poniedziałek, 15 kwietnia 2013

# 227. Harry.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
A miłości bym nie miał,
Stałbym się jak miedź brzęcząca
Albo cymbał brzmiący.
A może ja naprawdę taki byłem? Co się ze mną dzieje? Gdzie zgubiłem swoją duszę? Kreaturę życia? Gdzie zgubiłem siebie? Czuję się niczym pusty miś, którego wnętrza pozbawiły bawiące się dzieci, albo jak pusta laleczka. Co ja takiego zrobiłem, że skarałeś mnie takim nieszczęściem? Powiedz mi.
Gdybym też miał dar prorokowania
I znał wszystkie tajemnice,
I posiadał wszelką wiedzę,
I wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił,
A miłości bym nie miał,
Byłbym niczym.
Czy aby na pewno nie jestem niczym? Czy gdybym miał tą moc prorokowania, byłbym teraz szczęśliwy? Nie jestem w stanie myśleć o tym, a co dopiero odczuwać siłę, jaka z tego płynie. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie tego. Nie potrafię, nie chcę. A może jestem za słaby? Za słaby, by wrócić do wspomnień? Do tych pięknych, przykrych? A może po prostu jestem człowiekiem, tak bardzo podatnym na wszelki ból i cierpienie, że już nie chcę wracać do przeszłości? A w niej zostało wszystko, dzięki czemu mogłem powiedzieć, że jestem szczęśliwy.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
A ciało wystawił na spalenie,
Lecz miłości bym nie miał,
Nic bym nie zyskał.
Czemu nie jestem zwykłym człowiekiem?  Czemu muszę nosić to brzemię? Sława cieszy dopóki nie zaczyna boleć. Mnie i moich bliskich. Bliskich… Czy ja mogę powiedzieć, że jestem dobrym człowiekiem? Czy moja egzystencja nie była pusta? Albo nadal jest? I mogę odpowiadać na tysiące pytań, zadawać ich  jeszcze więcej, ale na najważniejsze odpowiedzi nie uzyskam. Najprawdopodobniej już nigdy.
Miłość cierpliwa jest,
Łaskawa jest.
Tak, zdecydowanie ona była cierpliwa. Aż nazbyt? Nie byłbym tego pewien. [T.I.], nawet wspominanie jej imienia przyprawia mnie o zawroty głowy. Kim była? Już mówię. Była najlepszym co mnie spotkało. Zawsze darzyła mnie niezwykłą cierpliwością, zresztą nie tylko mnie, ale i cały zespół. Rzadko się zdarzało bym widział ją złą, czy zdenerwowaną. Była przy mnie w najważniejszych chwilach mojego życia, cały czas czekała cierpliwie, a to kiedy skończy się wywiad, podpisywanie autografów czy koncert. Nigdy mnie nie opuszczała. Zawsze była blisko, tak żebym mógł czuć jej obecność. To na mnie czekała do późnej nocy, czasami żeby tylko się ze mną przywitać, albo porozmawiać chwilę. Nigdy nie powiedziała złego słowa na nasze fanki, zawsze przyjmowała je ciepło, zdarzało się, że niektóre zapraszała do domu. [T.I.] nie widziała przeszkód, by porozmawiać ze swoją rówieśniczką, czy dawną koleżanką, nawet gdy była bardzo zajęta. Doradzała, pomagała, dla niej zawsze  był odpowiedni czas na zwykłą pomoc.
Miłość nie  zazdrości,
Nigdy nie zazdrościła. Gdy tylko jakaś dziewczyna do mnie podchodziła, całowała w policzek czy przytulała, ona patrzyła na mnie z uśmiechem, w oddali przypatrując się szczęśliwym nastolatkom. Mogła być spokojna, moje serce w pełni należało do niej. I tak już pozostało. Na zawsze…
Nie szuka poklasku,

