wtorek, 16 października 2012

# 159. Ziall.

Chcę na wstępie zaznaczyć, że poniższy imagin dotyczący Ziall’a, mówi o nich tylko i wyłącznie jako o przyjaciołach. Niektóre momenty mogą się Wam wydać nierealne, ale uwierzcie mi (wiem to na swoim przykładzie) : ludzie się zmieniają. I to nawet Ci, po których byśmy się tego nie spodziewali....


Dedykuję go dziewczynie, która wywróciła mój świat do góry nogami, sprawiając, że stałam się o niebo lepszym człowiekiem *_*
___________________________________________________
Piosenka: <klik>
Chociaż biegnę przed siebie
Serce przestało bić
Tak trudno jest
Być przedmiotem w torebce tylko na gorsze dni
Chłopcy mieszkali na przedmieściach miasta, w dosyć spokojnej i przyjaznej dzielnicy. Postanowili kupić wspólny dom, bo niby czemu nie? Znali się tyle lat, byli najlepszymi przyjaciółmi, a czas spędzony razem w pracy im nie wystarczał. Jednak szybko okazało się, jak bardzo się różnią…
Niall robił sobie właśnie śniadanie, czyli podwójną porcję tostów z dżemem, gdy do kuchni wszedł zaspany Zayn. Mulat ziewnął, podrapał się za uchem i obdarzył promiennym uśmiechem kolegę. Horan westchnął, stawiając przed Malikiem talerz z jedzeniem. Nie lubił się dzielić swoimi posiłkami, tylko dla przyjaciela robił wyjątki.
-Wybierasz się gdzieś dzisiaj?- zapytał Irlandczyk, pałaszując kolejny upieczony chlebek.
-Właściwie to tak. Nie czekaj na mnie z kolacją- wymamrotał Zayn.
-Czemu wracasz tak późno?- chłopak uważnie spojrzał na towarzysza.
-Pytania. Pytania. Pytania- prychnął brunet- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
Wstał, podziękował i udał się do swojego pokoju. Nałożył ciemny podkoszulek, spodnie z obniżonym krokiem w tym samym kolorze co bluzka, naciągnął białe skarpetki i zawiązał buty. Spryskał się perfumami, stanął przed lustrem, po czym zaczął układać fryzurę. W czasie, gdy Malik pracował nad swoim perfekcyjnym wyglądem, smutny Horan zmywał talerze i kubki. Zastanawiał się, dlaczego ostatnimi czasy jego dobry kumpel tak bardzo się zmienił. „A może zawsze taki był, tylko tego nie dostrzegałem?”- pomyślał, zakręcając kran. Otarł szmatką stół, poustawiał krzesła i spojrzał na zegar. Dochodziła ósma rano. Blondynek podreptał na górę, kierując się w stronę sypialni Zayna. Zapukał cicho, przestępując z nogi na nogę. „A może on ma rację? Może nie powinienem się wtrącać?”- myślał gorączkowo, bawiąc się palcami. Już chciał odejść, gdy drzwi nagle się otworzyły.
-Słucham?- powiedział znacznie przyjaźniej niż przy śniadaniu Malik.
Niall podniósł głowę, patrząc prosto w oczy przyjacielowi. Pragnął dojrzeć w nich kłamstwo czy strach, ale czekoladowe tęczówki chłopaka były przepełnione pewnością siebie i radością.
-Chciałem tylko powiedzieć, że wrócę późno- rzekł Horan, nawet nie przemyślając swoich słów- Biorę zapasowe klucze.
Mulat skinął głową, wyminął go i zniknął w łazience. Farbowany blondyn spuścił ręce swobodnie wzdłuż tułowia, rozluźniając zaciśnięte do tej pory pięści. W jego głowie kłębiły się najróżniejsze myśli, począwszy od tych złych, aż po dobre. Mimo wewnętrznych rozterek, wiedział co zrobić powinien. Za wszelką cenę chciał ratować swoją przyjaźń, to, co łączyło go z Pakistańczykiem. „Muszę być taki jak on”- pomyślał Niall, wychodząc z domu.
~*~
A wymarzyłem sobie dom gdzie Ty i Ja
Zbudujemy silną więź
Ulokowałem gdzieś na giełdzie uczuć nas
Początkowo wszystko szło idealnie. Malik nawet cieszył się, że ma coraz więcej tematów do rozmów z kumplem. Mulat postanowił, że zabierze któregoś razu Horana na „prawdziwą imprezę”. Irlandczyk, pomimo złych przeczuć, dał się wciągnąć w inny świat. Bo zakazany owoc smakuje najlepiej, prawda? Zaczęło się niewinnie- tu jedna dyskoteka do rana, tam kolejna. Alkohol, papierosy, narkotyki, zabawa. Widać było, że Zayn czuł się jak u siebie, miał to na co dzień. Nie był od niczego uzależniony, ale od czasu do czasu lubił się „oderwać od rzeczywistości”. Chłopak nie zdawał sobie sprawy tylko z tego, że jego młodszy przyjaciel szedł dalej, nie patrząc na konsekwencje.
~*~
Wzbijałem się
A sięgam dna
-Wybrał już pan? Motyw kwiatowy czy może napis?- tatuażysta położył przed Niall’em kolejny album z przykładowymi wzorami.
Blondynek postanowił zaszaleć, robiąc sobie trzeci tatuaż. „Zayn ma ich kilkanaście”- wmawiał sam sobie. Zacisnął dłonie w pięści, gdy mężczyzna rozpoczął swoją pracę. Irlandczyk odchylił głowę do tyłu, starając się nie skupiać na bólu. W myślach układał już plan rzeczy do zrobienia; punktów, które musiał wykonać, aby „zbliżyć się” do mulata. I gdyby mu ktoś wtedy powiedział, że głupio robi, pewnie wyśmiałby go. Chciał udowodnić wszystkim dookoła, że był kimś, że miał coś do powiedzenia. Twierdził, iż nikt za niego życia nie przeżyje, a sam miał dosyć bycia nieśmiałym Niallem, będącym ciągle w cieniu innych.
Zapłacił, podziękował i wyszedł na świeże powietrze. Kątem oka spoglądał na opatrunek na swojej lewej ręce, uśmiechając się sam do siebie. W pobliskim kiosku kupił paczkę papierosów, od razu wkładając jednego pomiędzy wargi. Zapalił i ruszył dalej. Bez celu chodził po mieście, zaglądając w najróżniejsze miejsca, w których nigdy wcześniej nie był. Poprawił kaptur bluzy, przeciągnął dłonią po włosach i wszedł na podjazd przed domem. Znudziło mu się kilkugodzinne „zwiedzanie” Londynu. Rzucił niedopałek na ścieżkę, zdeptał go butem, po czym wrzucił do ust miętową gumę. Jak gdyby nigdy nic w progu minął zdziwionego Malika i poszedł do swojego pokoju, zamykając się na klucz. Położył się na łóżku, nawet nie zdejmując pobrudzonych butów.
-Niall, możemy porozmawiać?- zza drzwi dobiegł zmartwiony głos Zayna.
-Teraz nie mam czasu- burknął chłopak, siadając przy biurku.
Otworzył szufladę, wyciągnął z niej czystą kartkę papieru i niebieski długopis, a następnie zabrał się za wypisywanie „zadań”. Podzielił arkusz pionową kreską na pół, po jednej stronie pisząc cechy przyjaciela, a po drugiej swoje.
Zayn
-wyluzowany
-pewny siebie
-zabawny
-przystojny
-beztrosko żyjący

