poniedziałek, 29 października 2012

# 166. Zayn .

Piosenka: <klik>


Ponownie obróciłam głowę, by dyskretnie na niego zerknąć. Stał kilka metrów koło mnie, wędrując w tę i we w tę, rozmawiając z kimś przez telefon. Był rozemocjonowany i przejęty. Widziałam to po jego pewnym chodzie, skupionym wzroku i zmarszczonym czole. Szybko odwróciłam wzrok, gdy spojrzał na mnie. Udałam, że rozglądam się za autobusem, który miał lada chwila przyjechać.
Ponownie zerknęłam, dokładnie w chwili, kiedy wściekły rozłączył się, mrucząc coś do siebie pod nosem, zapewne same przekleństwa. Ponownie spojrzał na mnie, przez co zaczerwieniłam się. Musiał zauważyć, że od dobrych pięciu minut, czyli odkąd jestem na tym przystanku, co chwila gapię się na niego jak sroka w gnat. Przyjechał właśnie mój autobus, a on akurat w tej samej chwili przeszedł koło mnie, odchodząc z przystanka wściekle stawiając kroki. Zdumiona, na chwilę zamarłam. Ludzie przepychali się koło mnie, a ja gapiłam się na jego plecy, powoli się ode mnie oddalające. Otrząsnęłam się z tego dziwnego letargu, dopiero kiedy ktoś przez przypadek mnie trącił łokciem, próbując dostać się do pojazdu. Zrobiłam krok w przód, nadal go obserwując. Już miałam wchodzić, kiedy gwałtownie się cofnęłam, przez co wpadłam na ludzi za mną. Nawet ich nie przepraszając, ruszyłam za chłopakiem. Zwykły, głupi impuls. Coś mnie pchnęło, skłoniło ku temu, bym ruszyła za nim. I tak zrobiłam.
Z każdą sekundą, chwilą przybliżałam się do niego. Czarna skórzana kurtka, pod nim tego samego koloru koszulka, ciemne dżinsy, buty. Jego kruczoczarne włosy idealnie współgrały z jego ciemniejszą karnacją. Na pewno miał jakieś inne korzenie niż Anglia. Szłam tak szybko, że już po chwili byłam tuż za nim. Mogłam bez skrępowania go obserwować, a on i tak tego nie widział.
Co ja robię?, zastanawiałam się. Przez jakieś głupie, chwilowe zauroczenie jakimś obcym i starszym facetem latam za nim po całym mieście!
Nagle wpadłam na coś twardego i zdałam sobie sprawę, że był to ów chłopak. Niespodziewanie przystanął na środku ulicy, a ja zagapiona wpadłam na niego. Odwrócił się, ale na moje szczęście odnotowałam, że nie był zły, tylko zdezorientowany.
- Przepraszam – wybąknęłam, gdy udało mi się dojść do siebie. Popatrzył na mnie chwilę, po czym ruszył nadal przed siebie. Nie wiadomo czego, poczułam ponowny impuls i, zanim zdążył odejść, chwyciłam go za rękaw. Odwrócił się i popatrzył na mnie, wyczekując co powiem. Odchrząknęłam, puszczając jego rękaw.
- Przepraszam, po prostu… Jestem [T.I] – wyciągnęłam rękę, nerwowo zagryzając wargi. Idiotka, przeklęłam się w myślach. Zaśmiał się.
- Idziesz tu za mną i przegapiasz swój autobus tylko po to, żeby powiedzieć mi jak masz na imię?
Zaczerwieniłam się, gdyż ta prawda w jego ustach napawała mnie wstydem.
- Zayn – przedstawił się po kilkunastu sekundach ciszy, ale nie uścisnął mojej ręki, więc zabrałam ją. Odsunęłam się na bok, aby ludzie mogli przejść.
- Może miałbyś ochotę się przejść? – zdołałam wreszcie z siebie wykrztusić. Popatrzył na mnie dziwnym, nieprzeniknionym wzrokiem. Miałam pewność, że mi odmówi, ale wtedy usłyszałam jego odpowiedź:
- Jasne.
*
Minęły trzy tygodnie. Od tego czasu zadurzyłam się w Zaynie po uszy. O niczym innym nie myślałam, niczego innego nie widziałam, jak tylko jego. Śniłam o nim, myślałam o nim, przez co moje wyniki w nauce się pogorszyły. Nie mogłam się skupić na niczym innym, jak tylko na jego czekoladowych tęczówkach, tym cudownym uśmiechu, którym często mnie obdarowywał. Rodzice i przyjaciele zauważyli tą zmianę. Zamiast piątek, zaczęłam przynosić do domu tróje i dwóje.        
Moje stosunki z przyjaciółmi znacznie się zmieniły. Pogorszyły, oziębiły. Zaczęłam wszystkich postrzegać jako niedojrzałe dzieciaki. Nie to co Zayn i jego przyjaciele. Dojrzali, pełnoletni, samodzielni. Nikt im nie mówił co mają robić, robili to na co mieli ochotę. Też tego pragnęłam. Wolności. Niestety, moi rodzice byli w stosunku do mnie nadopiekuńczy. Na dworze mogłam przesiadywać jedynie do dwudziestej pierwszej. Potem musiałam wracać i grzecznie się uczyć. Ale miałam dość.
Z Zaynem i jego przyjaciółmi spotykaliśmy się w piątki na przysłowiowych imprezach. Tylko zamiast iść do klubu i tańczyć, my przesiadywaliśmy w jakichś opuszczonych uliczkach, koło bloków, popijając z gwinta i hałasując. Ja nie piłam. To była jedyna rzecz, która się we mnie nie zmieniła. Nadal alkohol i używki budziły we mnie wstręt. Jednak nawet zewnętrznie się zmieniłam. Zaczęłam się inaczej ubierać, by wyglądać na straszą i przypodobać się Zaynowi. On tego ode mnie nie wymagał, nie. Ale to ja odczuwałam potrzebę, by móc godnie się czuć z nimi. Zaczęłam nosić głównie czerń, gdyż postarzała mnie i zamiast na piętnaście lat, wyglądałam na dziewiętnaście. Zaczęłam się mocniej malować, używać kredki, tak że nikt mnie nie poznawał. To nie ta stara [T.I].
Właśnie wysiadłam z autobusu, którym zajechałam pod miejsce naszych stałych spotkań. Już z daleka usłyszałam głośne śmiechy i rozmowy.
- Cześć - przywitałam się, kiedy doszłam pieszo do reszty. Rozejrzałam się po grupie, poszukując twarzy, którą pragnęłam zobaczyć.
- Zayn jest gdzieś dalej - wskazał głową jasnowłosy Bradley.
- Ale wiesz... Jakbyś chciała mocniejszych wrażeń... - odezwał się znacząco Oliver, poruszając brwiami w górę i w dół, jakby coś sugerując. Przewróciłam oczami, ruszając w kierunku, który wskazał mi Bradley. Moje serce przyspieszyło na samą myśl o tym, że zaraz go zobaczę. Uśmiechnęłam się i ruszyłam przed siebie, rozglądając się wokoło. Zaglądałam pobieżnie w zakamarki, ale nikogo tam nie było. Dopiero na samym końcu ujrzałam go. Stał odwrócony do mnie tyłem, opierając obie dłonie o mur.
Moje usta wygięły się w jeszcze szerszy uśmiech, o ile to w ogóle było możliwe. Był ubrany na ciemno, tak że prawie zlewał się z ciemnym murem i niemal czarną nocą, ale czułam, niemal miałam pewność, że to on. Już miałam się odezwać, kiedy zauważyłam inny szczegół. Stanąwszy z boku stwierdziłam, że nie był sam.
Wpity w wargi innej dziewczyny, zachłannie ją całował, jakby miało nie być jutra albo jakby widzieli się po ponad rocznej separacji od siebie. Co najmniej rocznej.
