wtorek, 18 września 2012

# 143. Niall.


Po raz pierwszy w życiu pracę dodaję tak wcześnie (parę minut po 6, przed szkołą), ale później nie będę miała czasu, a jedna z czytelniczek prosiła o ...
Imagin specjalnie dla Forever_Niall, z okazji urodzin :D Życzę Ci tego co najlepsze, dużo weny twórczej, prawdziwych przyjaciół, szczerej miłości i wszystkiego co tylko sobie zapragniesz. Mam nadzieję, że imagin Tobie, jak i innym czytelniczkom, choć trochę się spodoba.
______________________________________________________________________
Piosenka : < klik >

Just call me
If ever our paths may collide
I want you to pull me
Under these darkening skies
„Boże, kochany! W co ja się wpakowałam?!”- myślałam gorączkowo, stojąc na peronie, pośród tłumu ludzi. Za nic nie mogłam dopchać się do nadjeżdżającego pociągu. W dłoni kurczowo ściskałam rączkę bagażu, by nikt mi jej po raz kolejny nie wyrwał, co zdarzyło się już nie raz. Co chwilę przepraszałam osoby, na które ktoś mnie popchnął. Nienawidziłam tłocznych miejsc publicznych, gdzie moja prywatna przestrzeń, była brutalnie naruszana. W ostatniej chwili stanęłam na stopień schodków, zanim zamknęły się drzwi. Odetchnęłam z ulgą, rozglądając się po wagonie. Przeszłam do odpowiedniego przedziału, wcześniej pokazując kontrolerowi bilet.
-Myślałem, że nie zdążyłaś- usłyszałam ucieszony głos Nialla.
-Jak widać jestem- rozłożyłam ręce- Mówiłam ci, żebyś trzymał się blisko mnie. Gdzie poszedłeś?- spytałam, odkładając ciężką walizkę.
Usiadłam obok Horana, rozwiązującego krzyżówkę i pałaszującego rogalika z czekoladą.
-Dobra, nie przeszkadzaj sobie. Domyśliłam się.
Podróż trwała znacznie dłużej niż przypuszczałam. Jednakże miło ją spędziłam w towarzystwie wesołego Irlandczyka, który ciągle rozśmieszał mnie, jak i innych ludzi, swoimi żartami i wygłupami. Chętnie opowiadał o kulturze panującej w jego kraju, swoich pasjach i planach na przyszłość. Chociaż słyszałam to nieskończenie wiele razy, nie śmiałam wtrącać się w opowieści Nialla. Tak uroczo wyglądał, gdy patrząc w przestrzeń rozciągającą się za oknem, przenosił się myślami do swojej rodziny, domu, ojczyzny. Na twarzy chłopaka malowało się szczęście i rozmarzenie. Położyłam głowę na ramieniu Horana, przymykając powieki i odpływając do krainy snu…
~*~
Whoever you love now
Whoever you kiss
The ones in between us
I’m willing to miss
-I jak, podoba ci się?- spytał Niall.
-Żartujesz?!- krzyknęłam, otwierając szerzej oczy- To jest.. przepiękne- rzuciłam się chłopakowi na szyję, ze łzami w oczach.
Staliśmy przed parterowym, drewnianym domkiem w samym środku gór, gdzieś na odludziu, dookoła sama dzicz. Wszystko pokrywał biały puch, który spadł przed kilkoma godzinami. W pomieszczeniu paliło się światło, oznaczające, że ktoś tam wcześniej musiał być.
-Jesteśmy sami. Całe dwa tygodnie tylko ty i ja – Irlandczyk objął mnie w pasie, tuląc do siebie.
Horan odniósł do sypialni bagaże, po czym zajął się przygotowywaniem kolacji. Pomogłam mu trochę, nakryłam do stołu. Włączyłam delikatną, spokojną muzykę, która niosła się echem po domku. Po zjedzeniu pysznego dania, stanęliśmy przy dużym oknie, z lampką wina w dłoni i patrzyliśmy na gwieździste niebo. Nie rozmawialiśmy, nie było nam to potrzebne. Słowa niszczyłyby przyjemną, romantyczną wręcz atmosferę. Korony iglastych i liściastych drzew bujały się lekko pod wpływem wiatru. Pełnia księżyca oświetlała śpiący las. Uchyliłam okno, by móc słyszeć naturę. Sowy pohukiwały, jakieś malutkie zwierzątka skakały po drzewach. Chwilę wył prawdopodobnie wilk. Czułam się bezpiecznie w tej chatce, mając obok siebie kochającego chłopaka. Niall zbliżył się do mnie, wyjmując z mojej dłoni kieliszek i odstawiając go na stolik. Zaczął składać pocałunki na mojej szyi, jednocześnie mocno mnie do siebie przytulając. Uśmiechnęłam się mimowolnie, gdy przygryzł płatek mojego ucha, mrucząc, jak bardzo mnie kocha. Odwróciłam się twarzą do niego, w tym samym momencie łącząc nasze usta. Irlandczyk uniósł mnie do góry, bym mogła objąć go nogami. Spojrzałam w jego przepełnione radością oczy, w których tańczyły niewielkie ogniki. Pogłaskałam go po policzku, kiwając głową na znak, że się zgadzam. Wiedziałam, że to on był tym jedynym…
~*~

