Piosenka : < klik >
Pierwsza część, z której nie jestem do końca zadowolona. Ostatnio coś u mnie krucho z weną - mam nadzieję, że zrozumiecie. ; )
Dla: J.u.l.e.c.z.k.i , Nulki i Asi Horan. ; )
__________________________________________
To początek końca.
Przysiadłam na brzegu łóżka przyciskając wilgotną
chusteczkę do zapłakanych oczu. Nie mogłam powstrzymać szlochu, który targał moim
ciałem i moją duszą. Właściwie… Dlaczego chciałam to zrobić? Byłam sama. Cały
dom tonął w nieustającej nieprzerwanie ciszy, która otulała każdy zakamarek
zbyt dużego jak dla mnie mieszkania powodując jeszcze większe uczucie
osamotnienia. Zewsząd otaczały mnie zdjęcia, wspomnienia, chwile, od których
teraz w tchórzliwy sposób próbowałam uciec.
Zatrzasnęłam wieko laptopa, odłączyłam Wi-Fi,
zwinęłam kabel i cały sprzęt wrzuciłam na dno szafy, starannie zakrywając go
stertą ubrań.
„Nie pasujesz do niego!”
„On jest mój! MÓJ!!!”
„Suka! Nie jesteś go warta!”
„Psujesz go! Przez ciebie nie zwraca uwagi na
fanów!”
„Nienawidzę cię! Zgiń!”
„Jak on może cię bronić?! Nie zasługujesz na
niego!!!”
„Dziwię mu się. Tyle dziewczyn dookoła, a wybrał
właśnie TO?!”
Zakryłam twarz poduszką i krzyknęłam jakbym była pod
wpływem jakiejś silnie odurzającej substancji. Od pewnego czasu zachowywałam
się… Dziwnie. Jak ćpun? Alkoholiczka? Jednak to nie miało nic wspólnego z
uzależnieniem tylko z prześladowaniem, psychicznym znęcaniem się na mnie. Nie
mogłam tak dłużej. Nie wytrzymam tego.
Zapięłam walizkę i sturlałam ją po schodach aż do
holu. Przy drzwiach podparłam się pod boki, głośno zaczerpnęłam powietrza i
omiotłam cały przedpokój przelotnym spojrzeniem, które musiało wystarczyć, bym
dzięki niemu zapamiętała każdy szczegół ów domu a długi czas.
Wolnym krokiem przeszłam do kuchni. Z każdym
przedmiotem, kątem, rzeczą, nawet kurzem zalegającym na półkach miałam
wspomnienia i te przyjemne, i te mniej…
Wszystko zaczęło się rok temu. Przypadkowe spotkanie
na ulicy, omyłkowe przypisanie tożsamości, kolejne nieplanowane spotkanie,
późniejszych kilka już umówionych, coraz częstsze spędzanie ze sobą czasu,
poznawane swoich najskrytszych tajemnic… Miłość. Do tej pory pamiętam każde
uczucie, które mną targało. Przy pierwszym pocałunku była to mieszanina
rozkoszy, troski, uniesienia, miłości, przynależności, niebiańskiego szczęścia,
a ów odczucia powtarzały się przy każdej pieszczocie aż do dni teraźniejszych.
Pierwsza pieszczota, lęk, obawy, które ustąpiły miejsca rozkoszy, nieziemskiemu
wręcz uniesieniu… Każdy dotyk sprawiał, że po moim ciele przebiegały miliony
dreszczy, w brzuchu tańczyło stado motyli, a umysł stawał się wolny, pozbawiony
wszelkich trosk, jakby jego dłonie mogły leczyć a usta połączone z moimi wpajać
mi tylko i wyłącznie pozytywy istnienia.