Niall
-nieśmiały
-cichy
-zamknięty w sobie
-bojaźliwy
-stroniący od imprez

„Jestem żałosny. Jak ktoś taki jak Zayn się w ogóle ze mną zadaje?”- pomyślał smutno Niall. Ze łzami w oczach musiał przyznać, że Malik nigdy aż tyle nie jadł, dbał o swoje ciało i wagę. Horan wymruczał pod nosem przekleństwo. Wziął z komody komórkę, wykręcił numer i zarezerwował na najbliższy wtorek dwie godziny na siłowni. Przy okazji wyrzucił do śmietnika wszystkie słodycze i produkty zawierające puste kalorie. 
~*~
Niall cicho zamknął za sobą drzwi od łazienki. Postanowił nie przekręcać zamka. Liczył na to, że zajęty oglądaniem filmu sensacyjnego Zayn, nie zauważy chwilowej nieobecności przyjaciela. Chłopak ściągnął kapcie i koszulkę, rzucając je niedbale koło pralki. Wyciągnął z szafki wagę, ustawił ją w kącie, po czym z zamkniętymi oczami na niej stanął. Schylił głowę, podnosząc prawą powiekę. Na jego wargi wypłynął delikatny uśmiech triumfu, kiedy zorientował się, że schudł aż trzy kilogramy. Pisnął z radości niczym małe dziecko, chowając przedmiot na swoje miejsce. Cieszył się, bo chciał mieć szczupłe, ale jednocześnie wysportowane ciało. Po kilku minutach oglądania siebie w lustrze, postanowił zapalić. Blondyn, zapominając o tym, że w każdej chwili mógł zostać nakryty przez Malika, wsunął do ust papierosa, zapalił go i się zaciągnął. Uchylił niewielkie okienko, aby wypuścić przez nie dym. Zachichotał, gdy wzdrygnął się, słysząc cichy szelest na korytarzu. Był rozbawiony faktem, że adrenalina i ryzyko stały się jego chlebem powszednim.
-Niall- wyszeptał Zayn, stając w drzwiach.
Irlandczyk zgniótł peta w popielniczce, zamknął szybkę i obrócił się do kumpla. Chciał nakrzyczeć na mulata i zarzucić mu naruszanie prywatności, ale głos uwiązł mu w gardle, kiedy zobaczył oczy bruneta. Krył się w nich przeogromny smutek, rozczarowanie i przygnębienie. Horan poczuł wyrzuty sumienia, bo uświadomił sobie, iż po raz kolejny okłamał przyjaciela. Obiecał, że nigdy więcej nie będzie mówił rzeczy niezgodnych z prawdą. Pragnął postępować właściwie. Ale chłopak zapomniał, iż „nigdy” samo w sobie było kłamstwem…
~*~
Jedyne wyjście - stać się kimś innym
Cokolwiek zrobię, nie zmienię nic
Jestem winny
Zayn usiadł na szerokim parapecie, nieprzytomnym wzrokiem patrząc w mgłę, która spowiła wszystko dookoła; nie było nawet widać domu z naprzeciwka. Chłopak zorientował się, że z Niallerem działo się coś złego. Nie podobało mu się to, ale Irlandczyk umiejętnie wymigiwał się od odpowiedzi, zawsze miał na każde pytanie odpowiednią odpowiedź. „Gdzie popełniłem błąd?”- zastanawiał się, pocierając kciukami bolące skronie.
-Coraz mniej je- szepnął sam do siebie, spoglądając na niedokończony posiłek.
Malik chodził w tą i powrotem po pokoju, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Ciągle myślał o przyjacielu, który nie wrócił na noc do domu. Wtem usłyszał, że ktoś krząta się po przedpokoju. Odetchnął z ulgą, gdy ujrzał Nialla. Jego pogodny wyraz twarzy zmienił się jednak szybko, kiedy dostrzegł, iż jego kumpel był pijany.
-Coś ty najlepszego zrobił- warknął, podnosząc z podłogi słabego blondyna.
-O Zaaaaaaaaayn- wybełkotał Horan, kładąc dłonie na szyi mulatowi.
-Od kiedy to ty imprezujesz?- spytał brunet, ciągnąc Niallera do jego sypialni.
Po kilku minutach weszli do pokoju, a raczej to Zayn szedł, a Horan był przez niego niesiony. Malik był zły i nie krył się z tym. Nakrzyczał na przyjaciela, wyładowując na nim negatywne emocje. Bał się o niego i martwił pogarszającym się stanem Irlandczyka. Urwał w połowie zdania, gdy po policzkach pijanego chłopca popłynęły pojedyncze łzy. Zmieszał się. Nie spodziewał się, że swoimi słowami aż tak zrani kumpla. Ukląkł przed nim i pogłaskał go po włosach.
-Przepraszam. Nie chciałem.
-Bo… bo ty mnie nie kooochasz- wymamrotał, ocierając oczy.
Zayn otworzył szerzej oczy i uniósł brew ze zdziwienia. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewał. „Co też ten alkohol robi z ludźmi”- pomyślał. Wtem blondyn przywarł ustami do warg Malika. Zaskoczony Pakistańczyk początkowo nie reagował, ale gdy dotarło do niego to, co się właśnie działo, odepchnął od siebie Nialla i odsunął się na bezpieczną odległość. Horan zmrużył oczy, ziewnął głośno i opadł na poduszki, zasypiając kamiennym snem. Kiedy Zayn miał stuprocentową pewność, że jego przyjaciel się nie obudzi, wstał z podłogi, przykrył blondyna i wyszedł, kierując się do siebie. „Za dużo jak na jeden dzień”- westchnął.
~*~
A Pomyliłem się jeszcze raz
A nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc
Jeżeli Zayn myślał, że wybryk Horana był jednorazowy, to mocno się przeliczył. Nazajutrz dostał telefon z policji, że go zatrzymali. Chłopak z duszą na ramieniu przekroczył próg komisariatu. Miła dziewczyna zaprowadziła go do odpowiedniej sali, otwierając przed nim drzwi. W kącie, na krześle siedział skulony Niall, kiwający się w przód i tył. Malik podpisał odpowiednie papiery, podziękował za wyrozumiałość i siłą wyciągnął przyjaciela z budynku. Wsiedli do samochodu i ruszyli z piskiem opon, ale wcale nie w stronę ich domu, tylko na drogę prowadzącą do lasu. Mulat miał ochotę drzeć się w niebogłosy, ale powstrzymywał się jak tylko mógł; nie chciał dać tej satysfakcji kumplowi, że udało mu się wyprowadzić go z równowagi. Zaciskał palce na kierownicy i tępo patrzył się przed siebie.
-Powiesz mi, co ty sobie wyobrażasz?- warknął po dłuższej chwili milczenia.
-Nic- Niall wyszeptał to tak cicho, że siedzący obok chłopak nawet go nie usłyszał.
-Czyś ty do reszty zgłupiał?- Malik nie przestawał mówić przez zęby, głosem ociekającym złością i nienawiścią- Najpierw imprezy. To jeszcze mogłem zrozumieć, jesteś młody, przystojny i chcesz korzystać z życia. Dobra. Przymknąłem oko na to, że coraz mniej jesz. Nie wspomnę już o tatuażach i papierosach. Ale teraz przeszedłeś samego siebie! Jeździć bez prawka? Masz szczęście, że złapali cię na obrzeżach, gdzie nie mógłbyś, nawet gdybyś chciał, spowodować żadnego wypadku!
-Ty też jeździłeś- odparł, odwracając głowę w bok.
-Ale ja umiałem!- mulat puścił na chwilę kierownicę, wznosząc dłonie w górę- Zresztą ja to ja. Nie porównuj się do mnie!
Irlandczyk zamilkł. Nie miał ochoty rozmawiać. Nie uważał, że robił źle. W końcu czuł się kimś. Kimś ważnym i szanowanym. Schudł, ale miał nareszcie wysportowane ciało, które każdego dnia podziwiał. Był bardziej rozluźniony i śmiały. Chłopak nawet nie zorientował się, kiedy zajechali na skraj polany. Z rozmyślań wyrwał go cichy szloch kumpla. Niall zamrugał kilkakrotnie, bo nie wierzył własnym oczom; po raz pierwszy widział Zayna w takim stanie.
-Przepraszam- szepnął mu na ucho.
-Nie powinienem pokazywać ci mojego świata. Powinienem naśladować ciebie- wymamrotał Malik, nie podnosząc głowy znad kierownicy.
-Mnie?- zdziwił się Nialler.
Chłopcy odbyli kilkugodzinną rozmowę, podczas której wyjaśnili sobie wszystkie nieporozumienia. Mulat przyrzekł, że nie będzie tyle imprezował, a Horan obiecał, iż rzuci palenie i powróci do normalnego odżywiania. Na koniec poruszyli jeszcze kwestię pijackiego pocałunku. Obaj uznali, że zostanie to tylko i wyłącznie między nimi. Wdzięczny blondyn wtulił się w przyjaciela, zaciągając się jego zapachem.
~*~
Irlandczyk starał się, nawet bardzo. Walczył sam ze sobą, niejednokrotnie poddając się, gdy nie miał już siły. Zawsze jednak podnosił się i przypominał sobie słowa mulata: „Czasami warto się starać, Nialler”. Nagradzał się za sukcesy, karcił za porażki. Tych drugich było niestety o wiele za dużo, niżby sobie tego życzył.
Malik nie zostawił przyjaciela, kiedy ten wylądował w ośrodku dla uzależnionych. Trwał przy nim dwadzieścia cztery godziny na dobę, nie opuszczał go ani na minutę, a pracownicy pozwolili mu na to. Cierpiał, bo wiedział, że kumpel nie dotrzymał obietnicy. Kłamał dzień w dzień, bezczelnie patrząc w jego oczy. Mimo to brunet był tak przywiązany do Irlandczyka, że nie potrafił po prostu spakować się i wyjechać.
-Zostałeś- wyszeptał Niall ze łzami w oczach, kiedy po kilkumiesięcznym odwyku wyszedł na „wolność”.
Czuł wszechogarniający go wstyd, gdy spoglądał w czekoladowe tęczówki Malika. Nie sądził, że spotka w swym życiu tak oddaną i wierną osobę, która trwała przy nim w cierpieniu, jak i radości.
Zayn nic nie odrzekł. Podszedł do najlepszego przyjaciela, chwycił go w pasie i kilkakrotnie obrócił go wokół własnej osi. Postawił śmiejącego się Horana na ziemi i mocno go przytulił. Tęsknił za dźwięcznym chichotem kumpla, jego rumieńcami, „trafnymi” uwagami. Przez przypadek podwinął rękaw jego koszuli. Z uwagą przyjrzał się tatuażowi.
-Co to znaczy?- spytał Zayn.
-Nie znasz arabskiego?
-Tak trochę- Malik zagryzł dolną wargę.
-Na zawsze razem – Horan skierował swój wzrok na czubki butów.
Blondyn myślał, że przyjaciel go skarci za wypisywanie głupot na ciele, że tym razem przesadził i ten odejdzie bez słowa. Jednak po raz kolejny się mylił. Brunet uśmiechnął się szeroko, ukazując swoje białe zęby. Poczuł jak jego poharatane serce składa się w jedną całość, jak oblewa je przyjemne ciepło. Wskazującym palcem uniósł podbródek kumpla, zmuszając go, by na niego popatrzył.
-Jesteś moim wariatem, Niall. I nie zmieniaj się już nigdy- wyszeptał, tuląc go do siebie.
-Nie będę. 


~by Natalia


WSZELKI SPAM W ZAKŁADCE "WASZE BLOGI" !!! 
+ nie pytajcie, np. "Kiedy będzie imagin z Harrym?". Przyjdzie czas, a się dowiecie ! 

13 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że ten imagin jest bardzo... hm, życiowy. Cieszę się, że Zayn nie opuścił Nialla w potrzebie. Prawdziwy z niego przyjaciel <3.
    Cóż... znów w Twojej pracy została ukryta jakaś prawda, szczerze, to podziwiam Cię, że tak umiejętnie kryjesz wartości, zmuszając czytelnika do rozmyślań i czytania między wierszami :)
    Cudnie *_*
    Basia xx

    OdpowiedzUsuń
  2. o matko! on jest boski *_____* brak mi słów.♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny , chyba nigdy lepszego nie czytałam z Zayn'em i Niall'em ;)
    Boski :D

    http://lovesandfriend.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. jeej *_* ten pocałunek mnie totalnie zaskoczył. Ale suuuper imagin ;)
    Zapraszam na mojego bloga z imaginami jednokierunkowa.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny! Genialny. Ey może napisz jednez z Larry'm albo z Niam'em?
    Piszesz naprawde świetnie. Skąd bierzesz te pomysły? Łatwo Wam się pisze takie opowiadania? ;) Wasza oddana czytelniczka Moni<3

    OdpowiedzUsuń
  6. boski i super;) Miałaś ciekawy pomysł.
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajefajny! Ty-i-one-direction-imaginy.blogspot.com. ZAPRASZAM DO MNIE

    OdpowiedzUsuń
  8. aww jakie to słodkie :***
    napiszesz jakiś o Lirry'm?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ohhhhh. Jestem pod ogromnym wrażeniem. OGROMNYM ;). Twój styl pisania + te fantastyczne pomysły... I widzę, że całą noc będę miała z głowy, by przeczytać wszystkie Twoje Imaginy :P

    W wolnej chwili zapraszam też do mnie:

    http://what-hurts-the-most-by-louise.blogspot.com/

    Pozdrawiam.! ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetneee <3 !
    czekam na więcej ! :D
    Natępnyy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. auuuauauauauua SSSSSSUPEROOOOOOOOWYYYYYYYYY

    OdpowiedzUsuń
  12. Poplakalam się. Imagin cudowny. Naprawdę świetnie piszesz @jestemhipsterem

    OdpowiedzUsuń