wtorek, 22 stycznia 2013

# 198. Zerrie.

One Direction nie istnieje. Liam i Zayn znają się, podobnie jak Perrie i Danielle. 
____________

-Zayn, pomóż mi!- krzyknęła Perrie, wychylając się z kuchni. Klęczała, opierając się lewym ramieniem o framugę drzwi. Kosmyk jasnych włosów wyślizgnął się z niedbale sczesanego koka i opadł na jej lekko umalowane oczy. Dziewczyna prychnęła, ściągając gumowe rękawice. Rzuciła je na podłogę tuż koło kuchennych szafek, po czym, podpierając się na krześle, wstała i szybkim krokiem ruszyła do salonu, gdzie jej mąż oglądał telewizję. Zayn, ułożony na stosie miękkich poduszek z kubkiem kawy w dłoni, skakał po kanałach, szukając ciekawego programu. Nie zauważył, iż jego małżonka stała za kanapą z miną, która nie wróżyła niczego dobrego. Perrie, widząc, że brunet nie zwraca na nią uwagi, okrążyła sofę i stanęła przed ekranem, krzyżując ręce na piersi.
-Wołałam cię.- rzekła, poprawiając przykrótką bluzkę.
-Możliwe. Widocznie nie usłyszałem.- mruknął Malik, upijając spory łyk brązowej cieczy.
-Trudno żebyś mnie usłyszał, gdy włączasz film na cały regulator. Pewnie nawet sąsiedzi wiedzą, co w tym momencie mój szanowny pan mąż ogląda.-powiedziała blondynka z ironią, zabierając Pakistańczykowi pilot. Zayn orientując się, że jest na straconej pozycji, ociężale podniósł się, zrzucając na dywan koc. Poszedł do kuchni, a za nim dziewczyna, która nie spuszczała z niego wzroku.
-Co miałem zrobić?- spytał Mulat, wkładając brudny kubek do zlewu.
-Właśnie na to patrzysz.- mruknęła Perrie.- Miesiąc temu mówiłam ci, że rura pod zlewem jest czymś zapchana, ale przecież ty zawsze miałeś coś ważniejszego do roboty, czyż nie?- syknęła- Wiesz co, Zayn? Lepiej zadzwonię po hydraulika, bo zanim zabierzesz się do naprawiania, minie ruski miesiąc, a ja będę znów musiała prosić Danielle o pomoc.- dodała, wychodząc z pomieszczenia.
-Daj mi godzinę, a wszystko będzie jak nowe.- westchnął brunet, kierując się w stronę piwnicy.
-Trzymam cię za słowo.- odparła chłodno blondynka. Kiedy Zayn zniknął za drzwiami, kobieta uśmiechnęła się triumfalnie. Klasnęła w dłonie, myśląc gorączkowo nad kolejnymi zadaniami dla ukochanego. Postanowiła, że zadzwoni do przyjaciółki.

~*~

-Matko kochana! Co żeś najlepszego zrobił?- zdziwiła się Perrie, stając w progu- Moja kuchnia!- złapała się za serce, próbując wyrównać oddech. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Mrugała kilkakrotnie, łudząc się, że to tylko fikcja. Na podłodze walały się najróżniejsze narzędzia, szmatki, śrubki i gumowe paski. Wszędzie panował wielki bałagan.
-Spokojnie. Wszystko gra.- odpowiedział Zayn, z głową w szafce. Jakby na potwierdzenie jego słów, nagle jedna z rur wystrzeliła w powietrze, a sącząca się z niej woda oblała jeszcze bardziej  zaskoczoną jasnowłosą. Perrie zapiszczała przeraźliwie, zasłaniając dłońmi twarz.
-Zakręć wodę!- wrzasnęła.
Zayn wygramolił się spod blatu, niechcący stukając się w głowę. Przeklął cicho, kiedy nareszcie udało mu się odciąć dopływ cieczy. Wolał nie spoglądać na swoją rozzłoszczoną żonę. Pospiesznie zaczął wycierać mokre przedmioty.
-Lepiej stąd wyjdź!- wycedziła przez zęby kobieta, wyrywając Mulatowi ścierkę.
-Czemu nie zaprosiliście mnie na wodną imprezkę?- w domu pojawiła się Danielle- Przecież wiecie, że nowe…- zamilkła, kiedy Perrie posłała jej wrogie spojrzenie.- Ktoś tu nabroił.- rzekła melodyjnym głosem, siadając na jednym z suchych stołków.- Zakładam, że to Zayn był taki mądry, by rozkręcać rury od zlewu? Och, Perrie, kochana. Nie powinnaś powierzać takich trudnych zadań mężczyznom, bo to nadal chłopcy, którzy myślą, że tu puknął, tam coś przekręcą i wszystko będzie cacy.- brązowowłosa westchnęła, opierając dłonie na kolanach.
-Danielle, nie pomagasz.- mruknął Malik, składając narzędzia.
-A prosiłeś mnie o pomoc?- kobieta uniosła pytająco brwi.- Widzę, że sam sobie odpowiedziałeś. Co się stało, że twój nieudolny mężulek chciał sam – zachichotała- wykonać tak skomplikowane zadanie?- zwróciła się do przyjaciółki.
-Hej, nadal tu jestem!- Zayn podniósł bezradnie ręce, chcąc zwrócić na siebie uwagę.
-Nic takiego. Chciałam po prostu by naprawił to, co zepsuł. Nie sądziłam jednak, że będzie mnie to kosztowało zalaną kuchnią i zmoczonymi włosami.- Perrie wzruszyła ramionami, usadawiając się na stole.
-Uszczelka uciekła.- wtrącił Mulat, odkładając zestaw narzędzi w kącie.
-A wiesz w ogóle co to jest?- zadrwiła Dan, uśmiechając się półgębkiem.
-Takie czarne gumowe kółko, które leży koło twojej dłoni. Nie traktuj mnie, jakbym nic nie umiał zrobić poza myśleniem o własnych przyjemnościach.
-Cóż, chyba nie umiem inaczej, zważywszy na to jak się zachowujesz.- odrzekła kobieta, poprawiając swoje włosy.
Malik czując, że dłużej nie wytrzyma i powie coś, czego być może będzie żałował, wziął kluczyki od swego samochodu i wyszedł z domu, ostentacyjnie trzaskając drzwiami. Ściągnął z siebie mokry podkoszulek i rzucił go niedbale na siedzenie pasażera. Wyjął z podręcznej torby zapasowy t-shirt i bluzę. Założył nowe ubrania, a na nos nasunął ciemne okulary. Dodał gazu i z piskiem opon wyjechał z podwórka. Starał się być dobrym mężem, ale nie zawsze mu to wychodziło. Czasem zwyczajnie nie pojmował toku rozumowania swojej małżonki i celu w tym, co miał zrobić. No bo jaki jest sens w tym, by przynosić kilka razy dziennie drewno z drewutni, aby napalić w piecu, skoro w piwnicy leży stos węgla? Po co zmywać naczynia ręcznie, kiedy w kuchni jest zmywarka? Albo po co komu kolejna sukienka, którą dziewczyna założy tylko raz, bo jak sama twierdzi „dwa razy w tym samym to wstyd się pokazać, co sobie inni o mnie pomyślą”? Mulat, nie mając ochoty dłużej zastanawiać się nad dziwnymi stronami małżeństwa, postanowił, że odwiedzi starego przyjaciela. Gdy dojechał na miejsce, zaparkował przed bramą. Zapukał kilka razy do dużych, ciemnobrązowych drzwi.
-Cześć- przywitał się Liam, otwierając przed kumplem drzwi.
-Dalej macie ten dziwny…- Zayn wskazał na wiszący przy wejściu platynowy dzwonek, łudząco podobny do takiego, co mają zawieszone na szyi krowy pasące się na łące.
-Ach, błagam cię. Chociaż ty mi tego nie wypominaj. Przed każdym kolegą muszę się tłumaczyć.- Payne machnął lekceważąco dłonią, zapraszając Mulata do środka. Wzięli talerz z kanapkami, które zrobił Liam, dwie butelki piwa, paczkę słonych paluszków i ruszyli z ekwipunkiem na taras za domem. Jedzenie postawili na stylowym, dębowym stoliku, a sami usiedli na wygodnych leżakach obitych miękką tapicerką.
-Wnioskuję, że moja żona was nawiedziła?- spytał szatyn otwierając paczkę paluszków.
-O tak, to jest dobre słowo.- zaśmiał się Pakistańczyk, biorąc łyk gorzkiego napoju.
-Nie mogłem jej wybić z głowy tego pomysłu. Wybacz, ale musiałem ją do was puścić.
-Jak widzisz żyję. Choć, gdy wrócę będę miał takie piekło, że sam diabeł by się go nie powstydził.- zadrwiłem, chrupiąc słoną przekąskę.
-To się nazywa życie małżeńskie. Stary, siedzimy w tym razem.- Liam poklepał kolegę po ramieniu- Ale teraz mamy chwilę dla siebie, taki męski wieczór. Więc opowiedz mi jak to było na imprezie u Stana.
-Żałuj, że cię nie było.- uśmiechnął się Malik i przeszedł do swojej opowieści, co chwilę wybuchając głośnym śmiechem.

~*~

W czasie, gdy Zayn w najlepsze żartował z Liamem, Danielle w domu przyjaciółki, pocieszała ją i starała się wymyślić, jak ubarwić jej życie małżeńskie. Nudne, zresztą.
-Nie przejmuj się, jakoś się ułoży.- westchnęła, głaszcząc Perrie po smukłych palcach.
-Jest coraz gorzej, Dan. Czasem mam wrażenie, że mu na mnie już wcale nie zależy, że mu się znudziłam. Jestem nieatrakcyjna, prawda? Zaraz będę mieć pomarszczoną skórę i siwe włosy i…
-Przestań.- brązowowłosa przerwała monolog kumpelki- Nie waż się tak mówić ani myśleć. Co ty wybiegasz w przyszłość za trzydzieści lat? Ciesz się tym, co jest tu i teraz. Mam pomysł. Tylko powiedz, że zgadzasz się na wszystko, co ci zaproponuję. Bez wyjątków. Jasne?- Danielle uśmiechnęła się promiennie do własnych myśli- Zaufaj starej przyjaciółce, co ci szkodzi.
-Więc jaki masz plan?- spytała blondynka po chwili wahania.

~*~

-Teraz przymierz tę.- Dan podała Perrie krwawoczerwoną sukienkę i buty w tym samym kolorze na kilkucentymetrowym obcasie.
Dziewczyny siedziały w pokoju blondynki i od kilku godzin wybierały najpiękniejszy strój dla żony Zayna. Danielle zatroszczyła się o dobro kumpelki i będąc wcześniej w sklepie, pokupowała jej setki najróżniejszych stroi, a do tego szpilki, koturny, torebki i biżuterię.
-Wydałaś fortunę, a nikt i tak tego nie doceni.- mruknęła Perrie, patrząc na swoje odbicie w lustrze.
-Nie wierzysz w siebie, mała. Nie jeden facet oddałby wszystko by być na miejscu twojego męża. A Zaynowi trzeba uświadomić, jaki ma skarb. Zanim to straci, oczywiście.- szatynka przechyliła głowę w bok, oceniając swe dzieło.- Nieźle, ale zobacz jeszcze jak wyglądasz w tej koronkowej do połowy ud. Do tego weź złote szpilki bez palców.
-To i tak wszystko pójdzie na marne.- westchnęła blondynka.
-Ślicznie.- posumowała Dan.- Tylko, że prezentujesz się jak dobra uczennica. Mam wrażenie jakbyś szła do kościoła na nauczanie. Za grzecznie.- skwitowała szatynka, przebierając resztę sukienek.- Potrzebujesz czegoś, co wszystkich rzuci na kolana. Sprawisz, że Zayn zzielenieje z zazdrości.
-Sądzisz, że coś takiego istnieje?- zmartwiła się Perrie, ściągając obuwie. Usiadła na skraju łóżka, wśród morza ubrań i ukryła twarz w dłoniach. Chciała tylko by Mulat od czasu do czasu powiedział, że ładnie wygląda. Tak dawno tego nie słyszała. „Mówił mi to przed ślubem. Dzień w dzień. I po, także. I nagle bum, koniec”- pomyślała ze smutkiem.
-Mam!- krzyknęła Dan triumfalnie, przy okazji uśmiechając się szeroko.- Jeśli będąc w tym, nie przywrócisz do życia starego Malika, to ja już nie wiem co może go ruszyć.- szatynka cieszyła się jak małe dziecko.
-I tak wszystko pójdzie na nic.- jęknęła blondynka.
-Zgodziłaś się, czyli nie marudź. Przebieraj się.
Minęło kilka chwil zanim Perrie przywdziała nową kreację. Dziewczyna wolnym krokiem podeszła do lustra, niepewna swojej atrakcyjności. Danielle zaniemówiła z wrażenia. Nie wiedziała, że jej przyjaciółka może aż tak niesamowicie wyglądać. Młoda mężatka popatrzyła na swoje odbicie. Zobaczyła całkiem inną osobę. Ubrana w granatową suknię, którą szurałaby po ziemi, gdyby nie czarne szpilki. Strój bez jednego rękawa i z wycięciem na nogę dodawał jej uroku, a pasek podkreślał talię.
-Przecudnie.- Dan uściskała kumpelkę- Teraz siadaj, uczeszę cię i umaluję.

~*~

-Wejdziesz?- spytał Zayn, opierając się o maskę swojego samochodu.
-Jeśli to ma być zaproszenie, to owszem.- Liam, przybił kumplowi piątkę, a po chwili obaj przekroczyli próg mieszkania Malika. Mężczyźni spędzili wieczór na graniu w pokera, oglądaniu meczu i rozmawianiu na typowo męskie tematy.
-Cóż ci mogę zaproponować?- Mulat myślał na głos, przeglądając zawartość barku.- Może whisky? Wino? Bourbon? Likier? Nalewka? Rum? Gin? Tequila?- wyliczał Pakistańczyk, wyciągając kolejne butelki alkoholu. Uwielbiał najróżniejsze smaki, dlatego miał taki pokaźny zestaw.
-Po prostu sok wiśniowy.- zaśmiał się Liam.
-A rozumiem, rozumiem.- Zayn poruszył śmiesznie brwiami- Soczek z wódeczką. Już się robi.- nucąc pod nosem jakąś melodię usłyszaną w radiu, robił drinki- Z palemką?- zapytał.
-Rozpieszczasz mnie.- Payne włożył rękę pod głowę, wyciągając się przy tym na fotelu.
-Tylko troszeczkę.
Przyjaciele opowiadali sobie przeróżne dowcipy, zapominając całkiem o otaczającym ich świecie. Po raz pierwszy od dawna spędzili ze sobą tyle czasu, zawsze coś stało im na drodze, by w spokoju porozmawiać- obowiązki domowe, żona, praca, inne zobowiązania. Wtem usłyszeli, że ktoś schodzi po schodach. Ich śmiechy ucichły. Zayn przyłożył palce do ust i powstrzymując śmiech, podszedł do progu salonu. Schował się za kwiatem, oczekując niespodziewanej osoby. Kiedy Danielle weszła do pomieszczenia, Malik wyskoczył z ukrycia, krzycząc przeraźliwie. Brązowowłosa pisnęła przerażona, a gdy ujrzała płaczącego z radości męża i jego kumpla, spochmurniała.
-Oszalałeś?- warknęła.
-Całkiem możliwe.- Mulat ukazał szereg białych zębów.
-Skarbie, co ty tutaj robisz?- spytał Liam, sącząc drinka przez słomkę.
-Ciebie mogłabym spytać o to samo.- prychnęła.- Piłeś- dodała oskarżycielskim głosem.
Zanim Payne zdążył odpowiedzieć, ktoś odchrząknął. Wszyscy spojrzeli w tamtym kierunku. Przy drzwiach stała Perrie w swojej olśniewającej kreacji. Uśmiechała się niepewnie, spoglądając przy tym na Zayna.
-Idziesz gdzieś?- spytał Pakistańczyk, rzucając się na kanapę- Weź taksówkę, bo ja nie mogę dziś prowadzić.- dodał, upijając łyk ginu.- I lepiej nałóż coś na siebie, bo może ci być zimno- wskazał na ramię i dekolt.
Blondynka chciała wyjść, bo w jej oczach zamajaczyły łzy. Dan ze świstem wciągnęła powietrze, złapała koleżankę za rękę, uniemożliwiając jej jakikolwiek ruch. Liam, widząc jej wściekłe spojrzenie, odstawił kieliszek i usiadł wyprostowany, nie wiedząc, co zaraz się stanie.
- Zayn Javadd Malik!- zaczęła niskim głosem Dan- Doceniasz to, co masz?
-Głupie pytanie.
-Tak czy nie. Odpowiadaj!
-Tak.- prychnął Mulat, podpierając się na łokciu.
-I tu cię zaskoczę. Bo nie, nie doceniasz tego, co masz. Docenisz to, co miałeś. Niestety. Ale twoja piękna żona już do ciebie nie należy.
-Słucham? Dan, kochanie, napij się, bo mówisz brednie.- rzekł Malik, dolewając do kieliszka kolejną porcję alkoholu.
-On ma racje.- wyszeptała Perrie.
-Zayn! A teraz słuchaj mnie uważnie, bo nie zamierzam dwa razy powtarzać. Zabierzesz ją do najdroższej restauracji i zamówisz wszystko, co tylko będzie chciała. Będziesz na każde jej zawołanie. I sprawisz, że twoja żona poczuje się jak najważniejsza osoba na tej ziemi. Czy wyrażam się jasno?
-Przecież..- zaczął Mulat, ale szatynka klasnęła w dłonie i odwróciła się na pięcie.
-Nakładaj buty i kurtkę, kochana. Zayn właśnie przypomniał sobie o twoim istnieniu.

~*~

-Jak było?- zapytał Liam, ściągając wierzchnie okrycie.
-Nie ma z tobą Dan, prawda?- spytała Perrie, trzymając na rękach małego pieska.
-Nie, nie. Pojechała do swojej matki. Wróci wieczorem. Opowiadajcie.- chuchnął w zmarznięte dłonie. Cała trójka usiadła w kuchni przy ogromnym stole. Blondynka dla każdego zrobiła kubek gorącej czekolady, wyjęła też paczkę pierniczków. Malik objął ją ramieniem i ucałował w czubek głowy.
-Widzę, że między wami wszystko się układa.- zauważył Liam, uśmiechając się promiennie.
-Tak, jest bardzo dobrze.- odrzekła dziewczyna, siadając mężowi na kolanach.- Wyjaśniliśmy sobie wszystko i mam nadzieję, że więcej nie będzie tylu nieporozumień.
-Jak sam dobrze wiesz, wczoraj byliśmy na romantycznej kolacji, dzięki twojej żonie.- zaczął Mulat, bawiąc się palcami Perrie.
-Zabrał mnie do jakiejś włoskiej restauracji. Rozkręcił się i zamawiał dania o nazwach tak wymyślnych, że aż trudno zapamiętać. Przecież dobrze wiesz, że nie jadam kolacji, bo nie mogę w nocy spać.- skrzywiła się, kiedy Pakistańczyk przejechał swoim policzkiem z kilkudniowym zarostem po jej szyi- Proszę, nie teraz.- zachichotała, gdy Zayn zaczął wodzić swoimi ustami wzdłuż kości policzkowych dziewczyny.
-Może pójdę, nie będę wam przeszkadzać.- Liam potarł dłonią kark, uśmiechając się niepewnie.
-Po prostu chcę się nią nacieszyć.- dodał Malik- Siedź, nie wypiłeś czekolady. Perrie robi najlepszą pod słońcem.
-Wracając.- kontynuowała kobieta- Około północy ten wariat zerwał się do tańca. Piosenka za piosenką. Porywał do ruszania się każdego, nawet faceta, który grał na akordeonie. Mówię ci, to było dopiero coś. Tylko wiesz jak mnie palce bolą? Przecież on za grosz nie ma poczucia rytmu.- zażartowała, głaszcząc męża po policzku.
-Och, wiem coś na ten temat.- wtrącił Payne.
-A na koniec odtańczył kankana.- dziewczyna roześmiała się serdecznie na samo wspomnienie.
-Zayn, kankana?- zdziwił się Liam- Następnym razem, gdy moja małżonka coś wymyśli, idę z wami razem z kamerą. Trzeba utrwalić na taśmie takie wygłupy.
-I właśnie chcieliśmy cię prosić, byś nie pozwolił jej wtrącać się w nasze życie małżeńskie. Damy sobie radę sami.- powiedział Zayn, przytulając się do ukochanej.
-Jasne. Zrobię co w mojej mocy.- zapewnił Li- Pójdę już, byście mogli się sobą nacieszyć.- uśmiechnął się.
-Liam?- zawołał Malik, zanim przyjaciel zdążył zamknąć za sobą drzwi.
-Tak?
-Dziękuję.- Mulat poruszył ustami, a kumpel odczytał przekaz. Kiwnął głową i zniknął na dworze.
Perrie oparła głowę na ramieniu chłopaka, będąc najszczęśliwszą osobą na świecie.
-Zawsze byłaś dla mnie atrakcyjna- wyznał Zayn- Nawet jeśli nie mówiłem o tym głośno. Po prostu nie chwalę się miłością. Teraz będę ci powtarzać, jak bardzo jesteś dla mnie ważna każdego dnia i nocy, o każdej porze roku, w każdej minucie… Wiesz czemu?- jego oczy zabłyszczały- Kocham cię, Perrie. Mówię to dziś, bo jutro może już być za późno…
-Ja ciebie też, Zayn.- pochyliła się i złączyła ich wargi w pocałunku. Delikatnym jak płatki róży. Uroczym jak lot tysiąca motyli. Ciepłym jak ogień w kominku w zimową noc. Pierwszym, jak i ostatnim. 

~by Natalia

18 komentarzy:

  1. Fajne :D W końcu wesoły, bez zabijania kogokolwiek :D Podoba mi się :)
    No i niezłe teksty :D Lubię taką ironiczną Danielle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny bardzo mi sie podobał!!!!! :-* takich mogłoby byc wiecej Z Li i Dan z Malikiem i Pez i z Lou i El :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. ale fajny ♥ przyjemnie się czytało ;)
    [SPAM, ALE PROSZE PRZECZYTAJ]
    Chciałabym Cię zaprosić na mojego bloga. Opowiada o historii przyjaciół, którzy jak to w każdym opowiadaniu się w sobie zakochują, niestety ONA musi wyjechać do Nowego Jorku, i właśnie w tym czasie okazuję się że choć przyjaźnili się długi czas, ona wcale go nie znała. Chłopak, który poprzez swoją głupotę traci ukochaną osobę musi się bardzo postarać o to by odzyskać jej zaufanie. Tylko co jeśli ona już kogoś poznała ? Czy prawdziwa miłość zwycięży ? A może jednak bycie razem nie było im pisane ? Dowiesz się tego jedynie poprzez przeczytanie mojego bloga ;) Zapraszam serdecznie na 'Przecież nie powiem Ci, że Cię kocham. No, pomyśl !' a tu masz link: http://ibestowyoulovesomuchhowgreatgodis.blogspot.com/ mam nadzieję że Ci się spodoba i skomentujesz. Przepraszam za SPAM.
    Lauraxd

    OdpowiedzUsuń
  4. Awww *_* Popłakałam się na końcówce :) Kocham tą parkę oraz Elouanor.!

    OdpowiedzUsuń
  5. cześć. twój blog został przeze mnie nominowany w Libster Awards.
    informacje u mnie na blogu: kiss-under-mistletoe.blogspot.com w pierwszym aktualnym poście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej *,* super !
    Zostałaś nominowana do Liebster Awards :)
    http://opowiadanie-forevertogether.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne, a ja kibicuję Zerrie, sooo :)
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialne xD Pisz więcej takich ze szczęśliwym zakończeniem :) Wychodzą Ci takie prace fenomenalnie :) Hm, wszystkie takie są ^^.
    Ten mi się bardzo podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Kocham Zerrie ;)

    Zapraszam wszystkich do mnie

    another-world-tomlinsonowa.blogspot.com

    Sory za spam

    OdpowiedzUsuń
  10. Awww! To było urocze! :3 Czekałam na taki wesoły imagin, a nie ciągle smutne. :3 Świetna robota. :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Awwwwwwwwwww *________________* To było takie piękne. I love Lanielle, Zerrie and Elounor ~Moni :3x

    OdpowiedzUsuń
  12. Zostałas nominowana do Libster Award.. Więcej na moim blogu... ^^ http://little-things-about-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zerrie *,* Kocham. A tak mało o nich czytam dobrych prac. Dziękuję, że właśnie o nich napisałaś :) Brawo :) Ciekawy pomysł + interesująco piszesz ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. OMgg<3
    swietnyyy <3 Bosshh <3 uwielbiam Zerrie <3
    chce wiecej takich <3 :D:D <3
    pozdrawiam / Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  15. kiedy kolejna część z harrym?

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne! : DD
    Bardzo lubię czytać wasze imaginy. I fajnie, że napisałaś coś innego, w sensie bez tego [t.i.].
    Uwielbiamm!! ; 3

    OdpowiedzUsuń
  17. Boskie! Naprawdę fajnie się go czytało! Inny od innych. Nawet sobie wyobraziłam jak mogło by to wyglądać <3
    PISZ WIĘCEJ!

    OdpowiedzUsuń