Do pewnego momentu. Wiedziałam, że dobre strony
rzekomego uczucia musiały szybko się zakończyć, ale miały wyczerpać się zbyt
szybko i w zbyt boleśnie odczuwalny dla mnie sposób. Czy wiedziałam, w co się
pakuję, zakochując się w chłopaku, z którym chciała związać się niezliczona
ilość dziewcząt? Znałam tylko streszczenie biegu wydarzeń.
Okręciłam się wolno wokół własnej osi, a mój wzrok
padł na gazetę leżącą na zabytkowym stole, który podarowała nam mama mojego
narzeczonego. Podeszłam wolno do mebla, odsunęłam delikatnie krzesło,
przysiadłam na nim i wpatrując się w tępo w magazyn i wystukując rytmiczne
dźwięki paznokciami na kasztanowym drewnie.
Sama nie wiedząc, dlaczego to robię, z cichym,
płytkim westchnieniem sięgnęłam po brukowiec, przekartkowałam go, by w końcu
natrafić na krótki artykuł u dołu strony dziewiętnastej.
„Wiele wzburzenia wśród światowej młodzieży
wzbudziła informacja o zaręczynach jednego z członków najpopularniejszego zespołu
ostatniej dekady o jednoznacznej nazwie – One Direction. Dziewczęta w różnym
wieku, na początku popierając ów związek, postanowiły zabrać głos i wyrazić
swoje ubolewania i niezgodność z wyborem gwiazdora. „To związek tylko na pokaz
by wypromować nową płytę” grzmi jedna z internautek, która chciała pozostać
anonimowa. Niall Horan odpiera jednak oskarżenia. „Jestem szczęśliwie zakochany
i myślałem, że to właśnie fani będą w stanie to zrozumieć”. Kłamie? Spekulacje
na ten temat nie cichną, a narzeczona Irlandczyka milczy. Niemniej jednak jest
to niepokojące, że postanowili ujawnić swe uczucie tuż przed premierą nowej
płyty 1D. Łgają czy mówią prawdę?”
Zamknęłam czasopismo, odłożyłam je jak najdalej od
siebie i oparłszy głowę na dłoniach załkałam.
~*~
Pochyliłam się nad walizką i rzuciwszy ostatnie,
przelotne spojrzenie po holu wyłożonym beżową tapetą, westchnęłam i chwyciłam
jej rączkę, by móc wytaszczyć ją na ganek i móc zamknąć za sobą drzwi, a klucz
schować pod wysłużoną wycieraczką. Próbując powstrzymać napływające do oczu łzy
podeszłam do taksówkarza, który przy uchylonej klapie samochodu wyczekiwał
mojego nadejścia, by mógł ukryć w bagażniku bagaż. Wsiadłam do auta w momencie,
kiedy ten zatrzaskiwał czarne wieko.
- Dokąd? – spytał, zasiadając za kierownicą.
Odparłam silną pokusę odpowiedzenia „Do nikąd. Proszę
zawieźć mnie choćby na Alaskę.”.
- Jak najdalej stąd.
~*~
Postanowiłam zniknąć. Ot, banalnie prosty plan,
który można było łatwo spełnić. A wynajęte mieszkanko na obrzeżach miasta w
pełnej spokoju okolicy, blisko lasu, z nic niewiedzącymi sąsiadami po bokach to
wprost idealne miejsce do odpoczynku i regeneracji sił po ciągłym byciu w centrum
dziejących się wydarzeń. Co ja mówię,
byciu obiektem. Kiedy tylko wychodziłam na ulicę, ba!, choćby wyściubiłam nos
spoza drzwi, by chwycić leżącą na ganku gazetę już otaczały mnie dziesiątki
rozhisteryzowanych dziewczynek. A nie byłam nawet sławna! Nie byłam gwiazdą,
autorytetem czy też kimś, kto zasługiwałby na rozgłos. Byłam zwykłą dziewczyną,
której w życiu niezmiernie się poszczęściło.
