułam ukłucie w okolicy serca. Zalała mnie fala wstydu. Jak mogłam tak potraktować najbliższą mi osobę? Nawet jeśli nic do niego nie czułam, nie miałam prawa, tak bezwzględnie i nieczule mu o tym powiedzieć.  Chłopak, nadal nie wiedząc, że mu się przysłuchuję, kontynuował śpiew.
- To było piękne- rzekłam, siadając na huśtawce.
Lou nic nie odpowiedział, skulił się tylko i wpatrywał się tępo w swoje nadgarstki. Trwaliśmy tak w ciszy dłuższy czas, po pokoju niosło się jeszcze echo granych wcześniej nut.
-Potrzebuję czasu- wyszeptałam, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
~*~
Now the minutes feel like hours
And the hours feel like days
While I'm away
Leżąc na dachu, z rękami skrzyżowanymi pod głową patrzyłam w ciemne, bezchmurne nocne niebo. Bardzo chciałam uszczęśliwić Tomlinsona, ale nie da się kogoś zmusić do miłości, prawda? Był dla mnie jak brat, najbliższa osoba, ale nikt więcej. Poderwałam się, wściekła swoją bezradnością. Wróciłam do pokoju i z nudów zaczęłam przeszukiwać szuflady. Chłopaki pojechali do studia nagraniowego, więc nie miałam nawet do kogo buzi otworzyć. Natknęłam się na spore pudełko, w którym roiło się od przeróżnych papierów, zdjęć, notesików. Zaciekawiona przeglądałam rzeczy Lou. W dłonie wpadła mi karteczka, trochę postrzępiona w lewym dolnym rogu i lekko pognieciona. Tusz nie był zbyt wyraźny, dlatego podniosłam się i wraz z karteluszkiem usiadłam przy biurku. Zapaliłam lampkę, wzięłam szkło powiększające i niczym detektyw poczęłam rozszyfrowywać. Po jakiejś godzinie zmagań, domyśleń, nerwów i krzyku, z triumfem odczytałam cały tekst, przepisany na świeży arkusz.
„Synku. Życzę Ci, abyś znalazł kogoś, kto nie będzie bał się przyznać, że tęskni za Tobą. Kogoś, kto będzie wiedział, że nie jesteś idealny, że popełniasz błędy, ale i tak będzie Cię traktował jakbyś był chodzącą perfekcją. Kogoś, kto bez wahania odda swoje życie dla Ciebie, dlatego, że świadomość egzystencji w której Ciebie by zabrakło i tak by go zabiła. Kogoś, dla kogo największym lękiem jest to, że Cię straci. Kogoś, kto mówiąc słowa „kocham Cię” wkłada w nie całe swoje serce i miłość. I kogoś, kto, nie miałby nic przeciwko temu, by budzić się codziennie obok Ciebie rano, widząc Twoje siwe włosy, blady uśmiech i zmarszczki. Z okazji urodzin, Twoja kochająca Mama”. *
W oczach stanęły mi łzy. Nie, nie wstydziłam się, że czytałam cudzą korespondencję. Miałam wrażenie, że Louis specjalnie tego nie zabrał, bo chciał bym to przeczytała. Rozczulił mnie fakt, że  w tej kopercie zauważyłam jeszcze swoje zdjęcie i podpis: „ Znalazłem tę osobę, dla której zrobiłbym wszystko. To [T.I.]. Ale ona …”
Can you hear me crying?
Odwróciłam się i chciałam wybiec z pokoju, ale wpadłam prosto w otwarte ramiona Tomlinsona. Niewiele myśląc, mocno go uścisnęłam i przylgnęłam do niego całym swoim drobnym ciałem. Chłopak pogłaskał mnie po plecach i oparł swoją brodę na moim ramieniu.
-Louis…
-Proszę, nic nie mów.- wyszeptał mi do ucha.
-Ale ja muszę- odsunęłam się od niego, ale swoje dłonie zostawiłam na jego biodrach.- Przepraszam cię. Naprawdę, nie wiedziałam, ze ty…
-Nie przepraszaj. Nie mogę kupić twojej miłości, nawet nie będę próbował. Czasem prawda nie sprawia ci radości, lecz nie zamierzam kłamać. Ale nigdy nie kwestionuj tego, czy moje serce bije tylko dla ciebie, ono bije tylko dla Ciebie. **
-Dasz mi szansę? Nie obiecuję, że od razu będę cudowną, kochającą dziewczyną. Ale się postaram.
Lou w odpowiedzi mocno mnie przytulił i pocałował mnie w czoło. Odnalazłam się w nim. A on we mnie…
You're so far this long distance is killing me


*Ten tekst przesłała mi koleżanka. Powiedziała, że znalazła go pod zdjęciem jakiejś pary na facebook’u. Zmieniłam go i dodałam kilka elementów.
**Tłumaczenie fragmentu piosenki  Emeli Sandé - My kind of love.


~by Natalia

25 komentarzy:

  1. bede pierwsza nareszcie
    swietny imagin cudo ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny imagin, taki wzruszający;) osłoda pierwszego dnia szkoły;P
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o boże Kocham twoje imaginy ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Super imagin :D Ale podałaś Liamowi jogurt i ... ŁYŻKĘ ?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, łyżkę :) Można sobie wyobrazić minę Liama :)

      Usuń
  5. O Jezu, Louis! Cudo!!!!! *_* A najlepsza jest huśtawka, i wyjście na dach! Super! Masz wyobraźnie!!

    OdpowiedzUsuń
  6. B. lubię Louisa. ;) Fajnie, że o nim jest dziś imagin. ;)
    Bardzo fajny! :)
    Pozdrawiam!
    Zapraszam: life-on-manhattan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę niesamowity imagin :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny imagin... :))
    Zapraszam :
    http://my-imagines-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny poprosu piękny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. strasznie mi się podoba <3
    jejku ten pokój ;p
    fortepian, huśtawka i parapet na którym można wieczorem usiąść i spoglądać w gwiazdy lub poczytać książkę ♥
    kocham ;))
    gdybym miała sama urządzać swój pokój to bym zaszalała jak nigdy dotąd , ale dostać w prezencie też pięknie ;**
    hid.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny jest. ;* Myślałam, że z tą łyżką trochę się rozwinie XD
    Kina ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. piękny bardzo bardzo mi się podoba i jeszcze ta piękna piosenka

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny ;-D
    Zapraszam na mój blog : http://nazywam-sie-louis-louis-tomlinson.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. to było Meeeeeeeeeeeeeeggggggggggggaaaaaaaaaaaaaaa cudowne .!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozczulasz mnie tymi imaginami ;***

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo... Jakie to słodkie... Boski ten imagin. Zapraszam na www.just-by-me-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. przepiękny <3
    ten list od mamy Louisa był wspaniały i uroczy <3

    OdpowiedzUsuń
  18. pisz więcej z Lou , jesteś ggenialna ! :D ,3

    OdpowiedzUsuń
  19. Wow! Przepiękny. Naprawdę, nie wiem co napisać. Ryczę ;(

    OdpowiedzUsuń
  20. przepiękny pisz więcej o Louise aż się wzruszyłam :D

    OdpowiedzUsuń