wtorek, 29 stycznia 2013

# 201 . Harry .

 Odrobinę inna forma niż dotychczas...

music >


Bo ten, kto raz nie złamie w so­bie tchórzos­twa, będzie umierał ze strachu do końca swoich dni. 
Uciekałam. Całe moje życie polegało tylko i wyłącznie na ucieczce, nie potrafiłam się postawić, stać się… Naprawdę sobą. Bałam się być odważną, na samą myśl, że mogłabym taka być paraliżował mnie strach.
Nie milcz, bo miłość znów Cię ominie…
Oparłam głowę o szybę, położyłam zdrętwiałe i lekko drżące nogi na torbie wypchanej po same brzegi moimi ubraniami, które bez ładu i składu doń wepchnęłam. Stukot wagonów ukołysał mnie i uspokoił i nim się spostrzegłam zmorzył mnie sen.
Wzdrygnęłam się  raptownie, uderzając się przypadkiem w poręcz. Syknęłam, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, co było powodem mojego przebudzenia. Zaczęłam przeszukiwać torbę w poszukiwaniu telefonu, lecz nim się do niego dogrzebałam, dzwonek ucichł. Mimo to wyjęłam go, odblokowałam i lekko zaspanym wzrokiem prześledziłam historię połączeń. Siedem nieodebranych połączeń, w tym trzy od NIEGO. Oddzwoniłam jednak najpierw do Michała.
- Słodki Jezu, [T.I.], czyś ty zwariowała?! – przywitał mnie w dość podniosły sposób.
- Witaj, Misiek, ciebie też miło słyszeć – odpowiedziałam sarkastycznie, rozmasowując wolną ręką obolałe przedramię, którym moment wcześniej uderzyłam o metalową barierkę. – Sądząc po twoim głosie nie jesteś zadowolony z takich obrotów spraw.
- Czy nie jestem zadowolony? Dziewczyno, gdziekolwiek jesteś, pakuj manatki i macie mi się stawić w moim domu. Natychmiast.
Jego natarczywość i upór powodował, że czasem miałam ochotę użyć wobec niego przemocy fizycznej, jednak moja krucha budowa i raczej znikoma kondycja fizyczna nie szły z tym w parze, tym bardziej że to on z nas dwojga był sportowcem.
Zignorowałam wzmiankę w liczbie mnogiej, choć dzięki temu zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji. Znowu.
Od­wa­ga to pa­nowa­nie nad strachem, a nie brak strachu.
- Nie mogę, Michał – wyszeptałam do słuchawki, podkurczając nogi i wkładając sobie niesforne kosmyki włosów za ucho. – Nie potrafię się z tym zmierzyć. Szczególnie teraz.
- To właśnie teraz nastał czas na wyjaśnienia. – Jego głos stał się łagodny i zaczęłam żałować, że dzieli nas dystans około 30 kilometrów. Zapragnęłam jego misiowatego uścisku. Uwielbiałam go za to, że był moim przyjacielem jeszcze za czasów, kiedy oboje mieszkaliśmy w Polsce. Znał mnie aż za dobrze. – Jutro sylwester. Mówiłaś, że chcesz… Chcecie rozpocząć ten rok…
- Jak? – weszłam mu w słowo, znów puszczając liczbę mnogą mimo uszu. Za wcześnie, za wcześnie. – Jak mam to zmienić? Chcieć można wielu rzeczy, ale na niektóre sprawy po prostu nie mam wpływu – szepnęłam, skubiąc rąbek płaszcza.
- Nie zapominaj, że wiem, gdzie jesteś. – Rozejrzałam się po przedziale z przerażeniem, ale i.. wytęsknieniem? Co jak co, nie widziałam go dwa tygodnie. Dopiero później zdałam sobie sprawę z przenośni całej wypowiedzi. – Anglia nie jest taka duża. Poza tym on sam niedługo oszaleje z niepokoju, więc byłoby lepiej, gdybyś ułatwiła całą sprawię i jemu, i mnie. Nie tak trudno zawiadomić policję, szczególnie, kiedy ma się takie wtyki jak ma on, no i pomaga w tym też fakt posiadania wypchanego portfela.
Materialista! – pomyślałam z ironią.
- Nie. Nie, nie, nie. Michał, ja nie mogę. On…
- On ma prawo wiedzieć. I… Wierz mi czy nie, kocha cię. – Gdybym stała, ugięłyby się pode mną kolana. Momentalnie przed oczami dostrzegłam jego uśmiech – ot, uniesione brwi, dołeczki w policzkach, słodko wykrojone wargi, idealnie pasujące do moich, jakby stworzone specjalnie na ich wzór powodowały, że miałam watę zamiast kolan. Ironia, czyż nie?
Kochać to także umieć się roz­stać. Umieć poz­wo­lić ko­muś odejść, na­wet jeśli darzy się go wiel­kim uczu­ciem. Miłość jest zap­rzecze­niem egoiz­mu, za­bor­czości, jest skiero­waniem się ku dru­giej oso­bie, jest prag­nieniem prze­de wszys­tkim jej szczęścia, cza­sem wbrew własnemu. 
- Ile masz zamiar go okłamywać? Miesiąc? Dwa? Przecież i tak kiedyś zauważy, nie sądzisz? A im wcześniej…