Nigdy nie wymagała żeby chwalić ją za pomoc. Nie potrzebowała tego. Robiła to bezinteresownie, dla własnej przyjemności. Lubiła to. Lubiła pomagać innym. To było oczywiste, że nie przejdzie obok staruszki trzymającej wielkie siatki i nie pomoże jej. Zazwyczaj podbiegała do owej osoby i z uśmiechem na twarzy, pytała się czy pomóc. Tak było zawsze. Ale mi to nie przeszkadzało, wiedziałem, że to jej natura,  nie zmienię jej. Nawet nie chciałem.
Nie unosi się pychą,
Pomimo iż wiele gazet robiło z niej gwiazdę światowego formatu, ona nigdy się nią nie czuła. Czasem, kiedy podchodziły fanki, mówiły do niej pani [T.I.]. Wtedy zawsze robiła śmieszną minę i podawała im rękę, mówiąc : Mów mi [T.I.]. Ona mimo szumu, jaki roztaczał się wokół nas, nie potrafiła zaakceptować, że ktoś uważa ją za lepszą sama się za taką osobę nie uważała. Często powtarzała mi: Nie ma znaczenia, czy jesteś sławny czy nie. Czy masz pieniądze, czy jesteś biedakiem. Nie to jest najważniejsze w życiu.
Nie dopuszcza się bezwstydu,
Nie lubiła, kiedy z konieczności sytuacji musiała iść ze mną na jakąś galę. Peszyła się, na jej policzki wstępowały rumieńce. Otoczenie tylu gwiazd zawsze dla niej było kłopotem, bała się, że popełni jakąś gafę, co nigdy rzecz jasna jej się nie zdarzyło. Perfekcyjna w każdym calu – taki nagłówek gazety z jej zdjęciem na środku ukazał się w Londynie, jak nie całej Anglii. Kiedy tylko zakupiła tą gazetę, poszła do domu, podarła ją, zadzwoniła do redakcji i kazała wycofać jej sprzedaż. Razem z chłopakami mieliśmy wtedy niezły ubaw, ponieważ  gazeta nie mogła wycofać trefnego artykułu i stanęło na tym, że musiała zakupić wszystkie egzemplarze. Oczywiście zrobiła, a gdy zapytaliśmy dlaczego, odpowiedziała:
- Nie ma ludzi perfekcyjnych, ja też nie jestem idealna.
Nie szuka swego,
Nie potrzebowała drogich ubrań, prezentów Była zawsze sobą. Nie oczekiwała, że  we wszystkim będziemy przyznawać jej rację, nie dbała o to, nie widziała takiej potrzeby, by kłócić się o byle co. Wiadomo jak każdy człowiek starała się udowodnić, że ma rację, ale potrafiła przyznać się do winy czy błędu.
Nie unosi się gniewem,
Czy się denerwowała? Jasne, że tak, jednak potrafiła się opanować. Nie wybuchała. Nawet kiedy o mało co  nie spaliłem domu. Właściwie to dużo nawet nie brakowało, a wszystko poszłoby z dymem. I pewnie się zdziwicie, ale nawet wtedy potrafiła się uspokoić. Co prawda to prawda, że kazała mi potem sprzątać, ale w każdym bądź razie nie gniewała się długo.
Nie pamięta złego,
Tak jak już mówiłem, nie ważne było czy o mało co nie spaliłem domu, czy zepsułem pralkę lub zrobiłem dziurę żelazkiem w jej ulubionej bluzce zawsze mi wybaczała. Nie chodziło o to, że dawałem jej kwiaty. Dążę do tego, że sama z siebie wybaczała. Nie potrafiła się długo na mnie gniewać. Była zbyt dobrą osobą, by pamiętać wyrządzone jej krzywdy.
Nie cieszy się z niesprawiedliwości,
I chociaż może wam się wydawać, że miała wszystko nie było tak. Wiedziała, że los dał jej szczęście i kiedy tylko widziała cierpiącego człowieka od razu do niego podbiegała i nie miało znaczenia czy był to pijany mężczyzna, który bujał się na prawo i lewo, czy biedak z ulicy. Zawsze, ale to zawsze pomagała. Wiedziała, że życie nie jest sprawiedliwe, więc to ona powinna taka być.
Lecz współweseli się z prawdą,
Pamiętam dość śmieszną sytuację, kiedy to byliśmy na spacerze w parku i podbiegła do nas mała dziewczynka. Zapytała się czy może prosić o autograf. Kiedy już podpisałem się na plakacie z wizerunkiem 5 idiotów, dziewczynka zapytała, czy nasz związek jest udawany. Tak podobno słyszała od swojej starszej siostry. [T.I.] odpowiedziała na to, że nie potrafiłaby udawać tak wielkiej miłości, bo nigdy nie była dobrą aktorką. Później zabraliśmy Susan, bo tak miała na imię owa dziewczynka, na lody.
Wszystko znosi,
Ona zdecydowanie znosiła wszystko. Wszystkie obelgi, przykre komentarze, każde brzydkie słowa ze strony naszych fanek. Eleanor, Danielle i Perrie też nie miały łatwo.  Jednak miałem nieodparte wrażenie, że to najbardziej  na nią najeżdżały. Słyszała o sobie wiele słów pogardy, niekiedy nawet wyzywali ją od puszczalskich. Znosiła to dzielnie, do czasu…
Wszystkiemu wierzy,
Bez względu na wszystko zawsze mi wierzyła. Nigdy nie powiedziała o mnie złego słowa. Widziała, że fanki nas przytulają, niekiedy nawet całują w policzki, odważniejsze z nich w usta, choć zdarzało się to naprawdę rzadko. Nie była zazdrosna. Wiedziała, jak bardzo ją kocham.
We wszystkim pokłada nadzieję,
