poniedziałek, 14 stycznia 2013

# 193 . Harry .

Jeśli ktoś lubi Taylor, to niech sobie zamieni jej imię. Imagina nie pisałam z myślą żeby ją jakoś upokorzyć czy hejtować.
_______________________________

Włącz: < klik >
 - Dlaczego ty to zrobiłeś? Dlaczego mnie tak zraniłeś? Co chcesz przez to osiągnąć?!
- Ale [T.I.] to nie tak- tłumaczył się.
- Tak?! Jak ty mogłeś?!
-[T.I.] posłuchaj, daj sobie wytłumaczyć.
- Z kim?- zapytałam.
- Z Taylor.- padła cicha odpowiedź.
-Nienawidzę Cię! Jesteś dla mnie nikim! Rozumiesz?! Nikim! Nie liczysz się już w ogóle! Spójrz!- podsunęłam mu pod nos świstek gazety.- Widzisz?! Co ty  z siebie  robisz?! Kim ty jesteś?! Myślałam, że Cię znałam! Chłopcy promują nową płytę, a Ty mnie zdradzasz z Taylor! Jesteście zespołem, a Ty robisz wszystko by być w centrum uwagi. Ciągle jakieś skandale, picie, alkohol, papierosy, narkotyki, kolejne tatuaże o znikomym znaczeniu. Co chcesz przez to osiągnąć?! Większą popularność?! A może teraz zostawisz chłopców samych i zaczniesz karierę solową?! Nie zdziwiłabym się! Jesteś z nich najmłodszy, a taki pazerny na pieniądze, sławę. Co ty myślisz?! Że ja nie wiem, o tych wszystkich zdradach, że byłam tylko zabawką?! Kiedyś liczył się dla Ciebie zespół, zabawa, pasja, a nie szczyty list przebojów. Teraz nie jesteś już taki spontaniczny, wszystko jest wymuszone, każdy Twój ruch zaplanowany. Co jeszcze?! Czym jeszcze zaskoczysz świat?! A może te sławetne loki, to tylko peruka, zielone oczy to soczewki, a dołeczki w policzkach to botoks, co? Nie chce Cię znać. Jesteś nikim, nikim!
-[T.I.] czekaj!- słyszałam w oddali jego głos, ale nie zatrzymałam się. Powiedziałam wszystko, co tak bardzo mnie raniło, a teraz chciałam usunąć się w cień. Zresetować życie i zacząć wszystko od początku.
Bolesne wspomnienia uderzyły mnie wraz z podmuchem zimnego, jesiennego wiatru. Każde miejsce, każda chwila, przywoływała natłok myśli, wyrzutów sumienia, troski, bólu, miłości. Odeszłam, ale nie zapomniałam.  Po tym jak zostawiłam Harrego, wyjechałam do Francji, do Paryża. Wiedziałam, że będzie szukał mnie w Polsce, ale ja chciałam odetchnąć, odpocząć. Wydzwaniał do mnie codziennie, wysyłał dziesiątki, smsów, które i tak lądowały w koszu, nieprzeczytane i zapomniane. W końcu zmieniłam numer. Rodzice dzwonili, pytali się gdzie jestem, martwili się.  Opowiadali, że Harry przyjechał do nich do domu i zrobił karczemną awanturę. Koniecznie chciał mnie znaleźć. Dlatego nie powiedziałam im gdzie jestem. W końcu by pękli i powiedzieli mu. Cały czas utrzymywałam z nimi kontakt i uspokajałam ich zszargane nerwy, że wszystko jest ze mną dobrze i że jestem bezpieczna.  Wierzyli.
