sobota, 23 marca 2013

# 222. Zayn.




Jestem Zayn. Zayn Malik. Chciałbym opowiedzieć Ci krótką historię. Mam nadzieję, że poświęcisz mi swój cenny czas i przez chwilę mnie posłuchasz.

Świat jest ogromny. Tyle ludzi, tak wiele kultur, narodowości. Każdy człowiek różniący się od drugiego. W codziennym zgiełku czy pośpiechu łatwo zejść z głównej drogi. Nigdy tak naprawdę nie wiesz, gdzie Cię rzuci los, kogo spotkasz. Jeśli myślisz, że zaplanujesz sobie każdą minutę w życiu, to się mylisz. Podobnie jest w show-biznesie. Nie zawsze talent, piękno czy wartościowe wnętrze jest doceniane. Liczą się znajomości. Smutne, ale prawdziwe. Może wrócę do bardziej przyziemnych spraw, które dotknęły być może także Ciebie. Co z tego, że jestem sławny? Uważasz, że życie nigdy nie dało mi w kość i nie znam się na czymś, co dotyczy przeciętnego człowieka? Nie zapominaj, iż pomimo tego, że żyję w blasku fleszy, nadal jestem jednym spośród miliarda ludzi na świecie. Tak samo jak Ty mam uczucia, pragnienia, do czegoś dążę.

Proszę Cię. Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, po co żyjesz.
Nim będzie za późno.
Pierwsza minuta może być ostatnią.
Ostatnia minuta może być pierwszą.

1. Zobacz.
Świat taki, jaki był, jest i będzie.
Potrzebującego.
Krzywdę wyrządzaną drugiemu człowiekowi.

-Pomóc ci?- usłyszałem za plecami przyjazny, dziewczęcy głos.
Obróciłem się, wykrzywiając usta w grymasie. Ujrzałem niewysoką szatynkę, która wyciągała ku mnie delikatną dłoń. Byłem skrępowany, nigdy nie prosiłem nikogo o pomoc, wolałem sam poradzić sobie z problemami. „Przeszedłem przez gorsze rzeczy, a taka mała sprawa wymaga, bym jednak przyjął czyjeś wsparcie”- pomyślałem.
-Jeśli byś mogła- westchnąłem.- Tak poplątałem sznurówki, że teraz nie mogę ich rozwiązać.
-W dodatku jedna zaczepiła się o nóżkę ławki- zauważyła dziewczyna, klękając przede mną.
Powoli przekładała sznurki, wykonując swoją pracę z wielkim skupieniem. Po kilku minutach szatynka klasnęła w dłonie i uśmiechnęła się tryumfalnie. Otrzepała spodenki i pomogła mi wstać.
-Nie wiem, jak ci dziękować- powiedziałem, pocierając dłonią kark.
-Zwykły uśmiech jest wystarczającą zapłatą, Zayn- rzekła dziewczyna i ruszyła przed siebie.
-Hej! Nawet nie znam twojego imienia!- krzyknąłem za nią, ale odpowiedział mi tylko ryk przejeżdżającego obok samochodu.

***

-…jabłka, paczkę paluszków dla Liama i mleko, bo Harry wylał całe dla kota i teraz nie ma ani kropelki do kawy- wyliczał Niall, wciskając mi jednocześnie do ręki listę zakupów.
-A nie prościej byłoby kupić cały sklep?- wtrącił Louis, zmywający naczynia.
-Powiem ci, że długo nad tym rozmyślałem, ale zważywszy na…- Irlandczyk wpadł w trans i zaczął wygłaszać przemówienie.
Czym prędzej ulotniłem się z domu, pośpiesznie zabierając z komody kluczyki do samochodu i portfel. Kiedy objechałem już wszystkie supermarkety, kompletując zapasy, przypomniałem sobie, że zapomniałem kupić świeżych owoców. Zdenerwowany uderzyłem dłonią w kierownicę i skręciłem w pobliską ulicę. Nim zdążyłem zamknąć drzwi auta, moich uszu dobiegł krzyk.
-Wandale!
Nie namyślając się długo, poszedłem w kierunku, z którego dobiegały owe błagania o pomoc. Zobaczyłem typowy kramik z warzywami i stojącą przed nim starszą kobietę, która wymachiwała wściekle ścierką.
-Ja wam pokażę! Łobuzy!
-Coś się stało?- spytałem, podchodząc bliżej.
Dopiero wtedy ujrzałem szatynkę zbierającą z chodnika porozrzucane pomidory i ogórki. Tę samą, która kilka dni wcześniej w parku pomogła mi z moimi niesfornymi sznurówkami.
-Och, dobrze, że pana widzę!- ucieszyła się kobieta- Ma pan przy sobie telefon komórkowy? Mógłby pan zadzwonić po policję? Znam te dzieciaki, niech w końcu zapłacą za zniszczenia.
-Mamo, proszę cię- wtrąciła szatynka, nie podnosząc się z klęczek.- Mamy XXI wiek! Nie licz na czyjąkolwiek pomoc i …- urwała, gdy mnie rozpoznała.
-Może zdarzają się wyjątki?- uśmiechnąłem się, wykręcając odpowiedni numer.

***

-O, jesteś!- ucieszyła się szatynka, otwierając drzwi.- Moja mama już czeka z kolacją- dodała, wpuszczając mnie do środka.
-Nie mógłbym odmówić. W końcu mi pomogłaś.
-A ty mi- zauważyła dziewczyna.
-Czyli jesteśmy kwita?- objąłem ją w pasie ramieniem.
Po zjedzonym posiłku, usiedliśmy w jej pokoju na szerokiej, miękkiej kanapie. Założyłem ręce za głowę, rozglądając się po pomieszczeniu. Mój wzrok zatrzymał się na zdjęciu, przedstawiającym trzy dziewczyny. Z tym wyjątkiem, że dwie nie miały głów, ktoś ich twarze nierówno powycinał.
-Kim one były?- zagadnąłem, biorąc ramkę do ręki.
-Nie chcesz o tym usłyszeć- odparła dziewczyna, zabierając mi fotografię i wrzucając ją do kosza na śmieci.
-Jednak nalegam. Obiecuję, że nie będę się śmiał, ani nie powiem niczego, co mogłoby cię zranić- pogłaskałem ją po ramieniu.
Po chwili wahania szatynka rozpoczęła swoją opowieść. Wraz z nią przeżyłem jej ostatnie lata w szkole średniej: poniżanie bez powodu, głupie żarty, wyzwiska. Czułem jej smutek, kiedy niepewnie mówiła o tym, że żyła jak wyrzutek, całkiem odosobniona od społeczeństwa, odrzucona.
-Przepraszam, nie powinnam obarczać cię swoimi problemami- westchnęła, ocierając kilka kropel łez.
-Cieszę się, że się o tym dowiedziałem. I wiesz co? Jesteś bardzo silną osobą. W dodatku piękną. Tamci musieli ci czegoś zazdrościć, wierz mi. Pamiętaj, że zawsze cię wysłucham. Hej, mała- ująłem ją za brodę, by na mnie spojrzała.- Żyj tak, byś to ty była szczęśliwa, a nie ktoś inny. To twoje życie i przeżyj je po swojemu, jasne?
-Dziękuję, Zayn.


2.Dotknij.
Płatka śniegu i ciesz się jak małe dziecko, które dopiero poznaje uroki życia.
Aksamitnej skóry ukochanej osoby.
Porannej rosy na zielonkawej trawie.

Złapałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem w stronę plaży. Gorący piasek łaskotał mnie w bose stopy.
-Hej!- zaśmiała się szatynka.- Przecież tu nikogo nie ma. Po co mnie przyprowadziłeś akurat tutaj?
-Chcę, byś dotknęła skrawka nieba- uśmiechnąłem się figlarnie, rozkładając koc w panterkę.
-Nie nadążam za twoim tokiem rozumowania, Zayn- stwierdziła, splatając włosy w warkocz.- Jesteś taki tajemniczy.
-Ale przyznaj, że to właśnie we mnie lubisz- przekomarzałem się z nią.
Dziewczyna pokiwała w zamyśleniu głową, po chwili opadając na koc. Przez pewien czas w milczeniu przyglądaliśmy się słońcu, które prawie całkowicie schowało się za horyzontem. Podałem szatynce koszyk z jedzeniem, by mogła wybrać sobie coś smacznego.
-Długo tu zostaniemy?- zapytała, podnosząc na mnie swój wzrok.- Zaraz zrobi się chłodniej- zauważyła, odgryzając kawałek kanapki.
-Na całą noc- zachichotałem, gdy ujrzałem jej zdziwione spojrzenie.- Nie, nie żartuję- dodałem poważnie.
Niebieskooka odstawiła na bok termos z herbatą i nieśmiało przysunęła się do mnie bliżej. Usiadłem za nią, pozwalając, by oparła się głową o moją klatkę piersiową.
-A teraz spójrz w górę- poleciłem z uśmiechem.
Po niebie sunęły meteoryty, z daleka wyglądające jak spadające gwiazdy z doczepionym ognistym ogonem. Dziewczyna z zachwytem patrzyła w nocny firmament. Splotła swoje palce z moimi, nieznacznie się przy tym rumieniąc. Mocniej ją przytuliłem, gdy usłyszałem:
-Mam nadzieję, że moje marzenie się spełni. Po części już się spełniło…


3.Poczuj.
Pierwsze promienie letniego słońca.
Zapach lasu, gdy zgubisz się w nim wraz z przyjaciółmi.
Smak prawdziwego uczucia.

Las wczesną jesienią wyglądał przepięknie. Niektóre liście już zmieniały swoją barwę, opadały na ścieżkę. Promienie słońca przedzierały się przez korony drzew, nadając temu miejscu swoistego uroku. Szedłem między klonami i brzozami, modląc się w duchu o to, by cel mojej wędrówki był bliżej niż nalej. „Droga przez las nie jest długa, jeśli idzie się nią, by spotkać osobę, którą się kocha”- przypomniały mi się słowa dziewczyny. Kiedy w oddali ujrzałem szatynkę, siedzącą na powalonym pniu, rozpromieniłem się.
-Jesteś- obdarzyła mnie ciepłym uśmiechem.
I wtedy po raz pierwszy naprawdę poczułem, że jestem dla kogoś kimś ważnym, ze zawsze mam do kogo pójść i porozmawiać… To było nowe uczucie, ale bardzo silne i … przyjemne.


4.Daj się ponieść.
Zrób coś szalonego.
Nie planuj, tylko działaj.
Spełniaj marzenia.

-Gotowa?- spytałem, zaciskając mocniej pas na biodrach.
Dziewczyna spojrzała na mnie ze strachem, ale pokiwała twierdząco głową.
-Przecież widzę, że tego nie chcesz- westchnąłem, zakładając jej kask.
-Ale zrobię to- mruknęła, poprawiając zaczepy na nogach.- Robiłeś to już kiedyś?- zagadnęła, próbując ukryć drżenie głosu.
-Kilka razy- uśmiechnąłem się.- Za pierwszym było najgorzej. To znaczy na początku, bo później euforia i adrenalina wzięły górę nad strachem.
-Bardzo pocieszające- rzekła szatynka, prostując się.- Obiecujesz, że mnie nie puścisz?
-A czy kiedykolwiek nie dotrzymałem danej ci obietnicy?- odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
-Pomogłem dziewczynie przejść na drugą stronę barierki. Spojrzałem w dół i sam lekko zadrżałem.
-Nie zapominaj o tym, że to ja się boję wody, nie ty- wtrąciłem, chcąc dodać jej otuchy.- O to w życiu chodzi, by pokonywać słabości.
-Gotowi?- spytał instruktor.
-Tak!- krzyknęła niebieskooka, łapiąc mnie w pasie.
Oparłem brodę na jej ramieniu, zmniejszając dystans między nami. Na trzy skoczyliśmy w dół, piszcząc przeraźliwie i już sam nie wiedziałem, czy ze strachu, czy radości. Lina drgnęła, ciągnąc nas ku górze, kiedy nasze włosy prawie zetknęły się z wodą. Bujaliśmy się kilka minut, nim podpłynął do nas instruktor na motorówce. Odczepiliśmy pasy i wpadliśmy do chłodnej rzeki.
-Jesteś szalony!- wrzasnęła szatynka, chlapiąc dookoła wodą.- To było genialne! Jeszcze raz?
-Na dziś mam dosyć- mruknąłem, łapiąc koło ratunkowe.
Dziewczyna zbliżyła się do mnie, odgarniając mokre włosy z czoła. Przyglądała mi się tajemniczo, słodko się przy tym uśmiechając.
-Wyglądasz jeszcze lepiej bez perfekcyjnie ułożonej fryzury- powiedziała, składając na mych ustach delikatny pocałunek.- A to forma podziękowania za to, że jesteś.
-Więc powinienem ci się odwdzięczyć- stwierdziłem, smakując jej warg.


5.Posłuchaj.
Rad dobrych ludzi.
Bicia Twojego serca, gdy jesteś blisko kogoś, kogo kochasz.
Ciszy i znajdź w niej ukojenie, bo czasem ona jako jedyna jest lekiem na ból.

-A teraz zamknij oczy. Odbieraj świat innymi zmysłami- poprosiła szatynka, zawiązując mi na oczach swoją czerwoną chustkę w białe paski.
-Mam udawać, żę jestem niewidomy?- zapytałem.
-Tak. Spróbuj poczuć coś, co niektórzy mają na co dzień. Zaufanie jest podstawą. Bez niego nie ma związku, przyjaźni. Łatwo je zniszczyć, a odbudować do końca nigdy się nie da- mówiła niebieskooka, prowadząc mnie do drzwi.
-Myślałaś kiedyś nad tym, by zostać psychologiem?- zaśmiałem się, rozpinając bluzę.
-Nie zagaduj mnie, tylko skup się. Idź. Przed tobą schody- rzekła, puszczając moją dłoń.
-Gdzie idziesz?- przestraszyłem się.- Jak mam zejść po stopniach, kiedy ich nie widzę?
-Musisz mi zaufać- usłyszałem jej głos gdzieś przed sobą.- No dalej! Prawa noga lekko do przodu…
Dziewczyna poinstruowała mnie, jak wykonać tak prostą czynność. Zadanie wymagało ode mnie nie tylko skupienia, ale także powierzenia swego zdrowia komuś innemu. A to niełatwe dla kogoś, kto zawsze był samowystarczalny i stronił od litości i czyjejś pomocy.
-Brawo, Zayn- pochwaliła mnie szatynka, ujmując me dłonie w swoje.- Jestem z ciebie dumna. Proszę cię tylko o jeszcze jedno- gdy oddam ci odebrany na chwilę wzrok, nie zapominaj o tym, jak się czułeś bez niego. Czasem dobrze wsłuchać się w otaczający cię świat i bicie twojego serca.
-Wiesz co ono mi właśnie powiedziało?- uśmiechnąłem się.
-Nie, ale zapewne zaraz się dowiem- odparła, ściągając chustkę z mojej głowy.
-Uwaga, cytuję: głupku, trzymaj się blisko niej, bo taka dziewczyna to prawdziwy skarb- powiedziałem, tuląc do siebie brązowowłosą.
-Niech zgadnę- zachichotała- Posłuchasz go, prawda?


6.Odejdź.
Gdy stwierdzisz, ze to jedyne dobre wyjście z sytuacji.
Ale nigdy nie zapominaj o tych chwilach i ludziach, którzy sprawili, że na Twej twarzy gościł szczery uśmiech.

Śmierć jest łatwa. Życie trudniejsze. Zrobiłem wszystko, by choć jedna osoba przez chwilę była szczęśliwa. Żałuję tylko, że moja egzystencja skończyła się tak szybko.

Mój Aniele,
Chciałbym Ci podziękować za ten wspólny miesiąc. Dużo się od Ciebie nauczyłem i naprawdę stałem się o niebo lepszym człowiekiem. Obudziłaś we mnie uczucia, których kiedyś nie znałem. Pomogłaś mi się podnieść i mam nadzieję, że wyciągniesz pomocną dłoń ku niejednej potrzebującej osobie. Nauczyłaś mnie, że trzeba być otwartym na świat, czułym na ludzką krzywdę. Mam nadzieję, że wybaczysz mi, iż nie powiedziałem Ci o mojej chorobie.
A kiedy znajdziesz się na zakręcie nie zapominaj, że za nim jest prosta droga i tylko od Ciebie zależy czy ruszysz dalej.
Twój kochający Zayn




~by Natalia


46 komentarzy:

  1. Niezwykły..niesamowity..po prostu magiczny..masz niezwykły talent ;')

    OdpowiedzUsuń
  2. jejuu <3
    bardzo, bardzo piękny! *___*
    magia <3 xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. 222 - 2+2+2=6 i tak można opisać ten imagin!
    Uwielbiam takie błyskotliwe dialogi jak tu, wszystko jest takie słodkie i po prostu niesamowite! Uwielbiam właśnie takie imaginy!

    Tylko nienawidzę takich zakończeń! Umieranie jest nudne - każdy może tak napisać a w TAK błyskotliwym imaginie przydałoby się równie błyskotliwe zakończenie ;D

    Wszystko błyszczy, a ja się powtarzam ... wiem, wiem ... ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super na końcu mało co się nie popłakałam !!! Masz talent!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale to madre *__* nie wiem skad czerpiecie swoje inspiracje... Powinnyscie napisac jakas ksiazke filozoficzna o wartosciach zycia. Wasz styl pisania sprawia, ze po przeczytaniu imagina naprawde daje on do myslenia. Nie mam pojecia jak to robicie, ale nie przestawajcie. Dalszej weny zycze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Wasz styl pisania jest powalający *-* Ile masz lat? Tak pytam, bo napisać coś tak mądrego...

      Usuń
    2. 16 :)
      I dziękuję wszystkim za miłe komentarze ♥
      A odpowiadając na komentarz anonima trochę niżej- nie, nie oglądałam filmu "Słodki listopad", ale zrobię to w najbliższym czasie :)

      Usuń
  6. Jejku dziewczyno to ma tak gębki sens że mnie rozwaliło. Ahhhh.. Czytałam ten imagin i zaczęłam się zastanawiać nad własnym życiem, co ostatnio mi się często nie zdarza. Świetnym pomysłem był początki każdej części. Zmuszają do przemyśleń i to naprawdę głębokich.
    Życzę dużo weny.! ;*
    http://snytomarzenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. To było...magiczne. Piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny, głęboki, skłaniający do refleksji. Takie lubię najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. NOMINOWAŁAM CIE DO Versatile Blogger Adward SZCZEGÓŁY u mnie :)--> http://xdirectioninfectionx.blogspot.com/2013/03/nominacja-do-versatile-blogger-award-d.html

    OdpowiedzUsuń
  10. cudowny, głęboki, piękny. Można by tak wymieniać i wymieniać. To właśnie waszego bloga lubię najbardziej :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny, genialny... po prostu brak słów ;) Naprawdę imagin zmusza do refleksji...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku, piękne to ;* A na końcu mi nawet łezka poleciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Naprawdę dobry. Od jakiegoś czasu jestem bardzo przywiązana do parringu Zayna z Perri, ale takie imaginy - kuszą mnie. One shot spodobał mi się również jeżeli chodzi o styl - taki refleksyjny i pouczający (?), w każdym razie taki właśnie pasujący do stylu bycia Zayna. I nie mogę zapomnieć o wspaniałym zdjęciu, które zamieściłaś - jedno z lepszych, jak, według mnie, nie najlepsze. Szkoda tylko, że imaginy skończył się smutno... jestem nieuleczalną romantyczką i zawsze marzę o happy endzie. Plus dla ciebie również za prostotę, o ile tak to mogę nazwać. Chodzi mi tu mniej więcej o to, że z tak prostej sytuacji jak pomoc w zawiązaniu buta zrobiłaś naprawdę dobrą historię miłosną ;)
    Przepraszam, że słodzę, ale no nie mam się do czego przyczepić!
    p.s. Szkoda, że ostatnio tak rzadko coś dodajecie.

    Pozdrawiam Ola, it-started-there.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże.. co za cudny imagin. piosenka tylko bardziej pobudza do płaczu, dopełnia cały nastrój imagina, pieknego, wspaniałego... xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  15. Jezus Maria to jest niesamowite! Jesteś niezwykle utalentowana, świetny imagin ;)
    Liczę na coś z Niallem, twojego autorstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem skąd pomysł na taką formę, ale bardzo mi się podoba. Oryginalne pomysły wyróżniaj Cie to z grona innych autorek, oby atak dalej :)
    Pozdrawiam i liczę na częstsze dodawanie imaginów bo ostatnio coś krucho :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba oglądałaś ,,Słodki listopad" :) cudowny film i piękny imagin :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Matko jakie to piękne, takie magiczne i niepowtarzalne <3 po prostu brak mi słów w pozytywnym tego znaczeniu.

    OdpowiedzUsuń
  19. cudny wpis! :* Zapraszam do siebie na: www.carrotsx3.blogspot.com ;) Do wyrażania swojej opinii w komentarzach i obserwowania! ;) Pozdrawiam.:*

    OdpowiedzUsuń
  20. Pewnie takie kometarze się pojawiały ale muszę to napisać. Masz ogromy talent i nie zmarnuj tego. Płakałam prawie od samego początku Co u mnie zdarza się rzadko. Naprawę Najlepszy imagin jaki kiedy kolwiek Czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Super! Imagin świetny!
    zapraszam na opowiadanie o Niallu i Julii :
    jakkochactojuznazawsze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojej... Coś innego, takiego... prawdziwego i... trochę niezrozumiałego, ale wspaniałego :3
    Ale ja zrozumiałam :)
    Piękne <3
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudowne. Takie prawdziwe i szczere. :) Piękne. <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudo *_*
    Zapraszam do mnie: http://lhzln.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Nominowałam was do LA :)
    Więcej na : http://onedirection-bella-liamkowa.blogspot.com/ :*

    OdpowiedzUsuń
  26. To jest niesamowite ♥. Twoje słowa wraz z tą piosenką mają swoisty urok i naprawdę zmuszają do przemyśleń :)
    Dziękuję za umilenie wieczoru i... Życzę weny, Tobie, jak i pozostałym redaktorkom, bo wszystkie jesteście świetne :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  27. boze.. on jest.. wow.. nie do opisania, poprostu brak mi słow

    OdpowiedzUsuń
  28. Jednym slowem 'niesamowite' :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Super zapraszam do mnie http://loveislikeadrugblogspotcom.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. O M G! Wow!
    Ten imagin daje wiele do myślenia! Muszę się bardziej liczyć z prawdziwym życiem. Dzięki za uświadomienie :*

    OdpowiedzUsuń
  31. I'm extremely pleased to find this web site. I want to to thank you for ones time for this fantastic read!! I definitely loved every part of it and I have you bookmarked to check out new stuff in your site.

    My web-site :: chatroulette Alternative

    OdpowiedzUsuń
  32. WAŻŻŻŻŻŻNNNNNNNEEEEEEEEE!!!!!!!!!!
    Twoje imaginy mnie zainspirowały dlatego Nominowałam cię do Versatile Blogger Award tu znajdziesz więcej informacji:
    http://onedirectionawww.blogspot.com/2013/03/versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  33. I'm really impressed with your writing talents and also with the layout for your blog. Is this a paid subject matter or did you modify it yourself? Either way stay up the nice high quality writing, it's rare to see a great weblog like this one
    nowadays..

    Also visit my web blog: corporate branding Johannesburg

    OdpowiedzUsuń
  34. Excellent blog here! Also your site loads up very fast!
    What host are you using? Can I get your affiliate link
    to your host? I wish my website loaded up as fast as yours lol

    Also visit my weblog bridal showers KwaZulu Natal

    OdpowiedzUsuń
  35. Gdyby mnie ktoś zapytał jaką czynność chciałabym robić do końca życia to bym odpowiedziała że Czytałabm twoje imaginy . Nie przestawaj pisać bo sie chyba załamie psychicznie ; '( / aguu .

    OdpowiedzUsuń
  36. Fajny blog , zapraszam do mnie http://1dimaginyyyy.blogspot.com/ Skomentujcie i napiszcie czy macie jakies zastrzezenia czy jest ok. Jest to dla mnie bardzo ważne .!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Super extra Imagin. Czekam na następny :***

    Pozdrawiam Wikunia Horan :*

    OdpowiedzUsuń
  38. Jej . Śliczne *-----*

    OdpowiedzUsuń
  39. O matko płączę ;( Boski po prostu on jest *__*

    OdpowiedzUsuń
  40. niesamowity ,pierwszy raz płacze na imaginie naprawdę nie do opisania .

    OdpowiedzUsuń