Pociąg gwałtownie zahamował. Telefon wyślizgnął mi się z ręki, kiedy próbowałam chwycić się poręczy. Nie zdążyłam, uderzyłam brzuchem i klatką piersiową prosto w stojącą przede mną rurę. Upadłam na podłogę, kurcząc się z bólu i obejmując swój brzuch, ciągle słysząc dźwięki dobiegające z mojego telefonu:
- …masz zamiar pójść do niego pięć miesięcy później, zapukać do drzwi i kołysząc wózek powiedzieć: „Cześć Harry, poznaj nasze dziecko”? Halo? [T.I.], jesteś tam…?
~*~
Cholerne pikanie. Pip-pip-pip-pip. Czułam ból rozsadzający moją czaszkę. Przecież nie brałam leków, od czego mogłabym czuć takie otępienie…? Lekarz surowo zakazał jakichkolwiek środków, czego się trzymałam…
Skurcz na poziomie żołądka. Nie, to nie niestrawność. To coś o wiele gorszego…
Cierpienie nie jest w stanie wynagrodzić braku miłości, ale miłość potrafi wynagrodzić cierpienie…
Otwarłam szeroko oczy, zachłystując się powietrzem. Gwałtownym ruchem objęłam uwydatniony brzuch, który z każdym oddechem, ba!, z każdym uderzeniem mojego serca i serduszka w moim wnętrzu bolał coraz bardziej.
Rozejrzałam się po pokoju. Sala szpitalna? Jakim cudem…?
Krzyknęłam z bólu. Moment później do pomieszczenia wbiegła niziutka kobietka, niższa ode mnie, a to był nie lada wyczyn, gdyż mogłam pochwalić się tylko metrem pięćdziesiąt dziewięć wzrostu, dzierżąc w dłoni słuchawki.
- Co się dzieje? – zapytała, zakładając sprzęt na uszy i przykładając słuchawkę do mojego brzucha.
- Boli! – krzyknęłam, powstrzymując się, by nie zwinąć się w kłębek. Zaciskałam ręce na pościeli tak mocno, że przez materiał wbijałam sobie paznokcie.
Kobieta chyba zdała sobie sprawę z powagi sytuacji, gdyż nim zdążyłam zaprotestować, założyła mi na twarz maskę. Łapałam łapczywie powietrze, więc wystarczyły trzy-cztery wdechy, bym odpłynęła.
~*~
Trzask, przekleństwo i delikatny śmiech były głównymi powodami, dla których spróbowałam walczyć z napierającą ciemnością. Nie czułam się najlepiej, jednak mimo wszystko otwarłam oczy i przyjrzałam się dwóm postaciom majaczącymi przed moją twarzą.
- Michał!
Chłopak momentalnie znalazł się tuż przy mnie, a chwilę później dołączyła do niego jego dziewczyna, która go zaalarmowała. Słyszałam dźwięk kroplówki, pikanie aparatury, lecz mimo wszystko próbowałam skupić się na sensie słów wypowiadanych przez mojego przyjaciela.
- Jak się czujesz? – zapytał, głaszcząc mnie czule po policzku i odgarniając mi włosy z twarzy, które Monika wspaniałomyślnie związała mi cienką frotką tuż nad karkiem.
- Jakby mnie ktoś potraktował kijem bejsbolowym – wymamrotałam, mrużąc oczy.
Zaśmiał się.
- Wraca moja [T.I.]! Proszę cię, skarbie, nie strasz nas tak więcej.
- Co się właściwie stało? – zapytałam. – Pamiętam tylko hamowanie… I ból… - otworzyłam szeroko czy, omal nie siadając prosto na łóżku, jednak powstrzymały mnie przed tym rurki połączone z moim ciałem. – Co z dzieckiem?
- Pociąg miał awarię, zahamował, trafiłaś do szpitala z obrażeniami wewnętrznymi – wyjaśniła mi Monika, siadając na brzegu mojego łóżka. Nie wyglądała najlepiej. Przydałaby się jej godzinka snu. – Później nastąpiło prawdopodobieństwo poronienia.
Oddychałam szybko, nie mogąc przyjąć do wiadomości sensu jej słów. Prawdopodobieństwo… Poronienia?
To zabawne, jak jedna istotka potrafi zmienić światopogląd człowieka. Jednego dnia masz zamiar zatracić się w ciemności dla swojej korzyści, kolejnego jesteś w stanie poświęcić własne życie dla czteromiesięcznego maleństwa.
- Nie bój się, udało się je oddalić – uspokoił mnie mój przyjaciel. – Mały Misiek ma się już wspaniale, powinien być dumny z tak silnej mamusi. – Uśmiechnął się do mnie w typowy dla siebie słodki sposób, unosząc brwi.
- Harry też powinien być dumny – rzekł po chwili, gładząc moją rękę.
- Co masz na myśli? – wyszeptałam.
- Jest tutaj. Powiadomiliśmy go – wyszeptała Monika. Miałam ochotę ją udusić, choć wiedziałam, że głównym inicjatorem całego przedstawienia był Misiek.
Kieruj się w życiu tym, co uważasz za słuszne. To Ty masz być szczęśli­wa, więc jeśli Two­je szczęście jest w Nim, to trwaj w tej miłości...
Ale… Czy moje szczęście nazywało jego imię?
Prawda była taka, że szalałam za Harrym. Michał go znał, poznał go dzięki mnie. Był… Jakby pośrednikiem pomiędzy nami, kiedy postanowiłam uciec, zmierzyć się z ciążą sama. Wiedziałam, że postępuję głupio, ale co, jeśli mój chłopak nie uznałby dziecka? Jeśli by mnie wyśmiał, odrzucił? Jasne, okazywał mi swoją miłość, nawet bardzo, ale… Był wolnym duchem. A one mają własne życie, nie potrzebują dziewczyn z brzuchem.