Przewróciłam się na drugi bok, a pościel przyjemnie
zaszeleściła. Jednak było mi zimno. Ciepło, przy którym obudziłam się jeszcze
wczorajszego ranka wyparowało, pozostało tylko wspomnieniem. Ciepły uśmiech,
rozpalone dłonie błądzące po moim ciele, rozbudzający mnie pocałunek, czułe
słówka szeptane mi do ucha tylko po to, bym już nie boczyła się za wczesną
pobudkę, przyrzeczenia o przyrządzeniu w nagrodę śniadania, choć i tak w
rzeczywistości to na mnie spadał obowiązek przyrządzenia posiłku… Cały on. To
dopiero pierwszy dzień, a mnie już tak bardzo było go brak…
Sięgnęłam po pilota i przeskakiwałam po kanałach
dobrych kilka minut nie mogąc poświęcić niczemu zbyt dużej uwagi. W mojej
głowie wciąż przewijały się wspomnienia z chwil, kiedy jeszcze byliśmy razem.
Pamiętam, że gdy minął tydzień od naszych zaręczyn chciał zrobić mi
niespodziankę i kupił ogromy bukiet kwiatów, lecz omyłkowo zapomniał podać
adresu i kwiaty dotarły dopiero po trzynastu dniach, lecz kiedy zrobił smutną
minkę przytuliłam go do siebie i wyszeptała mu na ucho:
- Kochanie, nie potrzebuję róż, prezentów czy innych
upominków. Najważniejsze jest dla mnie to, że jesteś przy mnie, jesteś tu.
Chłopak rozchmurzył się i delikatnie mnie pocałował.
Następne zdarzenie, które miało komiczne następstwa?
Pierwsza wspólnie spędzona wigilia Bożego Narodzenia. Niall chciał być
romantyczny i do jednej z potraw włożył pierścionek, który miał znaleźć się na
moim talerzu. Zapomniał jednak, do którego talerza wrzucił sreberko, więc ów
święto upłynęło nam na leżeniu przy choince, wsłuchiwaniu się w kolędy i
karmieniu się nawzajem truskawkową galaretką.
Pomimo łez – uśmiechnęłam się. Dzięki temu
zwariowanemu farbowanemu blondynowi miałam tyle wspomnień, tyle powodów do
uśmiechu… A mimo to odeszłam. Opuściłam go.
Pewnie każdy zapyta – dlaczego? Co mnie podkusiło do
tego, bym zostawiła miłość swojego życia, człowieka, który nawet jednym słowem
powodował, że rozchmurzałam się, a mój nastrój diametralnie się zmieniał?
Postradałam zmysły?
Otóż nie. Wbrew pozorom ja – twarda, zrównoważona
osoba niebojąca się krytyki – załamałam się po kilkunastu złych opiniach, kilku
złych słowach. Obce osoby zniszczyły to, co tak skrupulatnie budowałam przez
ostatnich kilka miesięcy. Zniszczyły moją wiarę.
~*~
- [T.I.] już jestem! Przepraszam, że tyle to trwało,
ale…
Nikt mi nie odpowiedział. Rzuciłem klucze na szafkę
i przystąpiłem do ściągania z siebie kurtki. Panująca we wnętrzu atmosfera
wydała mi się nienaturalna – żadna woń wydobywająca się z kuchni nie pobudzała
moich kubków smakowych, nie słyszałem żadnych szumów, szurań, dźwięków radia…
Nic co wskazywałoby na obecność [T.I] w domu.
- [T.I.]? Jesteś?
Ponownie zapanowała cisza. Uznałem, iż brunetka
wyszła do miasta i pohamowałem silną potrzebę zadzwonienia do niej, usłyszenia
jej głosu. Nie było mnie w domu dobę, a tak strasznie się za nią stęskniłem… Chłopaki
twierdzili, że stawałem się nieznośny. Nie potrafiłem nie mówić o swojej
narzeczonej, o tym, jaka jest, choć dobrze ją znali, o tym, co lubi, co robi,
jak się porusza, jak mówi… Moja narzeczona… Jak to pięknie brzmi…
Przeszedłem do kuchni i wyciągnęłam z lodówki
jogurt, by po sięgnięciu łyżeczki móc zacząć go konsumować. Dojrzałem na stole
białą, złożoną w połowie kartkę naznaczoną moim imieniem. Wolno podszedłem do
ławy i rozłożyłem papier, a pod wpływem słów, które czytałem, bezwiednie
usiadłem na krześle.
