wtorek, 5 lutego 2013

# 203. Lou & Eleanor.


Patrzyłem na wielkie słońce chylące się ku zachodowi. Nikły blask zabarwiał niebo na pomarańczowo i czerwono, a niektóre promienie z trudem przedzierały się przez fioletowo-niebieskie chmury, delikatnie odbijając się w tafli jeziora. W oddali czarne drzewa i krzewy lekko poruszały się, kołysane świeżym wiaterkiem. Usiadłem na końcu molo, wychylając nogi za jego krawędzie. Spojrzałem w tył- mój cień także falował na powierzchni zbiornika. Ułożyłem dłonie tuż przy swoich udach, stukając niemrawo palcami w deski. Pustym wzrokiem spoglądałem w dal. Co chwilę wiatr rozwiewał moją nieułożoną grzywkę, ale nie przejmowałem się tym. Zatracałem się w nieporozumieniu, niczym jak w iluzji. Wszystko było tylko fikcją. Przyjaźń. Wierność. Rodzina. Szczęście. Miłość. W końcu nadszedł upragniony przeze mnie moment. Ten, w którym zdałem sobie sprawę, że nie chciałem być taki jak ci, co mnie otaczali. Nie chciałem być kimś, kim byłem. Pragnąłem tylko uciec. Jak najdalej. I miałem nadzieję, że ona mi w tym pomoże…

-Louis! Oszalałeś?- krzyknęła Eleanor, mocniej zaciskając palce na linkach. Ani myślałem, by jej posłuchać, wręcz przeciwnie- jeszcze mocniej rozbujałem huśtawkę. Pisk dziewczyny rozniósł się po całym parku, a gołębie przebywające w pobliżu poderwały się i ruszyły ku niebu.
-Nie panikuj. W razie czego cię złapię- zaśmiałem się, popychając do przodu ciemnobrązowe siedzisko.
-Proszę- wyjąkała, kiedy o mało co nie spadła z huśtawki.
Westchnąłem, łapiąc za sznurki. Eleanor zmierzyła mnie wściekłym spojrzeniem. Z ledwością stanęła na ziemi, bo jej nogi drżały z wrażenia. Zachichotałem, łapiąc ją w pasie.
-Zapłacisz mi za to- pogroziła palcem, opierając się na moim ramieniu.
-Tak, też cię kocham- wymruczałem jej do ucha.

To był pierwszy raz, gdy powiedziałem jej o swoich uczuciach. Była zaskoczona, a ja chyba jeszcze bardziej, gdy poczułem jej usta na moich. Podkuliłem nogi, obejmując je w okolicy łydek. Oparłem brodę na kolanach i dalej obserwowałem usypiającą przyrodę. Nie lubiłem rozwodzić się nad tym, co minęło. Ale chęć wracania myślami do chwil spędzonych z Eleanor była silniejsza. Po prostu mi jej brakowało…

-Kochanie, nie wstawaj. Ja ją nakarmię- zaproponowałem, podnosząc się z łóżka. Podszedłem do płaczącej córeczki, wziąłem ją na ręce i delikatnie przytuliłem. Dziewczynka popatrzyła na mnie załzawionymi oczami, kurczowo trzymając w małej dłoni słodką marchewkę. Pogłaskałem ją po główce, odgarniając brązowe kosmyki zakrywające jej oko.
-Zły sen?- spytałem szeptem, ocierając jej mokre policzki.
Mała pokiwała twierdząco głową, chowając twarz w moim podkoszulku. Posadziłem ją na materacu koło obudzonej Eleanor. Wyjąłem z szuflady biurka czarny długopis, zdjąłem zakrętkę i narysowałem na wewnętrznej stronie dłoni małego patyczaka i trampolinę. Kucnąłem przed córką i pokazałem jej swoje dzieło.
-Spójrz, ludek skacze- rzekłem, poruszając dłonią w efekcie czego ludzik „odbijał się” od przedmiotu.
Dziewczynka uważnie przypatrywała się patyczakowi, dotykając go palcem. Uśmiechnęła się szeroko. Moje serce cieszyło się razem z nią, lubiłem uszczęśliwiać innych.

Znów rozmyślałem nad tym co mieliśmy, co straciliśmy, czego sami się pozbawiliśmy. Zdawałem sobie sprawę z tego, że to wszystko było bardzo trudne. Nie łatwo było pogodzić karierę, własne pasje i przyjemności z obowiązkami czekającymi w domu. A moje roztargnienie i chęć nowych doznań i przygód z czasem była silniejsza niż to, co nakazywał rozum.

-Louis, proszę cię. Po prostu odejdź.
-Eleanor, pozwól mi wytłumaczyć. To nie tak jak myślisz!- złapałem ją za dłoń, którą zaraz wyszarpnęła z mego uścisku.
-Nie?- rzekła drwiącym głosem dziewczyna.- Błagam cię, daruj sobie. Co tym razem? Zasiedziałeś się z kumplami w barze?- uniosła pytająco brwi.- Niemożliwe, bo byli u mnie i pytali o ciebie. Odwiedziłeś dziadka w szpitalu? Och, pozdrawia cię i przekazuje, iż ma się bardzo dobrze. Nie zdążyłeś na autobus? Jeżdżą non stop. A poza tym istnieje coś takiego jak taksówka, prawda? O czymś zapomniałam?- kobieta skrzyżowała ręce na piersi, bacznie mi się przypatrując.
Przez kilka minut mierzyliśmy się spojrzeniem, uparcie milcząc. Nie miałem nic na swoją obronę. Po prostu zawiniłem, ale nie sądziłem, że sprawy zaszły aż tak daleko, wymykając mi się po drodze spod kontroli. Eleanor prychnęła, kręcąc z niedowierzaniem głową.
-Wybierałeś dla mnie perfumy? Urocze, ale jeszcze się nie nauczyłeś, że nie lubię połączenia jaśminu z wanilią?- na jej usta wstąpił zarozumiały uśmieszek, ale oczy wciąż pozostawały smutne. Widziałem w nich przeogromny zawód i ból.
Nerwowo ssałem dolną wargę. Przyłapała mnie, czułem się pokonany i rozbrojony.
-Może mi łaskawie powiesz, jak ma na imię ta ślicznotka, z która spędzasz każdą wtorkową noc od…- urwała, spoglądając w kalendarz.- Od trzech miesięcy?

Żałowałem swych czynów i tego, że dałem się poprowadzić słabości. Przysięgałem wierność, miłość aż do grobowej deski. Obietnice -to tylko słowa, które łatwo da się złamać. Szanse, które szybko można zaprzepaścić. Oddałem jej wszystko, co tylko mogłem, a nawet i więcej. Mogłem dać jej to, na co zasługiwała. „To przeszłość”- pomyślałem, patrząc w ostatnią część słońca, wystającą znad horyzontu. Nie lubiłem samotnie przesiadywać nad jeziorem. Tylko ja, natura i moje myśli. To uczucie było nie do zniesienia. Sam sobie byłem winny, bo to ja pozbawiłem się najpiękniejszego doznania na świecie- poczucia bycia kochanym.

Wyszliśmy z sądu. Obok siebie, a jednocześnie tak daleko. Nie sądziłem, że moje życie tak się potoczy, że zrobię tyle błędów, których nie będę mógł naprawić. Ale nie dane mi było zadośćuczynić popełnionych grzechów. Spojrzałem na Eleanor. Stała przy samochodzie, trzymając za rękę nasze dziecko. Rozmawiała z prawnikiem, nie patrząc na mnie. Wygładziła czarną sukienkę, patrząc w moje oczy. Dalej dostrzegałem w nich miłość, ale pomieszaną z bólem.

Wtedy widziałem ją po raz ostatni. Jak zwykle piękna, choć na jej twarzy malowało się przygnębienie. Pamiętam jej pełne smutku spojrzenie, zanim wsiadła do czarnego auta, trzymając na kolanach naszą córkę. W mych uszach wciąż rozbrzmiewa płacz dziewczynki, gdy dowiedziała się, że więcej mnie nie zobaczy. Wiem, że nie byłem bez winy. Ale chyba każdemu należy się druga szansa, by móc pokazać, że naprawdę komuś zależy?
Wstałem i udałem się do domu. Przekroczyłem próg mieszkania, czując unoszący się w powietrzu zapach byłej żony. Rzuciłem kluczyki na komodę tuż koło lustra, po czym udałem się do kuchni. 
Puste krzesła stojące przy pustym stole.
Pusta lodówka.
Pusty pokoik dziecięcy.
Pusta sypialnia.
Puste mieszkanie.
Puste serce.
Oparłem się o szafkę, kryjąc twarz w dłoniach. Po chwili spojrzałem na kalendarz. W serce oprawiona data naszego ślubu, wypadająca dziś. A obok niej mała karteczka, której wcześniej nie zauważyłem. Odlepiłem ją i przekręciłem na drugą stronę.

Wiem że, zawsze sprawiałeś mi radość
Ale to już przeszłość, nas już nie ma
Przypuszczam, że tak miało być
Powiedz mi, czy było warto? Byliśmy tak idealni…
E. *

Zmiąłem papierek w dłoni, zaciskając ją w pięść. Nie płakałem, gdy urodziło się nasze dziecko. Nie płakałem, kiedy dostałem pozew o rozwód. Ale te kilka słów uświadomiło mi, że to definitywny koniec. Koniec małżeństwa. Koniec miłości. Koniec mojego starego życia… Kilka łez samotnie spłynęło po moich policzkach. Nic nie da rady sprawić, bym czuł się tak dobrze jak przy Eleanor. Rozprostowałem karteczkę i pod słowami byłej żony dopisałem:

Nie ma nic lepszego niż my, nie ma nic lepszego niż Ty i ja
Razem przez burzę
L. **


____
* i ** to przetłumaczone fragmenty piosenki "Nothing like us", w trochę zmienionej wersji.
~by Natalia

26 komentarzy:

  1. No i masz...
    Poryczałam się, jak głupia, najzwyczajniej w świecie się poryczałam...
    Jestem całą sobą za El i Lou i coś takiego poprostu... Nie dałabym rady.
    Cieszę się, że to tylko imagin i to w dodatku tak wspaniały :)
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Magiczny. Aż zaszkliły mi się oczy. Genialnie piszesz o uczuciach. Trzymaj tak dalej :)

    charmingcharworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Więcej takich z El i Lou *_*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały *.* Tak samo jak ostatni z Zerrie. Myślę ,że powinnaś częściej pisać takie imaginy o Louanor ,Zerrie no i o Lanielle :D Szczerze mówiąc takie właśnie najbardziej mi się podobają

    OdpowiedzUsuń
  5. Według mnie imagin przepiękny <3. Taki... uczuciowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny!!! Więcej o Lanielle, Elounor i Zerrie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam cię do Liebster Awards:D http://vashappenin-hate-love.blogspot.com/2013/02/liebster-awards-3.html

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja już się nastawiłam na coś wesołego, a tu proszę! Napiszcie jakiś pozytywny imagin o tej dwójce! ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. To było piękne. Naprawdę. Bardzo się wzruszyłam. Macie wielki talent Dziewczyny, powinnyście wydać wspólną książkę ;D
    Kate
    http://toloveoveragain.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny imagin bardzo mi się podoba < 3

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie cierpię Eleanor, ale imagin wyszedł Ci fantastycznie *-*

    OdpowiedzUsuń
  12. Becze to jest tak piękne

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie lubię Eleanor, ale imagin piękny <3

    Zapraszam do mnie

    another-world-tomlinsonowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. To było cudne. Jestem w transie dosłownie czytałam już chyba z 6 razy

    OdpowiedzUsuń
  15. Nominowałam cię do Libster Awards! :*
    Więcej informacji na:
    http://imaginyonedirectionloveforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny imagin, pięknie opisany! Szkoda, że się rozstali, ale rozumiem, że to był właśnie cel imagina :)
    Czekam na jakiegoś imagina z Liamem, bo dawno nie było :D
    Kina ;p

    OdpowiedzUsuń
  17. Nieziemski <3. Lubię takie, ach i ten podkład muzyczny do tego.. mm <3. Cudo ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Eleanor jest supet "!!!!!!!!!!!!!!!!!<3

    OdpowiedzUsuń
  19. ze mną jest coś nie tak, że wolę smutne zakończenia

    OdpowiedzUsuń
  20. Przy końcu się popłakałam. Dosłownie, łzy lecą mi po policzkach. Uwielbiam tą piosenkę i sądzę, że świetnie nadaje się to tego typu rzeczy. To było piękne i wzruszające :')

    OdpowiedzUsuń
  21. Przed chwila trafilam na waszego bloga. Wasze imaginy sa takie zyciowe... :) uwielbiam. Cos czuje, ze zostane tu do konca wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Łezka zakręciła mi się w oku. Przepiękny imagin.

    OdpowiedzUsuń
  23. Akurat słuchałam "Back for You" *.*
    Super <3

    OdpowiedzUsuń
  24. O JA PIERDOLE AHHAHAHAHAHAHAQHHAHAHAHAH CO TO KURWA MA BYĆ HAHAHAHAHAHHAHAHAH

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie lubię jej ale imagin świetny!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. POPŁAKAŁAM SIĘ ZE.. ŚMIECHU.
    HAHAHAHAHAHAHAH SERIO. WARTO PISAĆ O CZYMŚ CO NIE ISTNIEJE? XDDDDDDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń