wtorek, 7 maja 2013

# 233. Louis.


- A pamiętasz, kiedy…
kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy?
To było wczesną jesienią, słońce wisiało wysoko nad horyzontem. Otworzyłam drzwi szkoły, a ty je popchnąłeś. Chciałeś wyjść, ja natomiast miałam w planach odwiedzenie sekretariatu. Nerwowo ustępowaliśmy sobie drogi, chcąc, by to drugie przeszło pierwsze. Zakończyło się to wybuchem śmiechu i wyminięciem się w dużo bardziej wyważony sposób.
- Jestem Louis – przedstawiłeś się, wyciągając ku mnie dłoń, którą ujęłam i szczerząc się w szerokim uśmiechu.
- [T.I.] – odrzekłam, odwzajemniając gest.
- Jesteś nowa, tak?  - zapytałeś, chowając ręce do kieszeni spranych spodni.
Pamiętasz, kiedy chodziłam za tobą krok w krok, pytając o nauczycieli, uczniów, pracowników szkoły? Gdy bałam się, że nie przypadnę ludziom do gustu, będą mną pomiatać? Wtedy mnie pocieszyłeś, nie pozwoliłeś mi tak myśleć, bo nie sądziłeś, że ktoś tak nieszkodliwy jak ja mógłby komukolwiek ‘zaleźć za skórę’.
… kiedy spędzaliśmy ze sobą czas?
- O 4 u mnie! – krzyknąłeś, wbiegając do swojego domu.
Zaraz po lekcjach gnałam do mieszkania, prędko odrabiałam lekcje, pochłaniałam obiad i biegłam na spotkanie z tobą. Nie wyobrażałam sobie popołudnia bez twojego towarzystwa, byłeś jak mój brat, którego los mi poskąpił. Mimo, że na dworze dokuczał mróz, biegaliśmy po parku, rzucaliśmy się w fałdy śniegu, zdobiąc je odciskami naszych ciał i śmiejąc się z całokształtu dzieła. Później przeklinaliśmy ten szczeniaki pomysł, jako że śnieg topniał na nas, pozostawiając nasze ubrania przemoczone.
Ale było wspaniale. Było wspaniale spędzać z tobą godziny, dni, miesiące, lata.
… kiedy byliśmy obok siebie w trudnych chwilach?
Do tej pory pamiętam zapach miętowej herbaty, który roznosił się po całym moim mieszkaniu, kiedy leżałam w salonie pod płachtami kołdry, drżąc z zimna. W telewizji leciała jakaś durna telenowela, którą przekładał na nasz język lektor, a jego głos zaczynał mi już porządnie działać na nerwy. Biegałeś pomiędzy kuchnią a salonem, kursując z nową gorącą herbatą, przynosząc mi termometr, leki, nowe okłady na gorące czoło. Z tobą nawet choroba była niestraszna, którą, na marginesie, nabywałam dzięki twoim, o zgrozo, genialnym pomysłom. Wiedziałeś, że nie lubiłam siedzieć bezczynnie i nawet z czterdziestostopniową gorączką zajmowałeś mnie grą w ‘Bingo’.  Ledwie mówiłam, gdyż moje gardło dawało mi się porządnie we znaki, jednak potrafiłam wydrzeć się na ciebie, kiedy oszukiwałeś grając w karty.
… kiedy pomagaliśmy sobie nawet z błahymi problemami?
- Nigdy nie polubię matmy – jęczałeś, rzucając długopisami, gdy dokuczał ci układ równań.
Siedziałam z tobą wieczorami, tłumacząc ułamki, funkcje, czy twierdzenie Pitagorasa, co zaskutkowało dobrą, końcoworoczną oceną z tego przedmiotu. Rozbawiałeś mnie, kiedy by się upewnić sprawdzałeś, ile to 1+1, gdy w wypracowaniu z angielskiego celowo przekręcałeś słówka, chcąc wyrwać mnie z otępienia, bawiąc się w grę słowną. Udowodniłeś, że nadajesz na tych samych falach co ja, co jest nie lada wyczynem.
… kiedy działałeś mi na nerwy?
- Nie idę z tobą do żadnego kina – cedziłam dobitnie słowo po słowie i obserwując, jak na twoją twarz wpływa grymas rozczarowania.
Miewałam dni, które potrafiłam przesiedzieć na parapecie w swoim pokoju, słuchając muzyki, nie odzywając się do nikogo. Często chciałeś się wtedy ze mną rozerwać, proponując kino, kręgle, nawet centrum handlowe. Wszystko, byleby nie siedzieć w czterech ścianach.
… kiedy wspierałam cię w twoich decyzjach?
If ever there was a doubt
My love she leans into me
This most assuredly counts
She says most assuredly*
Twój głos toczył się echem po moim mieszkaniu, kiedy robiłam herbatę. Żartowałeś, że wybierzesz się do XFactora, zrobisz międzynarodową karierę, weźmiesz mnie ze sobą, kiedy pojedziesz na światowe turnee…
- A dlaczego nie? – spytałam któregoś wieczora, dopijając herbatę.
Nieomal rozlałeś resztę swojej, słysząc moje pytanie.
Nie wierzyłeś w swoje możliwości, kto wie, może nie chciałeś w nie uwierzyć. Wałkowaliśmy ten temat wiele razy, za każdym razem powtarzałam to samo, a ty za każdym razem mnie wyśmiewałeś. Śpiewałeś dla mnie, dla siebie, dla swojej rodziny. Mówiłam ci, żebyś się otworzył. Nie chciałeś.
Do czasu.
… kiedy pomogłam spełnić ci twoje marzenia?
- No idź – szepnęłam, popychając cię w stronę sceny, mocno zaciskając kciuki. Zauważyłam, jak twoje pięści bezwiednie zacisnęły się na mikrofonie podanym przez jednego z mężczyzn odpowiadających za obsługę techniczną. – Wierzę w ciebie.
Spojrzałeś na mnie z obawą, mocno zestresowany. Stanąłeś w wyznaczonym polu na środku sceny, przedstawiłeś się komisji i odprężyłeś się, kiedy z głośników zaczęła płynąć delikatna melodia. Śpiewałeś, zapominając, że stoisz przed tysiącem ludzi. Byłeś w swoim niebie.
… kiedy mnie zostawiłeś?
Pierwsze tygodnie spędzone w XFactorze, coraz rzadsze telefony… Zapomniałeś o mnie. Stałam się dla ciebie starą znajomą, kimś, kto nie był na tyle prestiżowy, by mógł zadawać się z Louisem Tomlinsonem, będącym u szczytu kariery. Pamiętasz? Byłam na każde twoje zawołanie. Przychodziłam do ciebie nawet o 3 w nocy, tłumaczyłam lekcje, pocieszałam, byłam jak siostra.
- Ale tego już nie ma. Nie ma naszej przyjaźni, wspólnie spędzonego czasu. To minęło.
Nie zmieniłam wyrazu twarzy. Odwróciłam się tylko na pięcie i zostawiłam cię pośrodku placu. Tego nie ma. Twój proszący wyraz twarzy tego nie zmieni, oczy pełne bólu już na mnie nie działają. Ja czułam ten ból przez ponad dwa, długie lata. Te chwile nie wrócą. Odszedłeś z własnej woli.
“Tak bardzo się boję, że przyjdzie dzień, gdy już Ciebie nie zobaczę,
że znikniesz jak każdy, kto był dla mnie ważny.”
* The Fray – Look After You