 Po 1,5 roku wróciłam tu, do Londynu. Odremontowałam mieszkanie, znalazłam pracę, prowadziłam normalne życie. Jednak Francja tak bardzo mnie zmieniła. Nie pamiętałam gdzie znajdował się choćby zwykły sklep, nie mówiąc już  o parku. Chciałam koniecznie odwiedzić jedno miejsce.
A teraz w nim byłam. Czułam pustkę, zagubienie. Bałam się, nie potrafiłam znaleźć drogi powrotnej, a kłębiące się myśli i wspomnienia, które przychodziły ze zdwojoną siłą, nie pomagały mi w tym. Przypominało mi się wszystko. Nasza pierwsza randka, pod lekko opadającymi wierzbami, o zachodzie słońca. Szczęście, jakie mnie wtedy rozpierało promieniowało do teraz w mojej  pustej głowie. Pierwszy pocałunek w deszczu, decyzja o wspólnym mieszkaniu. To wszystko działo się tak szybko, tak nagle. Każdy ruch, każda decyzja uświadamia mi jak byłam od Niego uzależniona, jak ważny był w moim życiu, jak bardzo go kochałam i nadal kocham. Kolejne przygody, wspomnienia, przelatywały w moich myślach. Aż w końcu natrafiłam na to ostatnie. Ból, żal , złość, bezradność, płacz, tęsknota, smutek.  Natłok uczuć, wyniszczających mnie od środka. Zdrada spowodowała brak zaufania, potem była już tylko zazdrość i w końcu ból, rozdzierający mnie od środka. Nie mogłam tak żyć. Zmieniłam życie, a teraz  znowu tu wracam.  I wszystko powraca. Przed moimi oczyma widnieją zdjęcia uśmiechniętych, radosnych ludzi, cieszących się własnym towarzystwem, a potem odchodzącego Harry'ego, ze spuszczoną głową i loczkami opadającymi na jego delikatną twarz. Żałowałam, ale nie cofnę czasu.
Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy.
Zaczynało się ściemniać, a ja byłam tylko w jeansach, białych Vansach i lekkiej bluzie. Musiałam wracać. Problem tkwił w tym, że nie wiedziałam gdzie. Przyjść tutaj potrafiłam, ale wrócić już nie. Gdzieś w oddali zauważyłam jakąś postać. Podeszłam i zapytałam:
- Przepraszam, ale zgubiłam się. Czy mógłby Pan powiedzieć mi jak dojść do Kingsey Road?- postać odwróciła się w moją stronę, zdjęła kaptur.
Mój świat zawirował. Nie to nie mogła być prawda. Nie, tylko nie to. Kiedy moje serce się już goi, nie. To niemożliwe. To nierealne. Kiedy już prawie zapomniałam, gdy się pogodziłam. No właśnie , kiedy prawie zapomniałam.  To nie może być On, to na pewno ktoś podobny, nie przecież to nie On. Tysiąc myśli, a żadnej odpowiedzi. Spojrzałam w jego zielone oczy. Smutek. Przecież miał Taylor, był z nią szczęśliwy. Bynajmniej tak mi się wydawało.



- Na Kingsey  Road? Musi Pani iść prosto w lewo, wyjść z parku i skierować się w drugą alejkę.
- Dziękuje Panu bardzo.- lekko się uśmiechnęłam i zaczęłam powoli iść. Tak, żeby nie nabrał podejrzeń. Już byłam jakieś 10 metrów od Harry'ego, gdy poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Wiedziałam kto to. W duchu modliłam się, żeby mnie zostawił. Ale nie, przecież to Harry.
- Poczekaj. Proszę.
- Słucham?- udawałam, że go nie znam.
-[T.I.] Nie udawaj, proszę. Zostań, porozmawiajmy,
Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. Miłość bez cierpienia nie jest miłością.
- Harry, nie.
- Daj mi chwilę.
-Dobrze- odpowiedziałam zrezygnowana. Wiedziałam czym to groziło. Wiedziałam, znałam go aż za dobrze.
- Chodź.- pociągnął mnie za rękę, w nieznanym mi dotąd kierunku.
-Gdzie mnie prowadzisz?- zapytałam z dezaprobatą w głosie.
Nie odpowiedział. Przyzwyczaiłam się do tego, że ignorował mnie za każdym razem.
Zaprowadził mnie na wielki korzeń. Koło niego znajdował się malutki staw. Usiadłam na reszcie drzewa i z tajnego schowka wyciągnęłam małą szkatułkę. W niej znalazłam stare zdjęcia, po czym zaczęłam je przeglądać. Harry usiadł obok mnie. 2 lata temu uznałabym to za normalne, że siedzimy tutaj, w tym niesamowitym miejscu, razem. Ale teraz? To wszystko się zmieniło. Nie jest tak jak dawniej.  Już nigdy tak nie będzie.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.
Samotna łza spłynęła po moim policzku. Szybko ją otarłam. Nie chciałam, by Harry zobaczył jak się rozklejam.
- Pamiętasz?
-Tak- tylko to byłam w stanie z siebie wydusić.
- Byliśmy tacy szczęśliwi.
- I co z tego?
- Dlaczego odeszłaś?
- Dlaczego mnie zdradziłeś?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Nie usłyszałam odpowiedzi.
-Tak myślałam. Wiesz co Harry, nadal nie rozumiem Twojego zachowania. Przez przypadek się spotkaliśmy, a Ty zaciągnąłeś mnie tutaj? Po co to? Dlaczego akurat tutaj? Muszę iść.
- Zaczekaj. Zerwałem z Taylor.
- Nią też się bawiłeś? Jesteś żałosny. Myślisz, że jestem w stanie Ci wybaczyć? Po tym co zrobiłeś?
- Nie liczę, że mi wybaczysz. Nie liczę, że do mnie wrócisz. Nie liczę, że coś się zmieni.Chce Ci tylko coś powiedzieć.
- Mów.
- Przepraszam. Przepraszam za wszystko, za zdradę, za to, że tak cierpiałaś, za to, że jestem takim dupkiem, że nie potrafiłem docenić Ciebie, zespołu, szczęścia, życia, rodziny, wszystkiego. Przepraszam, że musiałaś wyjechać, że  musiałaś zostawić dotychczasowe życie, przyjaciół. Przepraszam.
Nastała cisza. Po chwili wyszeptałam:
- Wybaczam.
- Co?
- To co słyszałeś. Wybaczam Ci.
- Przepraszam.
-  Coś się zmieniło w Twoim życiu?
- Tak. Żyje bez Ciebie, bez miłości, czuje się pusty, nie robię tatuażów,  nie pale, nie ćpam, nie piję. Żyje, bo żyje. Ale nadal Cię kocham.  Nie potrafię inaczej.
Nie odpowiedziałam. Nie potrafiłam? Nie wiedziałam co? Nie miałam chłopaka,  życie mnie już nudziło. Wielokrotnie myślałam nad żyletką, tabletkami, ale co by to dało, czy moje problemy by zniknęły?
- Powiedz coś- usłyszałam jego cichy szept.
- Harry co mam ci powiedzieć.? Że nadal Cię kocham, że nigdy nie przestałam? Że codziennie przed snem przeglądam albumy z naszymi zdjęciami, jakbym chciała, żeby te czasy wróciły? Staram się zapomnieć, ale nie mogę. Nadal moja cząstka należy do Ciebie. To jest nieuleczalna choroba. Nie ma na nią sposobu. Chyba jedynym jest śmierć.- zaczęłam płakać. To nie miało tak wyjść. Nie miał się nade mną litować. Po chwili poczułam na moich barkach ciepłą bluzę chłopaka, który utkwił we mnie swój wzrok. W końcu przytulił mnie tak, że jego zapach owinął mnie całą, a delikatny oddech i lekkie bicie serca uspokajały moje skołatane nerwy.
- Przychodzę to codziennie, codziennie liczyłem, że Cię tu spotkam. – mówił lekko, a ja czułam jak bije jego serce.
Zawsze  na świecie ktoś na kogoś czeka.
- Spotkałeś.
-Spełniłem moje marzenie.
To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
-Przepraszam- szepnął mi do ucha.
- Przepraszam-odpowiedziałam tym samym.
- Kocham Cię- szepnął.
- Za co?- spytałam z ciekawością, wtulona w zagłębienie jego szyi.
- Nie mów nic. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
- Hm. W takim razie ja Ciebie też kocham.
Odsunęłam się od jego szyi i spojrzałam w te zielone oczy. Gdy je dzisiaj zobaczyłam były smutne, przepełnione tęsknotą i żalem. Teraz majaczyły w nich  radosne iskierki, które sprawiały wrażenie, jakby świeciły w ciemności. Odgarnęłam jego loki z czoła, a brunet lekko ujął moją twarz i złożył na moich ustach długi pocałunek. Był on pełen tęsknoty. Tęsknoty za drugą połówką zgubioną gdzieś po drodze życia, napotkaną niespodziewanie. Teraz jednak znalazłam to czego tak długo szukałam. Straciłam Go na chwilę, na chwilę jego miłość, abym musiała sobie uświadomić ile dla mnie znaczy. Znalazłam go.
Żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza-wie jak przeżyć.