- Zawołam go, po tej rozmowie godnie pożegnam się z życiem i pozdrowię śmierć jak starą przyjaciółkę – rzekł teatralnie Michał, wstając, pomimo wszystkiego całując mnie w czoło widząc, że miałam ochotę zadać mu prawego sierpowego i wyszedł z sali ciągnąc za sobą Monikę, która posłała mi łagodny uśmiech i wyszeptała „Wierzę w ciebie. Wszystko będzie dobrze!”.
Nie bój się, nie wstydź się mówić, że kochasz. Nie milcz bo, miłość znów Cię ominie. Nie bój się, nie wstydź się mówić, że kochasz. Będziesz wołał, nie usłyszy, zniknie w tłumie.
Nie musiałam czekać długo. Usłyszałam za plecami łagodnie otwierane i zamykane drzwi oraz stukot butów na płytkach. Bałam się obrócić.
Chłopak podszedł do mnie i usiadł na miejscu, które niedawno zajmował Misiek. Przyjrzał mi się, od stóp przykrytych pościelą, poprzez brzuch, który obejmowałam lewą ręką aż spoczął na mojej twarzy. Nawet sobie nie wyobrażałam, w jak opłakanym stanie się znajdowałam. Sądząc po mojej kondycji i uczuciu wyczerpania, z twarzy mogłam teraz w ogóle nie przypominać dawnej siebie.
Wpatrywał się we mnie przez wieczność. Z jego ust wyczytałam tylko nieme pytanie „Dlaczego?”. Nie miał sił, by wypowiedzieć je na głos.
Żadnych wyrzutów, oczernienia, złości… Prośba o odpowiedź, smutek, żal.
 Przełknęłam ślinę.
- Uwierzysz, jeśli odpowiem, że się bałam? Bałam się twojej reakcji, odrzucenia, złości, nawet tego, że nie zechcesz mieć ze mną nic do czynienia. Jestem tylko głupią dziewczyną, która nosi twoje dziecko i żąda pewnie tylko kasy, prawda?
Zamilkłam na moment, by po chwili kontynuować jeszcze bardziej słabym głosem:
- Chcę, żebyś wiedział, że to w żadnym razie nie jest twój problem. Tylko i wyłącznie ja odpowiadam za Małego Miśka… To znaczy – zreflektowałam się, bo podłapałam określenie Michała – moje dziecko. To, co ty masz tutaj – wyjęłam spod poduszki zdjęcie USG, które włożył mi tam mój przyjaciel – ja mam tutaj. – Pogłaskałam się po brzuchu, nie powstrzymując rozczulonego uśmiechu.
Prawdziwa miłość nie może skończyć się szczęśliwie, bo prawdziwa miłość jest nieskończona.
- Nienawidzę cię za to, że tak sądzisz. Jak mogłaś mi nie powiedzieć? – szepnął chłopak, zaciskając swoją dłoń na mojej z siłą imadła, lecz nie miałam serca go upomnieć. – Wiesz, przez jakie tortury przechodziłem przez te dwa miesiące od twojego zniknięcia? Pusty dom, brak aromatu kawy, którą tak kochasz, żadnych dźwięków telewizja ani radia iście mnie pogrążały. Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo chciałem cię mieć przy sobie.
Człowiek obawiający się reakcji bliźniego nie boi się jego zdania, lecz istniejącego w ów przyjacielu człowieczeństwa, które jest ukryte i znane tylko jego posiadaczowi.
Przygryzałam policzek od środka próbując opanować oddech. Gdzieś pomiędzy nami, pomiędzy niewypowiedzianymi słowami unosiło się to wyznanie, które tak bardzo chciałam usłyszeć… ‘Kocham Cię…’, ‘Tylko Ciebie potrzebuję…’
- Co z tobą? – spytałam. – Co z marzeniami, twoją wolnością, chęcią czerpania ze świata garściami? Ja ci to wszystko zabieram, a nie chcę tego.
- Właśnie będąc z tobą czerpię wszystko, czego pragnę. Nie chcę, by te najprzyjemniejsze momenty mnie ominęły. Wiążę je z tobą, więc z tobą chcę dzielić i te dobre wspomnienia, i czasem te złe. A to, że pojawi się osóbka, która będzie ucieleśnieniem naszego uczucia… Jak mogłaś pomyśleć, że nie będę chciał naszego dziecka?
Milczałam, wpatrując się w białe prześcieradło.
- Bo byłam tchórzem, bałam się ci powiedzieć – wyszeptałam w końcu. – Gdyby nie Michał…
- Miałem ochotę go zabić, kiedy dowiedziałem się, że on wie o ciąży, a ja nie. Jemu nie bałaś się powiedzieć? – zapytał, lecz nie oskarżycielsko, chciał tylko poznać mój punkt widzenia.
- Znam go od dzieciństwa. A w głębi duszy i tak wiedziałam, że ci się wygada, więc… Byłoby mi łatwiej. Jestem egoistką.
- A ja kocham tą egoistkę – wymruczał i złączył nasze wargi.
Tyl­ko ten, kto przeżył praw­dziwą miłość poz­nał w życiu szczęście i cier­pienie, gdyż w miłości jest słodycz i łzy, wie o tym tyl­ko ten, kto za­koszto­wał jed­ne­go i drugiego. 

~ by Klara

 Przepraszam, wena bawi się ze mną w chowanego. ;_; Miejmy nadzieję, że znajdę ją do przyszłego tygodnia. Dziś miał pojawić się imagin Natalii, lecz ma testy i nie znalazła czasu na nic poza nauką. ; )

24 komentarze:

  1. Cudowne! Cudoooowne! Świetnie rozpoczynasz kolejną setkę imaginów. :) Masz wielki talent.
    Kasia.

    OdpowiedzUsuń
  2. jaki wspaniały. :) kocham xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny imagin. Masz niesamowity talent do pisania. zapraszam na mojego bloga http://bedziemy-zawsze-razem.blogspot.com/. =)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne! I takie inne :)
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  5. super czekam na kolejne imaginy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny!! Naprawdę, znakomity. Czytało się jednym tchem ;) Czekam na więcej ~Moni :3x

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny. Taki wzruszający. Pod koniec się prawie popłakałam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty!
    i dla Misia Kubiaka się miejsce znalazło. mi to połączenie odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  9. zostałaś nominowana przeze mnie do The Versatile Blogger, więcej informacji u mnie na blogu:http://you-are-my-only-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Super imagin. Masz wielki talent. Wszystkie cztery super piszecie. Czekam na kolejne imaginy.

    Zapraszam wszystkich do mnie
    another-world-tomlinsonowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Słoooooodki *o* awwwwww...<3 Uwielbiam wasze imaginy! Super jest :)
    Zapraszam do mnie: http://need-something-to-get-off-my-chest.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nominowałam cię do Libster Award na http://dwasercadwieprzygody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Na moim blogu www.i-and-amazing-boy.blogspot.com zostałaś nominowana do Versatile Blogger ;) Więcej informacji u mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam :D , nominowałam cię na moim blogu do - the versatile blogger :D
    ( http://one-direction-story-karolina1d.blogspot.com/ )

    OdpowiedzUsuń
  15. Nominowałam was do Liebster Blog Awards --- > http://youchangedmylife1d.blogspot.com/2013/01/liebster-blog-avards.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny , taki .. inny ale jaki cudowny *___* Mogłabym prosić o dedyka z Liamem ? :* Zapraszam również na mojego i Belli nowego bloga : http://onedirection-bella-liamkowa.blogspot.com/ , oraz na bloga z imaginami : http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/ Pozdrawiam i życzę weny

    Liamkowa♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny!

    http://i-was-here-baby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny, świetny, boski <3
    Brak słów

    http://one-direction-lose-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniały, naprawdę :) Boże, te słowa Harry'ego na końcu... <3 Zeszłam *.*

    OdpowiedzUsuń