And I’m drifting out over deep ocean
And the tide won’t take me back in
And these desperate nights
I call you again and again
Uniosłam leniwie powieki, gdy do moich nozdrzy wdarł się zapach kawy i świeżo zrobionych tostów. Podniosłam się do pozycji siedzącej, od razu wsuwając na nogi ciepłe kapcie. Po drodze do kuchni wzięłam gruby, puchaty szlafrok. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zawołałam:
-Niall?
Cisza. Zdziwiona podreptałam do stołu, upiłam łyk gorącej cieczy i przeszłam do salonu. Nigdzie ani śladu chłopaka, no może poza porozrzucanymi ubraniami i zbitym wazonem. Szybko uporałam się z bałaganem, wspominając poprzednią noc. Usiadłam przy stole, niemrawo żując kawałki śniadania. Dlaczego chłopak wyszedł bez jakiegokolwiek wyjaśnienia? A w dodatku nie zostawił wiadomości gdzie się wybiera, ani z kim czy kiedy wróci! Przestraszyłam się, że coś mu się stało. Wtem usłyszałam trzask drzwi, pośpieszne kroki i ciche przekleństwo.
-Już wstałaś?- przede mną stanął zarumieniony Horan. – Kochanie, jest tak wcześnie.- pocałował mnie w czubek głowy.
Powkładał do szafek nowo kupione produkty. Dopiero po chwili kucnął przede mną, kładąc swoje dłonie na moich kolanach.
-Stało się coś?- spytał z troską w głosie.
-Cholera!- wrzasnęłam, zrywając się na równe nogi- Nigdy więcej nie zostawiaj mnie samej bez uprzedzenia.- dodałam cicho, wtulając się w jego sweter.
Niall westchnął głęboko, głaszcząc mnie po plecach.
-Obiecuję. Kocie, nie płacz. Jestem już.- kołysał mną niczym małym dzieckiem.
~*~
There’s a comfort
Comfort in things we believe
I live in danger
Wanting the things I can’t see
Cały tydzień minął nam strasznie szybko. Spędzaliśmy ze sobą dosłownie każdą minutę. Nie widziałam powodu, dla którego miałabym odstępować go chociażby na krok. Byliśmy dorośli i mogliśmy robić co nam się rzewnie podobało. Często oglądaliśmy filmy, słuchaliśmy muzyki, rysowaliśmy siebie nawzajem, wymyślaliśmy nowe potrawy, które dosyć rzadko okazywały się smaczne i dobre do spożycia. Ciągle towarzyszyła nam radość i uśmiechy na ustach. Nawet jeździliśmy na sankach, śmiejąc się w niebogłosy, gdy któreś z nas lądowało w zaspie śniegu. Ulepiliśmy bałwana, po czym uwieczniliśmy go na zdjęciu, które przesłaliśmy naszym przyjaciołom. Oczywiście czepiali się, że : ów śnieżny stwór miał lusterko, marchewkę, łyżkę zamiast miotły i fragmenty włóczki mające zastąpić loczki. Czas spędzony z chłopakiem był wynagrodzeniem po naszej kilkumiesięcznej rozłące, z powodu jego koncertowania z zespołem. Dlatego ceniłam sobie każdą godzinę, każdy dzień. Chciałam je przeżyć jak najlepiej, tak bym miała wspaniałe wspomnienia, do których mogłabym wracać, gdy znów będziemy daleko od siebie. Któregoś razu, Irlandczyk wybrał się na samotną wędrówkę. Pozwoliłam mu na to, bo chciałam przygotować pyszny obiad, tak by zrobić mu niespodziankę. Krzątając się w kuchni, nuciłam sobie pod nosem i siekałam kolejne warzywa, od razu wrzucając je do garnka. Włączyłam wiadomości, by dowiedzieć się co dzieje się gdzieś indziej na świecie. Przeskakiwałam po kanałach, nie mogąc znaleźć czegoś sensownego, co zasługiwało na moje zainteresowanie.
-Uwaga! Uwaga!!!! Pragniemy ostrzec turystów przebywających w górach o możliwych lawinach. Apelujemy o pozostanie w domach. – mówiła przejętym głosem prezenterka.- Przepraszam na chwilę- zwróciła się do widzów.
Przycisnęła palec do ucha, wsłuchując się zapewne w polecenia od reżysera. Jej twarz momentalnie pobladła, a w oczach pojawiły się łzy. Odkaszlnęła, przybrała sztuczny wyraz twarzy z niewielkim uśmiechem i powiedziała:
-Wiadomość z ostatniej chwili. Człowiek, prawdopodobnie nastolatek, został przysypany potężną bryłą śniegu. Jak donosi policja, chłopak nie przeżył. Funkcjonariusze ustalili wiek: około 20 lat, blondyn…- kobieta szczegółowo opisała strój.
-To nie może być Niall- rzekłam sama do siebie.- Jest mądrym…- urwałam, gdy na ekranie pojawiła się akcja ratunkowa. Moje serce na chwilę przestało bić. Zerwałam się z fotela, narzuciłam na siebie kurtkę, szalik niezdarnie owinęłam wokół szyi, wcisnęłam na nogi kozaki i wybiegłam z domku, wcześniej go zamykając. Wsiadłam w samochód i odjechałam. Dobrze, że wcześniej Horan objaśnił mi wygląd całej okolicy, przynajmniej wiedziałam, gdzie mam się udać. Szybko dotarłam do punktu ratowników górskich. Podbiegłam do jednego z nich, z pytaniem czy widzieli mojego chłopaka.
-Spokojnie- jeden z nich położył mi dłonie na ramionach.
-Jak mam być spokojna, gdy nie wiem czy on żyje?- wrzasnęłam, strącając jego ręce i odsuwając się w tył.
Mimo ciepłego ubrania, cała drżałam. Skuliłam się na ławce, cicho szlochając. Czułam się taka bezsilna i bezradna.
-Policja jeszcze nie ustaliła kim był ten człowiek- rzekł do mnie mężczyzna, podając mi kubek z gorącą czekoladą.
Podziękowałam i upiłam kilka łyków.
-[T.I.], co ty tutaj robisz?- usłyszałam zdziwiony głos Nialla- Alex, po co ją tu ściągałeś?- zwrócił się do ratownika.
-Sama przyszła. Szukała kogoś. Chyba ciebie- odrzekł ów Alex.
Horan mocno mnie przytulił. Gdy się od siebie odsunęliśmy, uderzyłam go w twarz. Złapał się zszokowany za policzek.
-Za co to?- spytał.
-Jesteś egoistycznym głupkiem! Jak mogłeś, wiedząc o zagrożeniu wybrać się w góry?!- krzyknęłam- Nie pomyślałeś o mnie, co mogłabym czuć po twojej stracie?
-Hej, żyję. Nic mi nie jest!- uniósł dłonie w obronnym geście.
-Po raz drugi coś takiego odstawiłeś. Umierałam z przerażenia, wiesz?! Staniesz przed sądem! Za targniecie na moje zdrowie!- wrzasnęłam, odwracając się na pięcie.
-Zaczekaj!- zawołał.
Wściekła na Irlandczyka, szłam przed siebie, nawet nie wiedząc gdzie. Nie obchodziło mnie to, czy się zgubię. On też choć raz mógłby się martwić. Doszłam do asfaltowej drogi. Obok mnie podjechał Niall. Otworzył okno i zapytał:
-Masz zamiar iść 10 kilometrów do domku, przy takim mrozie?
Przystanęłam.
-Dziesięć kilometrów?- powtórzyłam.
-Wsiadaj. Nie gniewaj się już.
-Chcę poprowadzić- rzekłam, siadając za kierownicą.
Nie poczekałam na Nialla, tylko odjechałam z piskiem opon. Uśmiechnęłam się sama do siebie, gdy w lusterku zobaczyłam, że za mną biegnie. Za zakrętem, specjalnie mocniej przyhamowałam. Wysiadłam, opierając się o tył samochodu, z założonymi rękoma patrzyłam na zbliżającą się sylwetkę chłopaka. Gdy dotarło do niego, ze nic mi nie jest i że go oszukałam, odetchnął z ulgą. Podszedł do mnie, wyrównał oddech i położył swoje dłonie na moich biodrach.
-Wystraszyłaś mnie- oznajmił.-Przepraszam, że nie pomyślałem o konsekwencjach wyjścia w góry w taką pogodę. Nie chciałem cię martwić. Ej, [T.I.], powiedz coś- poprosił.
-Kocham cię, głuptasie- uśmiechnęłam się.
Oczy Nialla się zaświeciły. Pochylił się nade mną i złączył nasze usta w delikatnym pocałunku.
~*~
Od tamtej pory nigdy nie stwarzaliśmy sytuacji, w których któreś z nas musiałoby się bać o życie czy zdrowie drugiego. Dbaliśmy o siebie nawzajem bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Do tego domku w górach przyjeżdżaliśmy co roku, z biegiem czasu zaczęliśmy zabierać tam nasze dzieci, później wnuczęta. Siedząc, któregoś letniego popołudnia, na tarasie przed domem, w bujanych fotelach, zapytałam grającego na gitarze Horana:
-Zostańmy tu już do końca życia. Dobrze?
-Myślałem o tym samym- mężczyzna odłożył instrument, po czym ujął moje pomarszczone palce w swoje dłonie- Przeżyliśmy tu tyle wspaniałych chwil. Chciałbym tutaj, razem z tobą oczywiście, spokojnie móc opuścić ten świat.
I po kilku latach marzenie Nialla się spełniło. Odeszliśmy w tym samym dniu, o tej samej godzinie, we śnie… Spełnieni.
Wherever you live now
Wherever you walk
This distance between us
I’m willing to cross