Budzić się i zasypiać przy Tobie, umierać i rodzić się na nowo razem z Tobą, witać każdy dzień z radością w sercu i zasypiać ze spokojem, wiedząc, że jesteś tuż obok mnie, że zawsze byłeś, choć tego nie czułam i zawsze będziesz.
                                                                                                                                    
                             
 ~ by Agata.

27 komentarzy:

  1. cudowny i wzruszający :)
    zapraszam do mnie and-live-while-we-are-young-1d.blogspot.pl :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten imagine jest tak przepelniony emocjami ze az trudno powiedziec jak wspaniale zostal napisany. Jetem pod ogromnym wrazeniem jescze takiego nir czytalam i jestem mile zaskoczona. Jednym slowem irresistible. Pozdrawiam nowa fanka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny, sądziłam na początku, że będzie on bez happy end'u ale jednak go zrobiłaś i tym też mnie ucieszyłaś<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeny.... Dziewczyno masz wielki talent! Ten imagin jest świetny :) No i mój ulubiony cytat jest- ,, Żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z pistoletu zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza- wie jak przeżyć''. Naprawdę bardzo, ale to bardzo podoba mi się ten imagin. Jest tak bardzo przepełniony uczuciami, że normalnie czułam, jakbym tam była.... Po prostu świetny imagin, brak mi słów :)
    http://and-little-things-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowity. Nie umiem inaczej tego określić. Kocham wasz blog, kocham wasze imaginy, kocham was <3 Wchodze tutaj codziennie. Nawet w weekendy choć wiem że wtedy nic nowego tu nie zastane. To na prawde cudowne że jesteście cały czas. Dodajecie coś nowego praktycznie codziennie a nawet jeśli robicie jakąś przerwe to zawsze wytłumaczacie powód i go nadrabiacie. To rzadko spotykane więc dziękuje wam za to podwójnie. Mimo że rzadko dodaje komentarze (za co bardzo przepraszam. Postaram to zmienić bo wiem że to dla was ważne :D) wiedźcie że jestem zawsze, codziennie. Jeszcze raz dziękuje że jesteście <3

    OdpowiedzUsuń
  6. dobra robota moja imienniczko ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. piekny imagin. naprawde wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczny!

    Zapraszam http://walk-away-and-stay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Imagin i cytaty świetne! Fantastyczne wręcz! ~Moni :3x

    OdpowiedzUsuń
  10. CZEMU AKURAT TAYLOR ?! ONA JEST NIESAMOWITA UWIELBIAM JĄ I NIE TYLKO JA!!!!!!!!!!!! STAWIAM 2 BO WKURZYŁAŚ MNIE -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój -.- to jest tylko na potrzeby opowiadania...

      Usuń
    2. no niewiem chyba jednak tylok ty. a tak apropo to super imagin myslalam ze bedzie bez happy endu ale jednak. SUPER

      Usuń
  11. świetnee. ;* !!

    http://onedirectionclaudiastylinson.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. poryczałam się C:

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest wiele takich imaginów, wszystkie kończą się tak samo i wszystkie są beznadziejne. Oprócz tego. Nie jest tak nierealny jak większość, dziewczyna wybacza mu i ma na to uzasadnienie, dialogi to nie jakieś przereklamowane mądrości, oklepane i niemodne, za które ja chłopakowi przywaliłabym w twarz. Jednym słowem piękny!

    A te przemyślenia pisane kursywą to twoje własne czy jakieś cytaty?

    OdpowiedzUsuń
  14. czytałam już mnóstwo imaginów, ale przy tym pierwszy raz się popłakałam ;)
    cudowny, fantastyczny, niesamowity ;)
    oby tak dalej ;)
    jeden z najlepszych blogów, na jakie wchodziłam ;)
    Justyśka ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Błagam Cię nigdy nie przestawaj pisać !!! cudowny ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  16. niesamowity imagin, łzy poleciały mi na końcu...
    dobrze, że jednak są razem i ohhh... brak mi słów ;))
    naprawdę genialnie napisany ;*** hid.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. wspaniały, fantastyczny, genialny, najlepszy, piękny, wzruszający i nie wiem jaki jeszcze, po prostu ... ahh, fantastyczny :) uwieeeeelbiam Was <3

    OdpowiedzUsuń
  18. nie mogę! zajebisty! płaczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. jedyne co mogę powiedzieć to vjhfbfwhgwbhbegub *.* <33 zapraszam do siebie tu http://imaginyo1djbbvb.blogspot.com/ i tu http://lovemeorkill.blogspot.com/ :)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jak czytałam to się naprawdę rozpłakałam .
    Ponieważ to było taki słodkie ze strony Harry'ego .
    pozdrawiam Harry'ego Stylesa.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jejku,ten imagin jest cudny! Te cytaty,te emocje... MASZ TALENT I GO NIE ZMARNUJ!
    Jeszcze nigdy nie przeczytałam tak dobrego imagina jak twój...

    OdpowiedzUsuń