niedziela, 14 października 2012

# 158. Niall . część 2.

Cześć, Kochani. ; * Imagin dodaję już dziś, gdyż chcę być miła, co mi się rzadko zdarza (xD), a po drugie nie wiem, czy jutro dam radę, wiecie, nauczyciele pozdrawiają. -,- 
Pomijając uroczy fakt mojej kochanej szkoły i dzisiejszych solenizantów (no właśnie - sto lat i więcej wyrozumiałości dla nas, Waszych wychowanków! :D Dlaczego ja to piszę?! ;oo) postanowiłam dodać part 2 dziś. Napiszę jeszcze część 3 ; ) (pojawi się najprawdopodobniej w  czwartek)
Dla Nikoli.Horan., Anity i mojej kochanej Maddie <3 ;D
______________________________________________________

Przygładziłam puszysty materiał sweterka w kolorze beżu z naszytym czerwonym serduszkiem pośrodku i przejrzałam się w lustrze. Muszę przyznać, że Niall wiedział, w czym dobrze się czuję i co na mnie dobrze leży. Wełna była miękka i dość gruba, ale też świetnie podkreślała moją figurę a jednocześnie dawała przyjemne uczucie ciepła.
Zgasiłam światło w sypialni i przeszłam do przedpokoju, by narzucić na siebie płaszczyk i naciągnąć na uszy czapkę z przyszytymi uszami misia – kolejny prezent od Nialla. Zaczynało mi dokuczać poczucie winy. On tyle mi ofiarował, a ja to odrzucałam. Oddał mi siebie, dał mi cały świat, a ja odeszłam od niego po jednej niedogodności. Ale… Nie chciałam być wiecznie ciężarem. Ja ofiarowałam mu miłość i tylko tego od niego oczekiwałam. Nie prezentów, upominków, drogich przedmiotów. Miłości.
Zatrzasnęłam za sobą drzwi i wybiegłam z hotelu. Zatrzymałam jedną z przejeżdżających taksówek, po czym podając adres kierowcy, ruszyliśmy w ustalonym przeze mnie kierunku.
~*~
Nacisnąłem klamkę. Ustąpiła. Drzwi były otwarte.
- Niall? – rzuciłem w głąb pogrążonego w ciszy mieszkania. – Jesteś tutaj?
Nic nie zakłóciło spokoju. Wkroczyłem do holu, zamykając za sobą cicho drzwi i ściągając po drodze kurtkę, udałem się do kuchni.
Nie zastałem tam blondyna. Uchyliłem lodówkę – ziała pustkami. Otwarłem wszystkie możliwe szafki – próżnia.
- Niall? – krzyknąłem ponownie, zaczynając się niepokoić. – Coś ci jest? Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby twoja lodówka była…
Przerwałem, kiedy przed moimi oczami zamajaczyła postać Irlandczyka ubranego w starą koszulkę polo i dresowe spodnie, przy których sznurki dyndały przewiązane w dwóch różnych długościach. Włosy postaci były nastroszone, tworzyły  jeden wielki kołtun i sprawiały wrażenie, jakby ich właściciel nie zaprzątał sobie głowy ich rozczesywaniem. Najbardziej jednak przerażały granatowe cienie pod oczami.
- Nialler… Co ci jest…? – wyszeptałem, kiedy w niebieskich oczach dziewiętnastolatka pojawiły się łzy, a blondyn rzucił się na mnie domagając się przytulenia i pocieszenia. – Hej, mały, co jest?
Przysiadłem na kanapie, a chłopak wtulił się we mnie mocząc mi koszulę. Przeczekałem chwilę, dwie, kolejnych kilka, a kiedy stan samopoczucia przyjaciela się nie poprawiał, wyszeptałem:
- Posłuchaj mnie. Daj mi chwilę, dosłownie pięć minut. Skoczę do sklepu i przyniosę tyle jedzenia, że starczy ci na…