Zawsze liczyła, że ludzie ją zaakceptują. Zawsze miała tą nikłą nadzieję, nadzieję na lepszy czas. I choć nigdy to się nie spełniło, ponieważ nigdy nie polubiły jej na tyle, by nie hejtować jej, lecz ona nie poddawała się. Wierzyła.
Wszystko przetrzyma,
Przetrzymała wiele rzeczy. Pokonała wiele trudności. Dała nam obu dużo radości. Pokazała szczęśliwą stronę życia. Dała nadzieję. Dzięki niej poznaliśmy dobro. Miłość. Tak to o niej mówię.
Miłość nigdy nie ustaję,
Nasza miłość nigdy nie ustała, ona jest wieczna. Czuję ją. Tak jakby była przy mnie. Tak jakby chciała mnie pocieszyć, powiedzieć miłe słowa. Dać wiarę.
Nie jest jak proroctwa, które się skończą,
Albo jak dar języków, który zniknie,
Lub jak wiedza, której zabraknie.
Mogłem mieć wszystko. Ale ja wybrałem miłość. To prawda, że wiedzę mogę zdobyć, ale prędzej czy później zapomnę to, czego się uczyłem. Z miłością tak nie jest. To coś co nigdy nie znika, jej nigdy nie braknie, o niej się nie zapomina.
Po części bowiem tylko poznajemy,
Po części prorokujemy.
Mogę tylko gdybać. Co by się stało gdybyś tu jeszcze była. Gdybym miał cię w swoich ramionach. Gdybym cię przytulał. Gdybym dotykał opuszkami palców twojej delikatnej skóry. Gdybyś po prostu tutaj była. Z pewnością nie potrzebowałbym niczego innego.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
Zniknie to, co jest tylko częściowe.
Ty byłaś dla mnie doskonała. To ty napełniałaś moje serce miłością. Nie potrzebowałem pieniędzy, sławy, rzeszy fanów czy drogich rzeczy. Wystarczyło, że byłaś. Że swoją radością oplatałaś moje serce i dawałaś mu coś na rodzaj ukojenia. Twój śmiech był jak balsam dla mojej duszy. Twój wzrok dawał mi więcej radości niż każdy wyrastający kwiat. Twoje zwykłe „kocham cię” znaczyło więcej niż cały potok słów. Ty, znaczyłaś więcej niż ja sam.
Gdy byłem dzieckiem,
Mówiłem jak dziecko,
Czułem jak dziecko,
Myślałem jak dziecko.
Gdzieś w głębi duszy nadal jestem dzieckiem. Nadal potrzebuję opieki. Twojej opieki. Nadal potrzebuję, by ktoś mnie uspokajał, kiedy zdenerwowany wracałem ze sklepu, bo sprzedawca nie chciał mi czegoś sprzedać. Ja nadal myślę jak dziecko. Nadal kocham jak dziecko. Miłością wielką, niezrozumiałą i niepojętą.
Kiedy zaś stałem się mężem,
Wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Może jestem dorosły, może już myślę jak dorosły. Ale nadal kocham jak dziecko. Ja cię nadal potrzebuję. Zawsze cię potrzebowałem. Przecież to ty rozumiałaś mnie doskonale, to ty wiedziałaś o mnie wszystko. To dlaczego mnie po prostu zostawiłaś? Czemu odeszłaś już bezpowrotnie? Dlaczego?! No powiedz!  Czemu wzięłaś te cholerne tabletki?! Czemu skończyłaś ze sobą w tak okrutny sposób? Poradzilibyśmy sobie. Razem.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
Wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz.
Tak bardzo chciałbym cię ujrzeć, usłyszeć. Ciągle wydaje mi się, że słyszę twój głos. Jak cicho śpiewasz. Twój głos. On pobrzmiewa w mojej głowie, słyszę tą delikatną chrypkę w głosie. A pamiętasz jak razem śpiewaliśmy? Jak grałaś na fortepianie? Jak wielką sprawiało ci to przyjemność? Pamiętasz? Ja pamiętam doskonale.
Teraz poznaję po części,
Wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Dzięki tobie się otworzyłem. Ty miałaś tą okazję zobaczyć mnie prawdziwego, niezmienionego. Takiego niezbliżonego do ideału, zakompleksionego nastolatka. A pomimo tego mnie pokochałaś. Ach! Zapomniałbym. Ty nie patrzyłaś na wygląd. Kochałaś sercem, a nie oczami.  I taką cię zapamiętałem.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość- te trzy,
Z nich zaś największa jest miłość.*
Nie ma cię już tyle dni. A ja czuję jakby minęła wieczność. Czuję jak się zapadam. Jak bardzo staję się pusty. Jak powoli umieram. Nie mam już siły.  A  mojej głowie odbija się echem twój nieskazitelny głos. Czysty jak u anioła, piękny i swobodny, z tą nutką miłości.
Wziął tabletki. Połknął całe opakowanie. Odszedł. Do niej. I nie ważne było, że był gwiazdą, że miał rodzinę, kochających przyjaciół, zespół, fanów na całym świecie. Dla niego nie miało to znaczenia.
A wszystko w imię miłości. Miłości, która nie wybiera. Która kocha nieodwracalnie i bezpowrotnie.
________________________________________
* 1 List do Koryntian. „Hymn o miłości”.
Poniosło mnie, wiem. W wielki skrócie mówiąc cały ten imagine jest moim odbiorem „Hymnu o miłości”.  Nie musicie się z tym zgadzać, ponieważ jest to moja interpretacja i każdy może to odebrać według własnego uznania.