„Kochany Niallu. Niełatwo jest mi pisać tą
wiadomość, ale muszę Ci to wyznać, nie mogę przecież odejść beż pożegnania i
słów wyjaśnienia. Teoretycznie, mogłabym, jednakże lepiej czułabym się,
gdybym Cię poinformowała o swoich przemyśleniach. Już teraz gryzie mnie
sumienie. Ach… Przepraszam za niechlujne pismo, ale przy pisaniu strasznie
drży mi ręka, a litery zamazują mi się przed oczami – wybacz. Przepraszam też
za mokre plamy, które, kiedy wrócisz, za pewne już wyschną. – to łzy. Powracając:
nie ma w tym Twojej winy. Nie było, nie ma i nie będzie, uwierz mi, kochanie.
To wyłącznie moja decyzja. Muszę przemyśleć kilka spraw, spojrzeć na nie z dystansu,
bo to, co dzieje się wokół mnie jest jak tornado – wir powoduje, że nie mogę
się skupić, natłok myśli, wrażeń i przeżyć czasem staje się nie do zniesienia. To
mnie przytłacza, dziwię się, że Ty ciągle jesteś taki radosny, pogodny… Z jaką
łatwością podchodzisz do życia. Nie zważasz na negatywne opinie… otóż ja tak
nie potrafię. Rozumiem, że pracujesz i kochasz to, co robisz. Kocham
widzieć Twój uśmiech, podekscytowanie w oczach i dreszcze emocji, kiedy
opowiadasz o przeżyciach i o wydarzeniach, które Cię spotkały. Ale tego jest za
dużo. Za dużo się dzieje, Niall. Nie mam już sił na walkę z prasą,
niepochlebnymi opiniami na mój temat, plotkami…
Tym wszystkim. Wybacz. Wiem, że stoisz za mną murem – już
niejednokrotnie to udowodniłeś. Nie chcę jednak być kulą u nogi, nie chcę, by
przeze mnie Wasz zespół utracił fanów, a dobrze wiesz, że tak się dzieje. Pozwól
mi Proszę, zrozum. Wiem, że zbyt dużo od Ciebie wymagam, za dużo Cię
kosztuję. To się zmieni. Ale jeszcze nie teraz. Daj mi się pozbierać, dostrzec
ład, ułożyć to, co się dzieje, złożyć w całość. Kocham Cię. Wybacz. ~ [T.I.].”
Palcem wskazującym i kciukiem dotykałem napisanych
liter, słów składających się na tekst, który tak bardzo mnie ranił… Niedawno te
wyrazy kreśliła [T.I.], jej ciepła ręka dotykała tego zwitka, ściskała leżący
niedaleko długopis, może i spływały na
niego jej łzy… Miejsa, gdzie skreśliła wyrazy były tak mocno wduszone, że omal
nie przedziurawione. Przesunąłem list po stole, gdyż czułem, jak coś we mnie
pęka. Coś ukryte pod zapisanym papierem wydało przeraźliwy dźwięk. Uniosłem kartkę
i czując, że krew odpływa mi ze wszystkich kończyn, chwyciłem srebrny przedmiot
w prawą rękę, po czym okręciłem go w palcach. Pierścionek.
(miaow kocie, miaow! mrr! ♥)
~by Klara.
O Rany...
OdpowiedzUsuńMój kochany Niall...
Ja nigdy bym go tak nie potraktowała!
Kiedy następna część?