- Nie jestem głodny, Zayn – wychlipiał i oderwał się ode mnie, by po chwili leżeć zwinięty w kłębek z poduszką tuż przy twarzy. – Nie jestem głodny. Nie chce mi się spać, nie chce mi się pić, nie chce mi się wstawać z łózka, nie chce mi się myć, nie chce mi się sprzątać, prać, gotować… Nie chce mi się żyć.
Miałem problemy, żeby zrozumieć poszczególne tłumione przez poduszkę słowa. Kiedy mój towarzysz zaczął bujać się w przód i w tył pochyliłem się nad nim i spoglądałem na niego dopóki i on nie przeniósł na mnie zamglonego wzroku.
- Uspokój się. Opowiedz mi, co się stało. Spokojnie, coś z tym zrobimy.
- Nie zrobimy. [T.I.] odeszła, rozumiesz, Zayn? Nie chce mnie. Zostawiła tylko list i pierścionek, odeszła, odeszła, odeszła… - powtarzał jak mantrę.
Zmarszczyłem brwi. Przecież to niemożliwe, żeby [T.I.]…
Kątem oka zauważyłem zgniecioną gazetę leżącą w kącie salonu. Wydało mi się to podejrzane, a nie chcąc robić tego bezceremonialnie, mruknąłem spokojnie do wciąż zdezorientowanego chłopaka:
- Słuchaj. Pójdziesz teraz na górę, odwiedzisz łazienkę. Umyjesz się, uczeszesz włosy, przebierzesz się. Później posprzątasz w pokoju. Ogarniesz w całym domu, mnie zostawiasz kuchnię. Zajmę się zakupami. Ani mi się waż zaprzeczać – warknąłem ostrzegawczo, kiedy chciał mi przerwać.- Pokażesz [T.I.], jaki z ciebie facet. Jasne?
Widać było, że Niall nie należał do przekonanych, lecz posłusznie zwlókł się z kanapy i szurając nogami ruszył w kierunku piętra. Zaczekałem, aż usłyszę zatrzaskiwane drzwi i pędem podszedłem do zakurzonego rogu, w którym leżał magazyn. Przekartkowałem go, gdy wtem natknął się na ów artykuł…
~*~
- Sialalalala, rikitiki ta! O taaak, Styles tu jest! Nie ukryjecie się, panienki!
Stłumiłam gniewny pomruk. Przełożyłam dokumenty z jednego stosu na drugi i chwyciłam długopis w dłoń, by uzupełnić kolejny formularz.
- OTWIERAĆ! POLICJA! REWIZJA OSOBISTA!
Podskoczyłam jak oparzona, kiedy za moimi plecami ktoś głośno załomotał w drzwi, przez co długopis, który przyciskałam do kartki zrobił nań długą smugę. Warknęłam i zerwałam się z miejsca, przewracając po drodze krzesło, by jak najszybciej dostać się do wejścia.
- Człowieku, wiesz, która godzina?! Co ci padło na…
Mężczyzna stojący przede mną i podpierający się z ogromnym trudem o framugę stracił równowagę i zatoczył się na mnie. Chwyciłam go pod boki, a ten wymamrotał nieskładnie, kiedy sadzałam go na dywanie przed wejściem:
- O, pardon, panienko… Chyba przeholowałem…
Zmieliłam w ustach pełne goryczy stwierdzenie, że to nie przypuszczenie, lecz rzeczywistość, kiedy ten przeszył mnie na wskroś dziwnie trzeźwym spojrzeniem szmaragdowych spojówek.
- Czy mi się aby przypadkiem nie znamy, Lady… Oh, single ladys, dys, dys… I know…
- To raczej mało prawdopodobne – przerwałam mu, gdy ponownie zaczął śpiewać.
- Ja twierdzę inaczej. O taaaak… Te rysy, ten głos… No tak! Księżna Diana!
O mało nie parsknęłam śmiechem wprost w twarz pijanego mężczyzny.
- Nie. Daleko mi do takiego ideału.
- Ale trzeba ci przyznać, że wyróżnisz się… Kochanie, rozświetlasz mój świat jak nikt inny wcześniej..
