poniedziałek, 22 października 2012

# 162. Harry.

Z góry bardzo, bardzo, bardzo Was przepraszam. Ostatnimi czasy nie mam weny, a jak już wpadnie mi do głowy jakiś pomysł, to wychodzi takie nico... ;(
A poza tym psuje mi się komputer -.-

Dla Eweliny <3.
_____________________
Piosenka: <klik>

Powoli podniosłem powieki. Uniosłem się do postawy siedzącej, głośno przy tym ziewając. Przeciągnąłem się, strzeliłem palcami i przetarłem jedną dłonią oczy. Odwróciłem głowę w bok, napotykając przyjazne spojrzenie dziewczyny. Odwzajemniłem promienny uśmiech, po czym nachyliłem się, całując jej chłodne wargi.
-Dzień dobry, kochanie- wyszeptałem jej do ucha- Nie wstawaj, zdrzemnij się jeszcze chwilę. Zrobię ci śniadanie.
Zrzuciłem kołdrę ze swoich nagich nóg, wsunąłem stopy w miękkie kapcie, a następnie szybkim krokiem udałem się na dół. Zbiegłem po schodach, przeskakując po dwa stopnie. Gdy tylko przekroczyłem próg kuchni, od razu włączyłem palnik z gazem, stawiając na nim czajnik wypełniony po brzegi wodą. Wyjąłem z brązowej szafki saszetki miętowej herbaty, cukier i kolorowe kubki. Stanąłem przed otwartą lodówką, zastanawiając się, jaki przygotować posiłek. Moje rozmyślania przerwał gwiżdżący niemiłosiernie głośno imbryk. Prychnąłem pod nosem, mrucząc obraźliwe komentarze w stronę naczynia. „[T.I.] pewnie poszła jeszcze spać, a ten tu wydaje takie dźwięki, jakby nie miał kiedy. Zmarłego by z grobu podniósł.”- pomyślałem, zalewając gorącą cieczą miętę. Wyciągnąłem miskę świeżych truskawek, bitą śmietanę i gofry, mające najróżniejsze kształty- począwszy od ludzików, po figury geometryczne, na zwykłych skończywszy. Ułożyłem na niebieskim talerzyku wafelki, na nich owoce, a  wszystko spryskałem białą polewą. Ustawiłem naczynka na dużej, srebrnej tacy, a po chwili wchodziłem już do naszej wspólnej sypialni. Lewą nogą cicho zamknąłem drzwi. Ominąłem porozrzucane na podłodze ubrania, usiadłem na brzegu łóżka. Odstawiłem śniadanie na zaścieloną pościel.
-Smacznego- powiedziałem.
Ze smakiem żułem kolejne kawałki posiłku, popijając co jakiś czas ciepłą herbatą. Opowiadałem dziewczynie swoje przygody z przyjaciółmi, szczegółowo opisywałem każdy fragment mojego życia. [T.I.] była wspaniałym słuchaczem, nie przerywała, tylko z zapartym tchem wsłuchiwała się w najdrobniejsze słowo, które padało z mych ust. Lubiłem jej towarzystwo. Cieszył mnie fakt, iż miałem osobę, której mogłem się zwierzyć, pochwalić, wypłakać na ramieniu. I wiedziałem, że nie byłem oceniany bezpodstawnie.