Kocham ♥
Niall's wife :)
part 2 ukaże się w poniedziałek ; )
UsuńBoże. Ostatnie dwa zdania. Wielbię Cię. <3
OdpowiedzUsuńJakie swietne : 3
OdpowiedzUsuńŚwietne uwielbiam takie imaginy.. Dziękuję mam nadzieję, że niedługo będzie następna część xD
OdpowiedzUsuńTo jest fantastyczne. Cudowne. Aż brak przymiotników do określenia. ;) Wielkie dzięki za dedykacje. J.u.l.e.c.z.k.a
OdpowiedzUsuńno po prostu genialne : )
OdpowiedzUsuńoo takie smutne czekam na kolejny ;>
OdpowiedzUsuńZ a j e b i s t y , u c z u c i o w y , w s p a n i a ł y , c u d o w n y ... itd . piszesz G E N I A L N I E ..
OdpowiedzUsuńNialler tak bardzo mi go szkoda w tym imaginie .. tak bardzo .. :(((( ale C U D O W N Y . Mika xx .
Boski , mega , wspaniały ! Szkoda mi Nialla :c pisz pisz pisz daaaalej :3
OdpowiedzUsuńAaaaa <3 CUDOOOWNY! Ja chcę już part 2 <33
OdpowiedzUsuńNIESAMOWITY *_________* chcę już 2 part! ♥
OdpowiedzUsuńooo świetny czekam na kolejną część <33
OdpowiedzUsuńKinga :)
Zapowiada się następna niezwykła historia to jest poprostu świetne
OdpowiedzUsuńSzczerze? To chyba jeszcze żaden imagin nie wzbudził we mnie tylu emocji. Czytając to, czułam się w 100% jak bohaterka tej historii a rzadko tak mam. Według mnie jest to jeden z najlepszych kilkuczęściowych imaginów na tym blogu :). Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i z niecierpliwością czekam na 2 część :3
OdpowiedzUsuńEmily.
CZEKAM NA CZĘŚĆ 2. ! : D Świetne ! :)
OdpowiedzUsuńBoskie !!
OdpowiedzUsuńWięcej , chce więcej ! ;)
Masakra... Zawsze zastanawiałam się jak to jest mieć chłopaka - celebrytę... A tu masz,Klara napisała imagina ;D ubóstwiam was lejdisss jesteście zajebiste ;D POZDRAWIAM ~donghae's girl
OdpowiedzUsuńŚwietny... Kiedy next część? Czekam.
OdpowiedzUsuńRany...Jak pisałaś, że jak się całują to czuje radość, motyle i MIŁOŚĆ. Wyopbraziłam sobie: Jego stojącego z długowłosą brunetką, całujących się, a za nimi piękny widok parku w zimę. Taki widok jaki zawsze mnie rozczula... Czy ja kiedyś przezyję taką miłość? Czy kiedyś będę szczęśliwa? Wątpię ;(
Poryczałam się ;-; Zbyt serio biorę wszystkie imaginy ;-;
OdpowiedzUsuńJej . Ty masz talent !! No normalnie chcę już drugą cześć, ale poczekam . Choć nw czy zasnę . :D
OdpowiedzUsuńnie moge doczekac sie drugiej czesci ;3 omg , jestem ciekawa co bedzie dalej .
OdpowiedzUsuńAaa! Niesamowity imagin ! Ja już chcę drugą część :) Biedny Niall, ale wierzę ,że wszystko się jeszcze ułoży:P :D Wchodzę na tego bloga od dwóch miesięcy, wszystkie imaginy przeczytałam i każdy wzbudza we mnie jakieś emocje :) Dziękuję ,że z nami jesteś. :)
OdpowiedzUsuńhttp://spelniacmarzeniaa.blogspot.com/ Zapraszam serdecznie :)
Omg! Świetny! Aż słów brakuje. A tekst zamazał mi się od łez.
OdpowiedzUsuńŚwietny <333
OdpowiedzUsuń