- Niech ci będzie, romantyku. Nie jestem ani Księżną Dianą, ani kimś, kogo znasz, więc…
- [T.I.].
Wytrzeszczyłam oczy. Jak mnie poznał? Przecież nawet ja nie znałam jego, a co dopiero on mnie! Mężczyzna, który teraz wyglądał na nastolatka odgarnął lokowate włosy w czoła i przyjrzał mi się uważnie. Osłupiałam na dobrą minutę.
- Haa.. Harry? Co ty tutaj robisz?!
~*~
Popatrzyłem na odbicie w lustrze. Ciemne cienie pod oczami rzeczywiście wyglądały przerażająco, ale nie miałem pojęcia jak je zlikwidować. „Sen” podpowiadała mi moja mentalność, której jednak nie tak prosto było posłuchać. Nie spałem już ze trzy doby, byłem rozbudzony jak nigdy. Włosy faktycznie nie były w najlepszej formie, zresztą ja sam byłem jakby wrakiem człowieka. Brak chęci, motywacji to czegokolwiek, nawet do wstawania z łóżka, mimo że leżałem tam tylko gapiąc się bezcelownie w biały sufit.
Oparłem ręce na umywalce. Chwilę potem po głębokim westchnieniu zamoczyłem je w letniej wodzie i przetarłem twarz, by za moment ukryć oblicze w beżowym ręczniku… Ręczniku przesyconym zapachem [T.I.]. Wciągnąłem przez nozdrza słodkawą woń jej perfum i pomimo bólu w klatce piersiowym koncentrującego się niebezpiecznie blisko serca, uśmiechnąłem się. Jakby myśl o dziewczynie, która wywróciła mój świat do góry nogami zmieniała wszystko to, co było złe na lepsze doznania, lepsze nawyki, marzenia, sny. Co ja mówię? Ona nadała mojemu życiu sens, postawiła je w pionie, sprawiła, że wszystko stało się jasne, a nie je wywróciła. Była jak moje własne Słońce. Sama kiedyś powiedziała: "Nie jestem gwiazdą Hollywood, ani Playboya, nie jestem gwiazdą polarną, nie spadam z nieba i nie spełniam życzeń, nie krążę wokół Ciebie jak ciało niebieskie. Jestem niezależna - mów mi Słońce." Stała się moją prywatną „gwiazdą dnia”.
- Niall? I jak ci idzie? W kuchni czeka kurczak, w zamrażalniku pojemnik lodów, na stoliku w holu leży bilet na koncert, na który wybierzemy się wspólnie z chłopakami. Nie ma żadnego „nie”. Przyjadę po ciebie dziś o 9 wieczorem. Trzymaj się. – Słowa przedostające się przez zamknięte drzwi były przytłumione, jednak dobrze słyszałem troskę w głosie Zayna.
- Dziękuję – mruknąłem cicho, jednak trzask drzwi na dole utwierdził mnie w przekonaniu, że mulat wyszedł nie usłyszawszy moich podziękowań i niniejszym zostałem w domu sam. Znowu.
~*~
- Jak to co? Szukałem cię, szukałem cię, spotkałem fajne dziewczyny, spędziłem z nimi miło czas, później znów cię szukałem…
- To teraz twoje pełnoetatowe zajęcie? – rzuciłam z ironią, siadając obok niego i ignorując ciekawskie spojrzenie jednej z przechodzących koło nas pokojówek.
- Nie, gdzie tam, nadal śpiewam, wiesz, TAKI talent… Grzech go zmarnować – rzekł skromnie, na co wybuchnęłam śmiechem.
- Harry, jesteś, delikatnie mówiąc, nietrzeźwy. Wyjaśnij mi, na Boga, jakim cudem znalazłeś mnie w Londynie po pijaku? Może dzięki temu uniknę innych niespodziewanych i niechcianych odwiedzin – powiedziałam cierpko, splatając ręce na piersi i przeszywając loczka uważnym spojrzeniem.