W mojej głowie rozbrzmiewał śmiech dziewczyny. Dźwięczny. Melodyjny. Barwny. Czarujący. A zarazem tak nieśmiały. Spojrzałem na jej rozmarzoną twarz. Wyglądała tak uroczo. Wpatrywała się w dal rozciągającą się hen za oknem, jakby czekała na kogoś. Jakby szukała wzrokiem młodzieńca, który skradł jej nastoletnie serce. Przez chwilę byłem nawet zazdrosny, ale w porę uświadomiłem sobie, że to ja, a nie kto inny, byłem jej chłopakiem… narzeczonym.
Machnąłem loczkami, chcąc by leżały w miarę przyzwoicie. Przetarłem usta serwetką, zgiąłem ją i wyrzuciłem do kosza.
-Czemu nie jesz?- zapytałem zdziwiony.
Cisza. Kiwnąłem lekceważąco dłonią. Zupełnie zapomniałem, że [T.I.] nigdy nie jadała śniadań, bo potem cały dzień źle się czuła. Przeprosiłem ją za swoje roztargnienie, po czym odniosłem tacę do kuchni. Szybko posprzątałem, a niezjedzony posiłek wstawiłem do lodówki. „Będzie głodna, to zje później”- wytłumaczyłem sam sobie.
~*~
Jesień tego roku była przepiękna, ciepła i bez większych opadów. Wybrałem się z [T.I] do parku dokładnie w czwartą rocznicę naszego związku. Szliśmy opustoszałymi alejkami, co jakiś czas mijając pojedynczych ludzi. Dziwiło mnie ich zachowanie- przyjemna pogoda, a ci woleli siedzieć przed telewizorem niż przebywać na świeżym powietrzu. Słońce chyliło się ku zachodowi. Pojedyncze promienie oświetlały dywan z opadłych, różnokolorowych liści. Pozostawiłem dziewczynę samą na ławce. Podbiegłem na skraj dróżki, złapałem w dłonie mnóstwo listków dębów, klonów i brzóz, zaniosłem je pod nogi [T.I.], układając z nich niewielkie serce. Podniosłem głowę, spoglądając w jej lekko załzawione oczy. Musnąłem jej wargi swoimi. Nie musieliśmy nic mówić, rozumieliśmy się bez słów. W pewnym momencie wziąłem ją na ręce, kręcąc się wokół własnej osi. Z oddali dobiegały nas dźwięki powolnej, wzruszającej muzyki. Bujaliśmy się w rytm melodii, wsłuchując się w bicie naszych serc.

Przed oczami stanęło mi wspomnienie dotyczące naszego pierwszego spotkania. Oboje aroganccy, chcący ciągle być na pierwszym planie, pragnący wypowiedzieć się i zabrać głos w każdej sprawie. Gdyby mi ktoś wcześniej powiedział, że zakocham się w kimś tak podobnym do mnie, nigdy bym mu nie uwierzył. Ale ktoś tam musiał postawić na mej trasie właśnie taką osobę jak [T.I.], bym odnalazł drogę, którą chcę podążać. Abym stał się dobrym i troskliwym człowiekiem. Żebym musiał spojrzeć na własne życie i świat pod innym kątem.

Co nas zmieniło? Wypadek. Tak, kraksa samochodowa, z której ledwo wyszliśmy żywi. Od tamtej pory nie odstawaliśmy się na krok. Dziwne, że dopiero otarcie się o śmierć uświadomiło mi, jak i jej, co jest tak naprawdę priorytetem w naszych życiach, na kim nam najbardziej zależy.

Moje wewnętrzne powracanie do przeszłości, zostało brutalnie przerwane przez jakieś kilkuletnie dziecko z lizakiem w buzi, wpatrujące się we mnie szeroko otwartymi oczyma.
-Chris, tu jesteś- podbiegła do nas mama chłopca- Ile razy mam ci powtarzać, żebyś się mnie pilnował? Myślisz, że za każdym razem jak zobaczysz coś „interesującego”- kobieta zrobiła palcami cudzysłów w powietrzu- możesz się zatrzymywać i mnie o tym nie informować? Przeszukałam pół parku. Wiesz jak się bałam?!- na oko dwudziestolatka, nakrzyczała na syna, po czym mocno go przytuliła.
-Co ten pan robi?- usłyszałem cichy głosik chłopczyka.
Kobieta wyprostowała się, położyła dłoń na ramieniu chłopca i spojrzała mi prosto w oczy. Posłała mi pocieszający uśmiech. Odeszła kawałek, a mimo to usłyszałem jej słowa:
-Chris, ten pan bardzo za kimś tęskni i nie chce przyjąć do wiadomości, że jego ukochana nigdy już nie wróci.
Prychnąłem zdenerwowany. Gdyby mój wzrok był zabójczy, tamta dziewczyna już by nie żyła. Rozwścieczony pociągnąłem [T.I.] za sobą, kierując się w stronę domu. Nie zważałem na przechodniów, popychałem każdego, kto nie raczył się odsunąć. Wpadłem do mieszkania, zatrzaskując za sobą drzwi. Osunąłem się po zimnej ścianie, wprost na czarny dywanik. Przytuliłem do piesi [T.I.], cicho szlochając. Moje kilkumiesięczne zmagania z własnymi problemami legły w gruzach. Mój wyimaginowany świat rozpadł się na tysiące kawałków. Wspomnienia powróciły. Zalała mnie fala rozpaczy i smutku. Przez tyle czasu okłamywałem sam siebie, grałem, a w moich oczach zmarła dziewczyna nadal żyła, tryskała energią i mnie kochała. Zaczerwienionymi oczami wpatrywałem się w zdjęcie narzeczonej. Pogłaskałem palcem jej policzek, mrucząc jak bardzo ją kochałem.
Wszędzie chodziłem z jej fotografią, nie odstępowałem jej ani na krok.  W moich uszach wciąż brzmiał jej głos i często miałem wrażenie, że mój skarb żyje.
Przyjaciele nie wiedzieli co się ze mną działo, oddaliłem się od nich. Strata i obojętność najbliższych raniła mnie na każdym kroku. Ale mogłem się domyśleć, że tak potoczą się nasze losy…
~*~
Zamknęli mnie w szpitalu psychiatrycznym. Myśleli, że mi pomogą, że uda im się rozbudzić we mnie miłość do muzyki i chęć do życia. Chyba nie wiedzieli, że takie działania to walka z wiatrakami. Tak, nie dawałem sobie pomóc. Przywróciłoby to życie [T.I.]? Nie.
Uciekłem. Swoją drogą wcale nie było to trudne. Ja nie wiem, co za kraj, żeby móc tak łatwo wydostać się z takiego budynku? Ciekawe czy więźniów tak samo pilnują.?

Szedłem przed siebie. Nie wiedziałem, dokąd zmierzałem, ale wiedziałem, co chciałem uczynić. Stanąłem na światłach, rozglądając się dookoła. Wyjąłem z kieszeni małą torebeczkę z kilkunastoma tabletkami, które zakupiłem na rogu. Mało, ale lepsze to niż nic. Wsunąłem je z powrotem w kurtkę. Szybkim krokiem wróciłem do mieszkania. Od progu uderzył mnie zapach perfum używanych przez [T.I.]. „Jeszcze chwilę, kochanie”- pomyślałem, udając się do swojej sypialni. Usiadłem przy biurku, wyciągnąłem z szuflady kartkę i długopis. Zamyśliłem się na chwilę, przygryzając skuwkę cienkopisu.

Drodzy Przyjaciele
Drodzy byli przyjaciele
Piszę to, bo czuję, ze mam wobec Was jakieś zobowiązania. Mimo że odrzuciliśmy się wzajemnie, stwierdziłem, że należą się Wam jakiekolwiek wyjaśnienia. Myślałem, że przez te kilka miesięcy po śmierci odejściu z tego świata [T.I], jakoś się pozbieram i nauczę na nowo żyć. Jak widać- nie wprowadziłem tego w czyn. Dziękuję Wam za te wszystkie miłe chwile, jakie razem spędziliśmy, począwszy od castingów do X-Factor, po wspólną karierę. Przepraszam za krzywdy, jakie Wam wyrządziłem. Życzę Wam samych sukcesów, wspaniałych rodzin, kochających żon i dzieci, dożycia późnej starości i doczekania się wnucząt.
Louis- jak mi się uda, to może odwiedzę Cię we śnie i będę błagać Cię o przebaczenie. Bo wiem, że nie wybaczysz mi tego, co zamierzam zrobić zrobiłem.
Niall- mam nadzieję, że, podobnie jak Malik, wyjdziesz na prostą i do końca pozostaniesz sobą.
Liam- troszcz się o tych wariatów, potrzebują Cię.

Odłożyłem pisaka. Zszedłem do kuchni, robiąc sobie mocną kawę z kilkunastu łyżeczek, posłodziłem dwoma i wraz z kubkiem w dłoni, wróciłem do siebie. Usiadłem na krześle, wcześniej wyciągając tabletki. Ułożyłem wszystko na blacie obok kartki. Łyknąłem kilka pastylek, popiłem paskudną cieczą. Wzdrygnąłem się z niesmakiem, gdy płyn przepłynął wzdłuż mojego przełyku. Powróciłem do pisania, tym razem skupiając się tylko i wyłącznie na własnych przeżyciach.

Siedzę sam. Jak zwykle. Powinno mnie to już nie dziwić, ale za każdym razem, gdy sobie to uświadamiam, moje serce rozdziera potworny ból. To nie nowość, że nie ma przy mnie nikogo.
Miałem zamiar obejrzeć sobie jakiś film, ale akurat żadnego z lepszych nie posiadam w domu, a nie mam czasu, by iść do wypożyczalni czy szukać w Internecie. Tak więc nic nie robię, tylko tępo patrzę się w dal.
Ktoś napisał mi sms-a. O, Horan! Nie spodziewałem się tego w ostatnich chwilach swojego życia. „Tylko nic sobie nie rób. Wiem, że Ci ciężko, Harry. Jutro do Ciebie przylatuję. Trzymaj się!”- wiadomość od niego. Trudno, że dopiero teraz się obejrzał. Będzie zły. Może smutny? Ale przejdzie mu, tak samo jak i całej reszcie. Nie zrozumiałby, gdybym mu wcześniej powiedział o swoich zamiarach. Nigdy nie ma się czasu, by coś zrozumieć. Nikt nigdy nie ma czasu. Każdy ciągle gdzieś pędzi, za czymś goni. Typowy wyścig szczurów. Tylko po co?
Nie chcę juz nikogo znać…

Kolejne tabletki, kolejne porcje kawy. Łzy, płynące po policzkach…

Nie chcę z nikim być, spotykać się, rozmawiać. Nie umiem już udawać, grać i walczyć. Znów upadłem. Ciągle upadałem. I tym razem już nie wstanę.
Całe życie to tylko sekunda lęku, jedno zawahanie się i po Tobie. Wiem, ze każdy w pewnym sensie czuje się odtrącony. Ale mnie już nie obchodzą inni. Nie obchodzi mnie co ludzie myślą. Ich sprawa.
Mój sens życia umarł. A mi nie pozostaje nic innego jak podążyć za nim…
Dlaczego postanowiłem odwołać się do tak radykalnego i nieodwołanego czynu? Ha, dobre pytanie. Bo boję się, że znów zamknął mnie w pokoju bez klamek i nie pozwolą mi nawet zabrać ze sobą ramki ze zdjęciem ukochanej. Czy oni myśleli, że stłukę szybkę, by się pociąć? Dziwni ludzie.
Nie mam siły… Nie mam nawet siły szeptać, błagając o pomoc…
Zamykam za sobą drzwi. Na zawsze.

Poczułem bolesny ucisk w głowie. Zbliżał się mój definitywny koniec. Chwiejnym krokiem położyłem się na łóżku, wciąż trzymając w dłoni ramkę z fotografią [T.I.]. Ucałowałem szklaną szybkę, po czym przymknąłem powieki, czekając na śmierć. Przez chwilę miałem zamiar zmusić się do zwrócenia wszystkiego, czy nawet wezwania karetki. Strach obezwładnił moje zmysły. Zacząłem krzyczeć i wić się z bólu, prosiłem o ratunek… W ostatniej sekundzie życia pomyślałem … 
Umieram samotny - tak samo samotny, jakim przyszedłem na ten świat…”

 ~by Natalia

22 komentarze:

  1. Świetnie napisane. Po prostu... No nie potrafię tego wyrazić. Ale już nie mogę się doczekać nn :D
    Kocham <333
    Nial's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg .. niesamowity !Szybko pisz kolejny :**

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko... Ten temat, te uczucia i ten płaczący Harry na końcu... Kupujesz mi chusteczki, moja droga, bo cały zapas wyczerpałam ocierając i łzy, i nos po przeczytaniu tego Imagina.

    Mimo wszystko lubię takie historię i również lubię sobie na nich popłakać. Dlatego ogromnie cieszę się, że dodałaś coś takiego.

    Fakt, szkoda mi Harry'ego. Płakałam głównie dlatego, że wyobrażałam sobie go samotnego, piszącego w zeszyciku, co raz łykającego te tabletki. Moja głowa to niezła kamera, potrafi wszystko idealnie odzwierciedlić. W dodatku napisałaś to tak, że wiele nie napracowała się przy wydawaniu scenerii..

    Cóż, to jest piękne, naprawdę piękne. Kocham Twój styl pisania. Jest... magiczny. Gratuluję i jednocześnie mocno zazdroszczę.

    I co mogę jeszcze powiedzieć.? Sama nie wiem. Po przeczytaniu tego brak mi słów. Także polecę głębokim banałem: podobało mi się. Naprawdę, cholernie mi się podobało. Liczę na więcej takich historii.

    Pozdrawiam.! ;*

    http://boy-from-bakery.blogspot.com/

    http://what-hurts-the-most-by-louise.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, imagin doskonały !

      Usuń
  4. Omg... Płacze jak male dziecko, przepiękny xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to czytałam, płakałam zresztą co tu będę kłamać nadal kłamię. Dobrze, że nikogo nie ma u mnie w pokoju, bo mnie wysłali by do psychiatryka. Cieszę się, że mogę czytać takie wspaniałe imaginy. Mam nadzieję, że następny będzie o Lou.. Piszcie, bo zmarnujecie swój talent. Naprawdę tylko pozazdrościć. Piękny.. i etc.! ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. przeplakalam pol imagina, a ta piosenka ... świetna ! idealnie pasuje do histori. ;')

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie dobrana piosenka. No i cudownie napisane . ! tych emocji jakie wywiera na mnie ten imagin nie da się opisać. ;) WSPANIAŁY . *,*

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny, cudowny. Łazy lały się strumieniami, a poiosenka: cudna! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietny!
    Masz talent!

    Zapraszam do mnie na Larrego.
    Dopiero zaczynam. Przepraszam za spam..
    http://larryisforever.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  10. na to nie ma słów, bo twoje imaginy zawsze są bajeczne <33
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest cydowny nie ma słow

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny ;)
    Justyśka ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. już dawno nic mnie tak nie wzruszyło i jeszcze ta piosenka...brak słów jesteś niesamowita ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Popłakałam się! ;c imagin jest niesamowity . Dziewczyno ty się weź za pisanie książki czy czegoś ! TO CO PISZESZ JEST ŚWIETNE!

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajne, bardzo fajny, ale czemu smutny !? :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mam już czym płakać! Boski jest! *-*

    http://livewhile-were-young.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. mrr... wręcz zarypisty :DD
    nie wiem jak innym, ale mnie się bardzo podobał :D
    tylko czemu dziewczyna nic nie mówiła ? :PP
    czekam na dalsze >.<33
    łzy były :^^

    OdpowiedzUsuń
  18. POPŁAKAŁAM SIĘ <3 .......
    Oo Boże <3 Świtetnyy ;************ Piszesz mi ,że mam "talent" , ale po przeczytaniu Twojego imagina zdałam sobie sprawę , że tak na prawdę to jestem początkująca ! ;*********
    Wczułam się w każde słowo <3 MAtkoooooooo <3 Ja ... ja nie mam słów żeby opisać teraz co czuję ... i nawet te wszystkie minki ( <3 , ;** ) tego nie wyrażają !
    Chyba się odwodniłam ...
    Głowa mnie boli ;******
    Dziękuję , że zadedykowałaś mi rozdział <3 ;*
    Jesteś wspaniała <3 ;**
    Dziekuję za każdy komentarz z Twojej strony ;** :)
    Czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  19. nie wiem dlaczego ,ale kocham takie .płacze ,ale nie chce przerywać .
    szkoda tylko ,że wpadam w taką histerię że nie moge oddychać xd

    OdpowiedzUsuń
  20. W mordeczkę... zalałam całego laptopa łzami ;C ryczę i ryczę i nie mogę przestać! Ale jest to dowodem na to, że dziewczyno masz talent! Szkoda, że tak późno znalazłam tak wspaniałego bloga!-lepiej późno niż wcale :) Czytam to już chyba 10 raz, a za każdym takie same (wspaniałe) emocje <3 Dziękuje Ci za nie ;3

    OdpowiedzUsuń
  21. japierdole. boskie. kocham was ! <3

    OdpowiedzUsuń