~ by Klara.

27 komentarzy:

  1. A co by było gdyby to była prawda... Hmmm...
    Ale imagin świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohh co wy wszyscy dzisiaj macie z dodawanie takich smutnych imaginów? Nie dość, że sama chodzę otępiała i bez życia to jeszcze was złapało. Ale jedno muszę przyznać piszesz genialne imaginy.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie czytałam bardzo długo waszych imaginów. Wiem, że każda z was jest mega utalentowana, ale jakoś brakowało czasu, albo coś mi wypadało. Zajrzałam teraz no i zobaczyłam tego imaginka i przeczytałam. Cudny, świetnie wywołujesz wrażenia u czytelnika :) miałam nadzieję, że dzisiaj przeczytam coś dobrego, no i nie zawiodłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahh,gdybym ja umiała tak pisać,ale mówi się trudno.Piękny imagin i mówię to szczerz,tylko że od momentu '...kiedy mnie zostawiłeś?' wydawało mi się że już kiedyś to czytałam..Cóż brak słów w pozytywnym sensie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaaa....nawet nie wiesz jak długo czekałam na jakiś imagin z Lou. I w końcu się doczekałam, i jest cudowny. Zazdroszczę Ci tego talentu, którym życie Cię obdarzyło. Czekam na następny i już po prostu nosi mnie po pokoju :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyjaźń przetrwa wszystko!! Piękne ; > Zapraszam również na swojego bloga o 1d!!!! http://mojeopowiadanieez1d.blogspot.com/ .. Czy uwieżysz, żę jedna chwila, jedna sekunda zmieni życie młodej dziewczyny? Bliskość śmierci zakreśli nowy początek .. ; > liczę na komy!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooo... Swietne! Jejuu, jakie ty masz genialne pomysly na te imaginyyy... Podziwiam talent *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to pierwsze zdjecie Lou mnie zabilo *___________*

      Usuń
  8. Swietne! Fajnie by bylo gdyby pojawilla sie 2 czesc! *____*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chce 2 czesc , bo ta jest świetna ;*

      Usuń
    2. Też chciałabym przeczytać ciąg dalszy tego co się tam działo *.* będzie 2 część? (POWIEDZ ŻE TAK)

      Usuń
    3. Przykro mi, rozczaruję Was - nie planuję kolejnej części : (
      Tak jak ktoś ujął to poniżej - niektóre opowieści nie powinny się kończyć. :)
      Zostawiam was z niedosytem ... (?)
      Klara.

      Usuń
  9. Piękne!!
    Takie imaginy podobają mi się najbardziej!!!!
    Jak masz jeszcze pomysły na tego typu opowiadania to pisz!!!! Proszę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. piekny jest ! cudo ! xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  11. Imagin cudny jestem pod wrażeniem waszych pomysłów <3

    OdpowiedzUsuń
  12. będzie 2 część czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku, Klara..niesamowity. naprawdę piękny. jeden ztwoich najlepszych :)
    Proszę nie pisz kolejnej części. "Niektóre historie nie powinny się kończyć" :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow!!! Niesamowity. Pisz dalej



    Najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com Dopiero zaczynam i liczę na wasze opinie :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale świetny! Bardzo mi się podoba ;333

    http://letmeloveyou1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie piszesz :D serio WOW !

    zapraszamy do nas,to nasztek i liczymy na Wasze opinie i komentarze !

    ___
    http://onedirection-nobody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Super, super i jeszcze raz super! Czemu nie dodasz 2 część!?! Ja chcę drugą część....

    OdpowiedzUsuń
  18. oh Boże to było piękne cudowne no po prostu brak mi słów

    OdpowiedzUsuń
  19. zostałaś nominowana do Liebster Award , informacje na moim blogu ;) : http://foreveryoungzayn.blogspot.com/ :DD

    OdpowiedzUsuń
  20. Dawno nie czytałam imagina który by sprawił żeby łzy leciały mi z oczu ciurkiem... Dziękuję za wspaniałe opowiadanie.. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytając początek myślałam, że wszystko skończ się dobrze. Cudowny imagin, ale czy ty kiedyś dziewczyno napisałaś beznadziejny ? :D

    OdpowiedzUsuń