- Jak pewnie już zauważyłaś, po kilku kieliszkach moja inwencja twórcza i pomysłowość zyskuje na wartości – rzekł, wlepiając spojrzenie w ‘sprzęt’ przechodzącej obok nas krągłej nastolatki.
- Harry! – zganiłam go. – Wracaj do domu.
- Mam cię zawieść do Niala – powiedział twardo.
- Nigdzie nie jadę, a na pewno nie z tobą – odpowiedziałam hardo.
- Mam taksówkę.
- Nic z tego.
- Pociąg?
- Nie.
- Metro?
Pokręciłam głową. Styles poniósł się z dywanu, zatoczył się na przeciwległą ścianę i wymamrotał do mnie:
 - Jeszcze tutaj wrócę. Jeśli nie sam, to z obstawą. – I chwiejnym krokiem podążył do wyjścia.
- Może mnie już tutaj nie być – westchnęłam i weszłam z powrotem do swojego pokoju, barykadując za sobą drzwi.
 ~*~
- „Od kilkunastu dni mówi się o rzekomym rozstaniu Nialla Horana, członka brytyjsko-irlandzkiego zespołu muzycznego o nazwie One Direction ze studentką pedagogiki – [T.I. i N.]. Fakt ten wstrząsnął fankami grupy na tyle mocno, że zaczęły zasypywać Irlandczyka pytaniami dotyczącymi ich związku. Poufne źródła twierdzą, iż dostał on nawet kilka propozycji wywiadu, lecz za każdym razem jego odpowiedź była odmowna. Niepokoi nas również wygląd Horana – od jakiegoś czasu, konkretnie od ów zerwania, strasznie schudł i zmizerniał. W prasie pojawiła się też informacja o prawdopodobnym odwiedzeniu przychodni lekarskiej, gdyż z powodu braku snu i nieprzyswajania pożywienia zasłabł na próbie…” [T.I.], musisz coś z tym zrobić.
Spojrzałam mojej przyjaciółce prosto w oczy. Siedziała na drewnianym krześle z gazetą na kolanach i wpatrywała się we mnie z wyrzutem pomieszanym z troską. Rozumiałam ją. Była moją przyjaciółką, ale i bliską znajomą Nialla. Wiedziała, co przeżywa. Wiedziała, jak się czuje, co z tych bredni było prawdą, co łgactwem, co robił, kiedy nie rozmyślał nad ewentualnymi innymi scenariuszami swego życia, gdybym jednak została…
- Wiesz, że nie możesz tego tak zostawić. W internecie pełno jest jego zdjęć, zdjęć, na których jest jak żywy trup, chudy, zmęczony, smutny. Każdy błahy temat powoduje, że się rozkleja. Nawet nie wiesz, ile dla niego znaczyłaś. Ile znaczysz i pomimo tego, jaką decyzję podejmiesz – będziesz znaczyła. Znam go już dobre kilka lat, prawie tak samo dobrze jak ciebie i wierz mi czy nie, jeszcze nigdy nie zachowywał się w podobny sposób. Zniknął Niall, którego znałam. Ten chłopak, podobny do niego, nie jest już nim samym.
- Zniszczyłam go – szepnęłam, tępo wpatrując się w swoje ręce splecione na kolanach.
Siedziałam po turecku na podłodze przed dziewczyną już od dobrych kilkudziesięciu minut. Tylko siedziałam i słuchałam tego, co mówiła, nic więcej.
- Nie, nie zniszczyłaś. Po prostu zawahał się. Stracił nadzieję, chwilowo, ale wiem, że chłopacy robią wszystko, byle by się nie załamał. Próbują do niego dotrzeć, pocieszyć go. Jakoś to naprawimy. Coś z tym zrobisz. Wierzę w ciebie.
Spojrzałam jej prosto w oczy. Moje, niebieskie tęczówki przepełnione słonymi łzami przecinające się w jej, ciemnoczekoladowymi, uważnymi.
- Ale co? – wyszeptałam.


~by Klara.

31 komentarzy:

  1. Super masz tego bloga! ^^ Uwielbiam go! ^^ <33
    A tu łap mój, on nie jest o One Direction , ale jest o Leo Howardzie <3 ^^ No więc oto link ;
    http://love-story-leo-howard.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://ty-i-one-direction-imaginy.blogspot.com/ NIE WCHODŹ TU

      Usuń
  2. No nie !! Ja normalnie chcę kolejny !!!!!!!!!!!!!!!!! :D B O S K I E :3

    Zapraszam na mojego bloga http://zwyciezycniesmialosc.blogspot.com/ .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapomniałam mój blog nie jest o 1D. Ale mam nadzieje, że się spodoba.

      Usuń
  3. Super, pisz szybko następny bo już nie moge sie doczekać ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. No wiesz...Żeby przerwać w takim momencie!!!???
    To chyba najlepsza historia jaką czytałam.!!!
    Ale, mam nadzieję że będę z Niall'em i że wszystko wróci na swoje miejsce!!!
    Kiedy NEXT???

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju Jeju Jeju..... Po prostu GENIALNY!
    Uwielbiam czytać wasze imaginy ;P
    I właśnie najlepsze są te długiee.. :)
    Ja już chcę czwartek!!!
    Świetny czekamm.. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Harry mnie rozwalil, imagin jak zwykle świetny dziwne na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Wchodźcie i komentujecie http://kochamywas1d.blogspot.com/ DZIĘKUJE

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny, cudowny.......

    OdpowiedzUsuń
  9. Ześle do Azkaabnu normalnie ... !!! Kurde nie kończ w taki sposób proszę .. Jestem b . Ciekawa .

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny! Czekam na kolejną część. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się - Azkaban! jak nie będę razem z NIallem to cię chyba oddam dementorom! uwielbiam twoj styl pisania :*******

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny rozdział a tak w ogóle jesteś cudowna zapraszam na mojego i siostry blog http://lifebymomentss.blogspot.com/
    (sorry za spam )

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny! Kocham takie smutne ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny, czekam na kolejną część;)
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To skoro już zdecydowałam się napisać komentarz...
    Nie obchodzi mnie, jak, kiedy, ale mają być razem! :)
    Kocham <3
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowny... i Niall i blog.
    Naprawdę czytając to moja wyobraźnia zaczęła szalec hahha xD
    Już mam przed oczami słodkiego Niall'a<333
    Pozdro Directionerki

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham Cię za Tego imagina. No i Nialla też kocham, ale to chyba wiesz i będę z nim razem... (groźba) <3

    OdpowiedzUsuń
  18. SUPERRRRRR!!!!!!!!!!!!
    Harry zwalił mnie z nóg ;P

    OdpowiedzUsuń
  19. Kupiłam pepsi,dałam je w hołdzie Wszechmogącemu One Direction (Zawiszy pisz z dużej litery) no i ku*de nie jestem w ich zespole!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. wiesz, imagin jest bardzo fajny i w ogóle, ale wiesz co mi najbardziej przeszkadzało ? to że jest wszystko takie masło maślane, nie wiadomo o co chodzi, jednym słowem no lub dwoma słowami - masło maślane ; > ale poza tym, bardzo ciekawe ! kocham tego bloga !! .<33
    http://my-first-kissxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne. Czekam na next! Pisz, pisz, pisz!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Czemu ty mi to robisz? Kończysz i to w takim momencie ?

    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejny cudowny <333 Aww *.*

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj Harry <3 Imagin świetny

    OdpowiedzUsuń