~by Agata.

29 komentarzy:

  1. #1. Jeszcze nie miałam tak na bloggerze: Klara. o Imaginy. One Direction. – 43 sekundy temu :D
    #2. Cudowne, wspaniałe, niesamowite, z taką pasją... Widać, że kochasz to, co robisz. I Twoja interpretacja jest moim zdaniem bardzo słuszna :)
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny!! uwielbiam wasze imaginy ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Imagin jest zajebisty! Nie da się opisać go słowami jak jest zajebisty! Więcej takich poproszę! ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny, Cudowny, Cudowny i jeszcze raz Cudowny ! *-*
    Najpiękniejszy imgain jaki czytałam. Masz ogromny talent. Napisz książkę, wydrukują ją i daj do sprzedaży a na pewno kupię <33 Oby więcej było imgainów tego rodzaju :)

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG, jakie to śliczne. Aż nie mam słów, żeby to wyrazić. Zinterpretowałaś Hymn O Miłości tak pięknie, źe aż chce mi się płakać :') Zdecydowanie jest to najlepszy imagin, jaki kiedykolwiek czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam w wolnych chwilach czytać właśnie ten 1 list do Koryntian . Czekałam , aż ktoś wreszcie napisze ta jego ''podstawie'' imagin . Zrobiła to genialna autorka . <3 Jest przepiękny . Znowu będę płakać .

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawie płakałam :') Cudo <3
    Stylesowa xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem co napisać , to było takie piękne że aż brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow... Świetna interpretacja ! Udała Ci się ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. jeden z najlepszych imaginów jakie kiedykolwiek czytałam :)
    no ale jak może mi się nie podobać imagin od wspaniałej pisarki ? xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku! *.* Niezwykły! <3 Taki smutny i romantyczny..;')

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny... po prostu piękny.. Nie wiem co więcej napisać... Zatkało mnie po prostu...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta interpretacja jest przepiekna masz naprawde niesamowity dar i mam nadzieje ze nigdy nie przestaniesz pisac bo twoje imaginy trafiaja do ludzi a do mnie w szczegolnosci <3 poplakalam sie :‘(

    OdpowiedzUsuń
  14. W sumie to lepszego nie czytała,. Kiedy zobaczyłam jak jest długi to chciałam go ominąć, ale moja niezawodna intuicja podpowiedziała rzeby go przeczytać. Nie zawiodłam się, zresztą jak zwykle. Gratuluje talentu i pasji.

    OdpowiedzUsuń
  15. fnsjnvfjbkndfnklmdekskmakldjksafjkfjs,ojapierdziele,kocham♥

    OdpowiedzUsuń
  16. cudowny jest xx. tylko tyle powiem, więcej nie potrzeba... < 3

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  17. To jest... piękne, cudowne, magiczne, nieziemskie, śliczne, wspaniałe, wzruszające, romantyczne............. Bark mi słów. Po prostu; IDEALNE. <3

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest... po prostu cudowne...aż brak mi słów...to jest przepiękne kocham ten imagin

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepiękna interpretacja. O takiej jeszcze wcześniej nie słyszałam, aż do teraz. Świetna robota.
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny imagin, wzruszyłam się i czekam na kolejne.
    Zapraszam do mnie http://blooogoonedirection.blogspot.com/2013/04/prolog.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  21. Śliczny naprawdę! Dziękuje Wam za to, że pozwoliłyście mi poczuć się przez chwilę perfekcyjną dziewczyną Stylesa! To jest coś! xx

    OdpowiedzUsuń
  22. Jest naprawdę cudowny i niesamowicie słodki. Pomimo smutnego zakończenia, poprawiłaś mi humor i dałaś nadzieję, że warto kochać :) Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń