wtorek, 20 listopada 2012

# 172. Wszyscy.

Pisane na podstawie własnych przeżyć :)
_________________

-...Macie tutaj kluczyki od domku. W samochodzie czekają na was spakowane ubrania i jedzenie. Miłej zabawy- Paul zakończył swoją przemowę i z głośnym westchnięciem opadł na kanapę. Chłopcy wymienili pomiędzy sobą porozumiewawcze spojrzenia, uśmiechając się przy tym szeroko. Kilka dni wolnego każdemu się czasem należy, czyż nie? Malik zatarł dłonie i spytał:

-A gdzie jedziemy?
-Do domku myśliwskiego.
Liam odchrząknął, unosząc pytająco brwi. Harry zaśmiał się serdecznie, klepiąc przy tym Louis’ego po ramieniu.
-Żartujesz sobie?- wtrącił Tommo.
-Chłopaki, przestańcie! Myślę, że to dobry pomysł- powiedział nagle ożywiony Niall, ciągnąc kumpli do wyjścia- Dzięki Paul. Cześć.
Przyjaciele posłusznie wsiedli za Horanem do samochodu, nie mogąc zrozumieć toku myślenia Irlandczyka. Tylko Zayn wydawał się pojmować plany kolegi.
-Możesz mi wyjaśnić, co zamierzasz?- zirytował się Lou, kręcąc się na tylnym siedzeniu, kiedy ruszyli.
-Powinniście składać mu pokłony, a nie marudzić!- Mulat zabrał głos, odkręcając się twarzą do reszty- Ten niby najbardziej bezbronny i niewinny chłopaczek…
-Dzięki, Zayn- mruknął Niall, uśmiechając się przy tym pogodnie.
-Wymyślił w jaki sposób choć na chwilę wyrwać się spod presji zarządu- kontynuował Malik- Paul zapewne myślał, że nie przystaniemy na jego propozycję i zostaniemy pod jego okiem. Ale nigdy nie wpadłby na to, że on- wskazał palcem Horana- przejrzy jego niecne intencje.
Zayn rozpromienił się, czując dumę z kumpla. Harry otworzył buzię, chcąc coś dodać, ale głos zamarł mu w gardle. Tak jak inni, był zszokowany przebiegłością Nialla i, gdyby tylko w tamtej chwili mógł, najchętniej wyściskałby go jak najmocniej. Liam skinął głową, ciesząc się skrycie z tymczasowej wolności. Tylko Lou nie był do końca przekonany. Zdecydowanie wolał spędzić ten czas ze swoją dziewczyną, wygrzewając się na gorących plażach Hiszpanii czy Egiptu, popijając drinka z palemką i słuchając regionalnych utworów muzycznych. Tomlinson z rezygnacją oparł głowę na dłoni, spoglądając za okno.
Kiedy dojechali na skraj lasu, słońce powoli rozpoczynało wędrówkę ku zachodowi. Zayn usiadł za kierownicą, gdyż Niall go o to prosił. Blondynek był już zmęczony kilkugodzinną jazdą.
-Spójrzcie na prawo. Jakaś tabliczka- krzyknął Harry, otwierając do połowy okno. Wychylił głowę, zaciągając się leśnym zapachem, po czym głośno odczytał- Przebywanie grozi śmiercią. Teren poligonu.
Czym prędzej Lokers schował się z powrotem w ciepłym i w miarę bezpiecznym aucie, kryjąc się pod brązowym kocem.
-Jedziemy dalej- zarządził Malik, wciskając pedał gazu.
-Czy ten komunikat był w jakiś sposób dla ciebie za trudny do zrozumienia, Zayn? – zapytał Lou, tuląc do siebie drżącego Harry’ego.
-Nic nam się nie stanie- zachichotał Niall- Musi być takie ostrzeżenie, ale nam nic nie grozi. Ćwiczenia wojskowi mają z rana i w południe.
-Skąd o tym wszystkim wiesz?- Liam przesunął się bliżej przednich siedzeń, przybliżając twarz do oparcia fotela kierowcy.
-Interesuję się tym i owym- rzekł Irlandczyk.

Zatrzymali się na kamiennym parkingu, koło leśniczówki. Pierwszy wysiadł Horan, który od razu przywitał się z idącym w ich stronę wysokim mężczyzną. Zamienili ze sobą kilka słów, śmiejąc się przy tym perliście, jak starzy, dobrzy znajomi.
-Kim był ten facet?- zapytał Liam, wyciągając z bagażnika torby z ubraniami.
-Znajomy. Powiedział, że nie obowiązuje nas cisza nocna i możemy balować ile chcemy, tylko żebyśmy nie wysadzili domku w powietrze.
Przyjaciele, obładowani reklamówkami, walizkami i paczkami z pożywieniem, przekroczyli progi leśniczówki. Zostawili jedzenie w przestronnej kuchni, a torby zanieśli na piętro. Zatrzymali się w przedpokoju, lustrując  wzrokiem wnętrza sypialni.
-Pokoje są czteroosobowe. Nie wiem, jak wy, ale rezerwuję sobie ten z balkonem- rzekł Malik, wciągając bagaż do danego pomieszczenia.
-Lou?- Harry przygryzł wargę w oczekiwaniu na decyzję kumpla.
-Głupie pytania zadajesz. Jasne, że będziemy w jednym.
-Pościelę sobie kanapę w salonie. Zawsze chciałem spać przy kominku- dodał Liam, schodzą po stromych schodach na dół.
Wszyscy rozeszli się do siebie, chcąc najpierw się rozpakować i odświeżyć. Horan zapukał nieśmiało do drzwi. W odpowiedzi usłyszał „proszę” i głośne przekleństwo. Zajrzał zaciekawiony do środka. Jego oczom ukazał się Zayn leżący pod łóżkiem, a raczej tylko jego nogi.
-Nialler? To ty?- spytał Malik.
-Tak- Horan powstrzymywał się od roześmiania się- Możesz mi powiedzieć, co robisz?- nachylił się, spoglądając w ciemne tęczówki kolegi.
-Oglądam sobie to bardzo wygodne łóżko z drugiej strony- rzekł Mulat.
-Wygodne?- podłapał temat Niall, od razu rzucając się na tapczan. Jęknął, kiedy jego obolałe po długotrwałej jeździe plecy zetknęły się z twardą nawierzchnią.
-To był sarkazm- westchnął brunet.
-Wiesz co!- blondyn stoczył się z posłania, upadając na podłogę- Jesteś mi winny masaż!
-Ależ z przyjemnością! Tylko jest jeden mały problem- Zayn kichnął, kiedy kurz podrażnił jego wrażliwe drogi oddechowe- Nie mogę się stąd wydostać!
-Przecież mówiłeś, że…
-Niall, przestań tyle gadać, tylko mi pomóż!
Obruszony zachowaniem kumpla Horan wstał i już miał wyjść, kiedy usłyszał cichą prośbę Mulata. „Niech zna moje chamskie serce”- pomyślał Nialler, łapiąc tylne nóżki łóżka i podnosząc je do góry. Malik szybko odsunął się w bok, wzdychając przy tym głęboko. Otrzepał koszulkę i przetarł chusteczką twarz.
-Dziękuję- wymamrotał.
Irlandczyk ukląkł przed nim, wyjął z jego dłoni biały kwadracik i delikatnie otarł czoło Zayna. Powolnymi ruchami oczyszczał z brudu każdy element jego górnej części ciała. Malik przyglądał się w milczeniu poczynaniom kolegi, uparcie wpatrując się w niebieskie tęczówki Nialla. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, uśmiechnął się lekko, przygryzając wargę.
-Jesteś wspaniałym przyjacielem, Nialler.

W tym samym czasie, w pokoju obok, toczyła się zacięta walka pomiędzy Harry’m i Lou. Najpierw sprzeczali się o to, który z nich zajmie miejsce do spania przy oknie, a potem rozpoczęli bitwę na poduszki. Roześmiany Louis doszedł do wniosku, że bardzo brakowało mu takich chwil sam na sam z przyjacielem. Postanowił, że musi jak najszybciej podziękować Horan’owi za przysługę, jaką mu wyświadczył. Tommo znów czuł się jak dawniej, rozbudziło się w nim na nowo uczucie, jakim darzył Harolda. Prawdziwa, braterska przyjaźń.
-Nad czym tak zacięcie rozmyślasz?- spytał szeptem Hazza. Złapał kumpla w pasie i pociągnął go na łóżko. Lou przymknął powieki, kiedy kolega zamknął jego drobne ciało w żelaznym uścisku.
-Cieszę się, że cię mam, Harreh- powiedział Louis, wtulając się w cienką koszulkę przyjaciela.
-To było piękne. Powtórzysz?- poprosił Hazza, bawiąc się włosami przyjaciela.
-Harreh…
-Możesz mi to mówić ciągle- Loczek uśmiechnął się szeroko- A teraz chodźmy, trzeba rozpalić ognisko.
Zielonooki skoczył na równe nogi, chwycił wiszącą na poręczy krzesła czarną bluzę i wraz z kumplem wyszedł z pokoju, nucąc pod nosem ulubioną piosenkę. Równocześnie z nimi w przedpokoju ukazał się Zayn trzymający na plecach chichoczącego Nialla. Chłopcy zeszli razem na dół, robiąc przy tym mnóstwo hałasu. W kuchni zastali Liama, szykującego jedzenie na kolację. Lou zaproponował pomoc, na co Payne odpowiedział mu półuśmiechem. Tommo wyciągnął sztućce i talerze, pokroił pomidory i ogórki, a następnie włączył wodę na herbatę. Liam, nacinając kiełbaski, uważnie przyglądał się starszemu koledze. Zauważył w jego zachowaniu diametralną zmianę i doskonale wiedział, co, a raczej kto, był powodem jego szczęścia.
-Widzę, że już godzinny pobyt tutaj dobrze ci służy- zaczął szatyn, odkładając nóż.
-Owszem. Jest tu o wiele świeższe powietrze niż w mieście. I nie ma tylu piszczących fanek. Cisza. To zdecydowanie coś, czego mi brakowało.
-Zgadzam się z Tobą, Loueh- Liam specjalnie powiedział do chłopaka zdrobnieniem, którego niegdyś używał tylko Harry.
-Przejrzałeś mnie- Louis nie wydawał się być rozzłoszczony, wręcz przeciwnie- cieszył się, że w pełni był sobą- Nadal lubię, jak on mnie tak nazywa.
-Wiem, Lou- Payne poklepał go przyjaźnie po ramieniu- A teraz chodźmy z tym jedzeniem za domek. Boję się, że jeszcze zanim rozpalą te ognisko, podpalą cały las.

-Gdzie jest drewno?- spytał Harry, rozglądając się dookoła- Chyba, że mamy iść do lasu po patyki.
-Jeszcze byś się zgubił- wtrącił Zayn.
-Chłopaki! Znalazłem!- wrzasnął Niall, wychylając się zza sztucznego bluszczu, którym opleciony był stary, druciany „garaż”. Styles wziął spore wiadro, w którym miał zamiar przynieść trochę materiału na opał. Wrzucił w nie kilka szczapek pociętej brzozy i dębu, znalazł nawet dwa kawałki buku. Po chwili do układającego ognisko Harry’ego dołączył śmiejący się Malik, który pchał przed sobą taczkę załadowaną po brzegi mniejszymi drewienkami. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że pośrodku taczki siedział roześmiany Irlandczyk. Hazza pokręcił z politowaniem głową, wznosząc oczy ku niebu.
-A to co?- zdziwił się Mulat, przyglądając się sporej kłodzie sosny, z niewielkim nacięciem na górze. Chłopak wpadł na pomysł, by powiększyć dziurę, po to, aby później włożyć w nią płonący patyk. Malik pragnął stworzyć taką jakby pochodnię, która rozświetlałaby mrok. Brunet pobiegł do szopy, wyciągając z niej ogromną siekierę. Odpowiednio się ustawił i zamachnął. Rozciął drewno dokładnie w tym miejscu, co chciał. Zadowolony ze swoich poczynań, obrócił się do kumpli. Jednak ci byli tak zaabsorbowani rozpalaniem ogniska, że nawet nie zauważyli sukcesu Zayna. Wtem Mulat zawył przeraźliwie, upuszczając siekierę na trawę. Osunął się na ziemię, celowo kryjąc dłoń pod bluzką. Niall przestraszył się nie na żarty.
-Biegnij po apteczkę i Liama!- rozkazał Lokersowi.
Sam objął od tyłu przyjaciela, próbując jakoś uśmierzyć jego ból.
-Zayn, wszystko będzie dobrze. Cii, nie płacz.
Malik roześmiał się, odwracając się twarzą ku blondaskowi. Kiedy do Irlandczyka dotarło, iż został w tak okrutny sposób oszukany, zamachnął się i uderzył w kumpla w policzek. Na tyły leśniczówki przybiegł zdyszany Liam z apteczką w dłoni, bandażami i innymi opatrunkami, a za nim Louis i Harry z jedzeniem.
-Nie widzę tu nigdzie lejącej się strumieniami krwi, tak jak mi to opowiedział Hazza- zauważył Payne, wzdychając z ulgą.
-Bo ten głupek mnie oszukał! Wiesz, jak się przestraszyłem?- krzyknął Nialler.
Zayn zmieszał się, bo nie chciał doprowadzić do takiego stanu swojego najlepszego przyjaciela. Objął go ramieniem i przeprosił. Horna wtulił się w jego bluzę, wciąż powtarzając, jaki to on nie jest.
-Przejdzie mu- powiedział Liam- Muszę jeszcze zaparzyć herbatę. Chce ktoś kawę?
-Mówisz serio?- zapytał blondyn, odsuwając się od bruneta- Sądzisz, że będę pił herbatę?- zaakcentował ostatnie słowo.
-Masz może coś lepszego?- Harold rozciągnął usta w szerokim uśmiechu, poruszając śmiesznie brwiami.
-Jak wy żeście wyciągali paczki z jedzeniem z samochodu? W bagażniku, pod szarą podłogą jest miejsce na oponę zapasową, czyż nie? A tam wiecie co- Niall rzekł niechętnie, czując się, jakby tłumaczył to, gdzie mają kupić gazetę.

Chłopcy zasiedli na pieńkach wokół ogniska, delektując się „głosami” lasu i przyjemnym ciepłem, jakie dawał palący się ogień. Pochodnia Zayna również została zapalona. Ciemność ogarnęła całą okolicę, ale leśne zwierzęta dopiero rozpoczynały w pełni życie. Liam spojrzał na swoją kiełbaskę. Podniósł patyk bliżej oczu, bo nie mógł się nadziwić, jakim cudem była czarna jak smoła. Przejechał po niej palcem, wziął tłuszcz do buzi i wzdrygnął się.
-Chłopaki, coś jest nie tak- rzekł.
-Faktycznie- Niall zerwał się na równe nogi, wyciągając znad ognia chlebek- Czego on jest taki smolisty?
Chłopcy spojrzeli po sobie zdziwieni. Lou przyniósł latarkę, by mogli lepiej dostrzec, gdzie tkwił problem.
-Jejku!- burknął Malik- Kto był taki mądry i wrzucił całą drzazgę? Przyznawać mi się, ale już!
Przyjaciele mierzyli się nawzajem wzrokiem. Tylko Harry siedział ze spuszczoną głową i bawił się swoimi palcami.
-Bo… Ja myślałem, że to też ma być do spalenia. Leżały tu różne papiery, kartony i patyki. Kazaliście mi wszystko popalić, więc i drzazgę  pewnie wrzuciłem.
-Oj, Harreh- Louis objął go ramieniem- Każdemu się może zdarzyć- rzekł ciepłym głosem, posyłając złowróżbne spojrzenie Zaynowi. Malik uniósł dłonie ku górze, ukazując, że nic się nie stało. Wstał i za pomocą sporego kija wyciągnął czarny pieniek poza obszar ognia.

Reszta wieczoru minęła bez większych komplikacji. Chłopcy wspaniale bawili się w swoim towarzystwie. Grali na gitarze i śpiewali biesiadne piosenki. Wygłupom, śmiechom i żartom nie było końca. Ich radosne głosy niosły się echem po spokojnej okolicy. Harry jako jedyny postanowił wstrzymać się i nie pić. Pragnął spędzić ten czas jako trzeźwy, w pełni świadomy swoich czynów człowiek. Tylko on wykazał się taką postawą, bo reszta chłopców nie szczędziła sobie przyjemności.
-Piękne niebo- powiedział Zayn, leżąc na ziemi i wpatrując się w gwiazdy.
-Widzisz Wielki Wóz?- spytał go Niall, który spoczywał obok przyjaciela, wtulony w jego lewy obok.
-Gdzie?
-O tam, patrz!- chłopak wyciągnął dłoń, wskazując odpowiednie miejsce na sklepieniu niebieskim.
-Chłopaki, jedźmy do lasu!- zaproponował Louis, chwytając kluczyki do samochodu.
-Świetny pomysł. Jestem za!- dołączył się Liam.
-No co, Niall? My chyba też się wybierzemy? Spytał Malik, podnosząc się z piachu.
Lou wziął Harry’ego pod ramię i podskakując, udał się z nim do samochodu. Hazza był trochę przestraszony, że jako jedyna osoba trzeźwa nie ma prawa jazdy i nie będzie mógł siąść za kierownicą. Zajął miejsce z tyłu obok Louis’ego i Liama. Prowadził Zayn.
-Uważaj!- krzyknął Styles, kiedy z impetem wjechali w sporą dziurę w drodze- Jesteś pijany, Malik!
-Czy ty właśnie w tym momencie mnie obrażasz i podważasz mój autorytet? Sugerujesz, że nie panuję nad sobą i zamierzam was zabić? Niall? Czy on tak właśnie robi?- Zayn zaczął wygłaszać swoje „pijackie” przemówienia.
Harry przewrócił oczami. Mulat z procentami we krwi czasem stawał się tak nieznośny, że nawet anioł nie miałby do niego cierpliwości.
-Zatrzymaj się- rzekł Niall, po czym wyszedł z samochodu.
-Co jest?- zagadnął Liam, udając się za kumplem.
-Ściągnijcie buty. Idziemy na dziki.
Loczek zaśmiał się serdecznie, sądząc, że jego kolega całkowicie stracił rozum. Mimo tego posłusznie udał się za Horanem, podobnie jak reszta. Kiedy Hazza zatrzasnął drzwi, po Niallu nie było już śladu. Tylko w oddali zamajaczyła jego blond czupryna. Zaniepokojony Zayn zdjął pospiesznie swoje trampki i czym prędzej, w samych skarpetkach, ruszył za przyjacielem.
-No bez przesady, nie będę narażać się, ani was na takie niebezpieczeństwo. Jeszcze nadepniecie na coś ostrego! Nie potrzebuję nowych kłopotów!- Liam, pomimo niewielkiej ilości alkoholu w ciele, nie przestał być nadopiekuńczym sobą. Wziął obuwie Malika i Horana i z krzykiem ruszył za nimi.
-Cicho bądź!- odwrzasnęli- Dziki wystraszysz!
-Lou, co robisz?- Lokers spytał kumpla.
-Jak to co? Buty zdejmuję. Kazali przecież.
-Ale ty nie masz nawet skarpetek!- zaprotestował zielonooki.
Tommo wzruszył ramionami, nie widząc żadnych przeszkód w tym, by poruszać się po lesie na bosaka. Styles wiedział, że nie przemówi mu do rozsądku, dlatego, kiedy tylko Louis pozbył się vansów, gwałtownym ruchem poderwał go z ziemi i wziął na ręce.
-Jakiś ty miły, Harreh- chłopak pogłaskał go po policzku.
Doszli do skrzyżowania dwóch leśnych dróg, na którym czekał na nich Liam. W oddali zahuczała sowa, a coś poruszyło się w pobliskich krzakach. Wszystko dookoła było skąpane w bladoniebieskim świetle pełni księżyca, nadając całości jeszcze bardziej mroczny charakter. Harry mocnej przytulił do siebie Tomlinsona, gdy ten wydał z siebie cichy pisk. Był najmłodszy, ale jak na razie tylko on jeszcze jakoś się trzymał. Payne dygotał i ciągle rozglądał się dookoła. Nawet rozmyślał na głos.
-A jakby tak pobiec do samochodu? Jakieś 60-70 metrów. Albo wdrapać się na drzewo?
-Gdyby gonił cię dzik, nie dotarłbyś cały do auta. Za daleko. A na drzewo jak ty się chcesz niby wspiąć? Jak najcieńsze gałęzie ma dopiero kilka metrów nad ziemią?- Haz nawet nie starał się pocieszyć przyjaciela, bo jego ciało również było przesiąknięte strachem. Myślał już o wszystkim, jak o czymś, co było i nigdy nie wróci. Wtem rozległ się głośny wrzask, wyjęty niczym z najstraszniejszych koszmarów. Aż ptaki, będące w pobliżu, zerwały się do ucieczki. Chłopcy podskoczyli do góry, a krzyk wydobywający się z gardła Louis’ego, jeszcze bardziej napawał kumpli trwogą.
-A to…- Zayn bardzo obraźliwie nazwał dzikie zwierzęta- Miały iść na nich!
-Następnym razem może się uda- dopowiedział Niall, śmiejąc się.
-A taka ładna zasadzka!- lamentował Malik- Boże, moje biedne nogi! Całe posiniaczone od tych szyszek!
Irlandczyk szedł ramię w ramię z brunetem, jak gdyby wracali z niedzielnego spaceru, a ich pogodne uśmiechy zupełnie zadziwiły resztę chłopaków. Payne odetchnął z ulgą, łapiąc się za serce.
-Dosyć mam wrażeń, jak na jeden dzień.
-Czy wy żeście oszaleli?- Harry nie krył oburzenia.
-Nie krzycz tak, bo obudzisz naszego kochasia- wtrącił Nialler, tuląc się do Mulata.
Kumple wrócili do samochodu, który jak się okazało, stał jeszcze dalej, niż im się wydawało. Przez ten czas zdążyli trochę ochłonąć, a w drodze powrotnej do leśniczówki, śmiali się z własnej bojaźliwości. Pobyt w lesie uświadomił im, że są dla siebie bardzo ważni i że będą się o siebie bać i troszczyć mimo wszystko…




                                                                                                                           ~by Natalia

23 komentarze:

  1. OOOOO....
    Takie słodkie :33
    Przyjaciele na zawsze...
    Bardzo mi się spodobało :)
    Kocham <3
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste. Piękne. Wręcz urocze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku miałam "WTF"
    Potem był lekki strach,
    Potem się śmiałam ,
    Potem , nawet nie wiem jak to określić , no po prostu się zastanawiałam co ci wariaci zrobią ,
    A potem to było słodkie (;* ), ale i tak miałam z nich polewkę :D .
    Super , potrafisz wzbudzić wiele emocji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super naprawdę fajne

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś nominowana do Libster Award na zwiastun-raju.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem w tym imaginie pisałaś o nich nie jako o przyjaciołach ale jako o gejach. Za dużo romantycznych gestów w zachowaniu chłopak : chłopak. Moim zdaniem 4/10

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo co.? Jak już chłopak "inaczej" spojrzy na przyjaciela, to, że gej? Tak? Bo już kumpel kumpla nie może dotknąć, przytulić, uśmiechnąć się.? Niepotrzebnie doszukujesz się drugiego dna. I miałabym prośbę- jeśli piszesz z "anonima" to się podpisuj. :)

      Usuń
    2. A co jak kolerzanka przytuli drugą to już jest ledzbijką? Lol ja właśnie zazdroszczę im tej bliskości kochają się jak prawdziwi przyjaciele braterska miłość i tem imagin genialnie to okazuje

      Usuń
  7. Genialne, czyż nie? :D
    Ja Cię uwielbiam, ty o tym wierz. Znam twoje możliwości i wiem że jesteś w tym chorobliwie dobra Natalii. :*

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny, czekałam na taki grupowy imagin ;)
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wasze imaginy są odjazdowe.
    Uwielbiam waszego bloga dlatego nominowałam go do Liebster Award. Więcej informacji na moim blogu: momentswithhe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. No hej, wiem że pewni słyszałyście to już mnóstwo razy , wpadłam tylko powiedzieć że zostałaśyście mianowana na moim blogu laureatem "Libster Award". Wejdź, zobacz notkę pod tym samym tytułem a przekonasz się o co chodzi. xxx

    OdpowiedzUsuń
  11. Blog został nominowany przez http://imagine-with-1d.blogspot.com do Liebster Award xx

    OdpowiedzUsuń
  12. A co z tym na moje urodzinki? ;-) (16.11)

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczny jest ^^
    Na początku trochę nie ogarniałam, później się bałam, a potem stwierdziłam, że jest sweet :)
    +tęskniłam za blogiem <3
    Kina ;p

    PS: zniknęła zakładka 'dedykacje' a ja chciałam imagina z Liamem od Natalii :c
    @I_am_Kinga

    OdpowiedzUsuń
  14. Hehehe! Świetne! Rewelacyjne! Znakomite! Pierwszy imagin "wszyscy", w którym są WSZYSCY, a nie, że któryś umarł. Dawno nie czytałam tak wesołego imagina. Dzięki za poprawę humoru ;) Moni xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałam Cię poinformować, że zostałaś nominowana do "Libster Award". Wejdź i przeczytaj notkę, w której jest wszystko opisane ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zarąbisty. Nareszcie jakiś wesoły imagin

    OdpowiedzUsuń
  17. szkoda tylko, że Liam był odosobniony

    OdpowiedzUsuń
  18. Ooo *-* Jakie słodkie ♥ 5 przyjaciół,którzy zawsze dbają o siebie nawzajem :3 Kocham Twoje Imaginy ;**

    OdpowiedzUsuń