Rozpoznałam tą dziewczynę. Jej włosy jaśniały na ciemnym tle, co wskazywało na to, iż jest blondynką. Perrie. Była jedyną jasnowłosą dziewczyną wśród dziewczyn w naszym towarzystwie. Z tego co zapamiętałam na pierwszym zapoznawczym spotkaniu, była w wieku Zayna. Zresztą tylko ja w ich towarzystwie byłam niepełnoletnia. I wtedy ogarnęła mnie wściekłość. Łzy, które zaczęły spływać po mojej twarzy nie wiadomo kiedy, zatrzymały się i już podchodziłam bliżej, klepiąc Zayna po ramieniu. Odwrócił się oszołomiony.
- [T.I.]... – zdążył wykrztusić, a ja z całej siły go spoliczkowałam. Chyba zabolało, bo złapał się za miejsce, w które go uderzyłam i aż zatoczył się, skomląc z bólu.
- Co ty robisz? - krzyknęła Perrie, podbiegając do mulata, który próbował w danej chwili rozmasować policzek.
- Idź stąd - powiedziałam do niej hardo. - Chcę z nim porozmawiać na osobności.
Patrzyła na mnie chwilę w taki sposób, że sekundę wydało mi się, ze się na mnie rzuci, ale zamiast tego posłusznie wykonała moją prośbę, która raczej zabrzmiała jak rozkaz, i stukając obcasami, poszła w drugą stronę, zapewne udając się do reszty.
- Za co to, do cholery? - Spytał, nadal nie odrywając ręki od swojej twarzy. Nagle zaczęłam mu współczuć i ganić siebie za to, co zrobiłam. Wyglądał tak bezbronnie. Oderwał na chwilę dłoń i zobaczyłam, że cały jego policzek jest zaczerwieniony, jakby przebiegł kilka kilometrów bez postoju. Dotknęłam go, lecz niemal natychmiast zabrałam dłoń, jakbym się sparzyła. Policzek palił niemal żywym ogniem.
- Jak mogłeś - wyszeptałam, z łzami niebezpiecznie szybko napływającymi pod powieki. - Dlaczego to zrobiłeś?
- Przestań zachowywać się jak histeryczka. Przecież wiedziałaś, że to nie wypali. Że między nami nie dojdzie do niczego więcej. Nie zrozum mnie źle. Naprawdę cię lubię, mała ale jesteś za młoda. To nie twój świat. - wyciągnął ramiona na boki, jakby chcąc pokazać mi to, co znajduje się w zasięgu tych rąk. - Ty taka nie jesteś. Jesteś miła, uczynna, grzeczna.
- Przecież się zmieniłam - burknęłam, ocierając wierzchem dłoni już spływające łzy.
- Ale ja nie chcę, żebyś się zmieniała. - Położył swoje dłonie na moich ramionach, znajdując sie przy mnie w sekundę. - Dla nikogo. A już szczególnie nie dla mnie. Rozumiesz? - Popatrzył mi głęboko w oczy, jakby chcąc wyczytać o czym myślę. - A teraz wracaj do domu i żyj tak, jak żyłaś, zanim mnie poznałaś.
- Ale ja nie chcę cię stracić - odezwałam się rozpaczliwie, będąc na skraju histerii. - Zayn, ja cię kocham.
- Wcale nie. - Uśmiechnął się. - To tylko głupie, szczeniackie zafascynowanie, które minie po kilku tygodniach.
- To boli. – Wychrypiałam, kręcąc głową i spuszczając wzrok.
- Wiem. Ale minie. Obiecuję. – uniósł mój podbródek i przycisnął swoje wargi do mojego czoła. Przytrzymał je kilka sekund, jakby nie chcąc odchodzić. Wkładał w to całe uczucie, wiem to. Zacisnęłam powieki, chcąc tak trwać wieczność. Ale wróciłam do rzeczywistości, gdy zamiast jego ciepłych warg poczułam chłód.
- Też cię kocham. - Usłyszałam jeszcze tylko. Nie kłamał.
Powieki zebrałam się na odwagę otworzyć dopiero po dłuższej chwili. Ale jego już nie było.
~by Julia

30 komentarzy:

  1. Świetny :) Bedzie druga czesc? :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku czemu taki smutny? Przez to teraz płaczę, ale miałam nadzieję, że coś się jeszcze wydarzy, więc mam nadzieję, że będzie następna część. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne! *___*
    Imagin wyszedł Co świetnie, pokazałaś, że istnieją też inne rodzaje imaginów ;)
    Zajebiste i proszę o więcej Zayna :)
    Pozdrawiam,


    miss-1d.blogspot.com
    one-love-one-band-one-direction,blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodki, uwielbiam go ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie to słodkie : 3

    OdpowiedzUsuń
  6. kurdee nie lubię takich zakończeń ;( jeśli się kochają to mają być razem a nie się rozstawać, to nie logiczne ! Imagin piękny

    OdpowiedzUsuń
  7. BŁAGAM 2 CZESC!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny, kocham Cię! Ale jednocześnie nie cierpię, jak mogłaś przerwać w takim momencie?! Błagam, zakończ to jakoś przyzwoicie :D Imagin świetny, jak zwykle zresztą <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Taki dziwny.! Przepraszam wasze Imaginy są piękne ale ten nie przypadł mi do gustu :) <3 #NoHate <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny, jak zawsze ;) Czekam na następny imagin. Chciałabym coś z Harry'm. Dużo o nim nie piszecie, ale nie narzucam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny ale błagam cię dodaj jeszcze jedną część

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialny <333333333333 A co z tym Naborem..? :d <3

    OdpowiedzUsuń
  13. O KURWA ! NASZ BAD BOY W AKCJI ! NIE NO JESZCZE JEDNA CZĘŚĆ MUUUUUUUSI BYĆ ;)))))) MUUUUUUUUUUUUUUUSSSIIIIIIIII !!!! :DDD .

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow świetny... taki inny ;)
    już dawno tak dobrego nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Boooze! lepszego imagina w zyciu nie czytalam! na prawde. o boze. az sie poryczalam jak glupia, a mi sie to czesto nie zdarza- uwierz mi.
    Bardzo chetnie bym przeczytala 2 czesc tego imagina. w jakiejs dalszej przyszlosci jak sie spotykaja czy cos. jejuu. moze konczyc sie smutno ale prosze Cie, napisz 2 czesc do tego :D. xx
    Wierna czytelniczka xx

    TO JAK CHCEMY 2 CZESC TEGO IMAGINA, C'NIE DZIEWCZYNY ?!

    OdpowiedzUsuń
  16. o matko jestem wstrząśnięta! oczywiście pozytywnie ;D super imagin właśnie takiego mi dzisiaj było trzeba;P dołączam się do pytań, czy będzie kolejna część? ;)
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  17. I'm in love with this imagine <33
    JULIA, JULIA, JULIA ! napiszesz następną część ? :*
    Kina ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. jezuu.. ;( ..

    jest naprawdę super.. ale.. ale takieee smutnee.. ; ( ..

    hehe.. następnym razem weselsze ! ; D albo dokończ to ! ;* *.*

    OdpowiedzUsuń
  19. genialny <3 jestem przygnębiona po smutnych imaginach, ale brakowało mi ich... :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ohhh!! Chcę drugą częśc!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Rób takich więcej :) . Poryczalam się ;o ; (

    OdpowiedzUsuń
  22. Super:) pięknie piszesz więcej Harryego i Zayna

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba gdzies to juz czytalam. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. To jest świetne< 3 Ja rycze...

    OdpowiedzUsuń
  25. Dawaj następną część<3

    OdpowiedzUsuń