~by Natalia

32 komentarze:

  1. Jeeeeeezu jakie to słodkie ...dziękuję za życzenia .Bardzo się ucieszyłam kiedy ta notka się pojawiła ....piszesz świetnie ,na prawdę masz talent dziewczyno .:D kocham twoje imaginy .nigdy nie przestawaj proszę i jeszcze raz dziękuję :D pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. o Jezu wspaniały
    Ewwus

    OdpowiedzUsuń
  3. ŚWIETNE!
    Zapraszam do obserwowania mnie na tt:
    Wiki-1D fan
    @WikiProchal
    KOCHAM WAS! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. LOVE FOREVER! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. słodkie ;d czekam na następny życzę dobrej weny ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. końcówka taka słodka ♥ no aż się wzruszyłam.
    bardzo ładny imagin :) /gaba

    OdpowiedzUsuń
  7. coś pięknego . ;')

    OdpowiedzUsuń
  8. cóż tu dużo pisać, to jest piękne <33
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam wrażenie, że pewne fragmenty są wzorowane na filmie (nie wiem czy dobry tytuł) "Nigdy nie mów nigdy". Może się mylę z tytułem i całą wypowiedzią. Pozdrowienia i serdeczne życzenia dla solenizantki. J.u.l.e.c.z.k.a. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak? Nie oglądałam tego filmu :D Ale fragmenty z filmu "jeszcze raz" użyłam w tym imaginie :)

      Usuń
  10. Brak mi słów, normalnie brak mi słów. To było takie piękne że nawet nie umiem opisać mojej miny ;3 Wzruszyłam się, jeszcze ta piosenka, która idealnie pasuje do tej atmosfery i imaginu . Po prostu cud, miód i malina !

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękny aż łza mi poleciała

    OdpowiedzUsuń
  12. jeeeeej. jakie to słodkie *-*. ja też tak chce ;d.
    booskie <3

    Magda :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie ze napisałaś na podstawie filmu "Jeszcze raz " Kocham twoje Imaginy oraz ten Film..xx <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Brak słów :] takie piękne :') pisz dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Zarąbisty...<3
    Zapraszam...
    http://lovestory-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny ! ;) ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam wasze imaginy od jakiegoś czasu i WSZYSTKIE są rewelacyjne. Nie ma co się tu rozdrabniać i w każdym komentarzu pisać to samo. Wiedzcie, że wszystkie tutejsze imaginy są świetne. Ale ja też chciałabym się pokazać, a wiem, że dobrze piszecie i JEŚLI któraś z was znajdzie chwilkę czasu - niech zajrzy na mojego bloga.
    To tylko 4 imaginy, a komentarz jeszcze jednej osoby BAAAAAARDZO ucieszy, mnie początkującą :)

    www.catsbooksandally.blogspot.com

    Inni - wy też wpadajcie!

    OdpowiedzUsuń
  18. SUPER! Nic dodać, nic ująć! ; ]
    Zapraszam też wszystkich do mnie : D I liczę na komentarz : *

    http://fans-fans-blog-o-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. taki piękny i z jednej strony zabawny i smutny nastepny prosze z Liamem z dedykacją dla mnie proszę
    KINGA

    OdpowiedzUsuń
  20. Z Liamem smutny plis

    OdpowiedzUsuń
  21. ojeeeeeeejciu :)
    przepiękny !! jeszcze z tą piosenką, no po prostu fantastyczne <3333

    OdpowiedzUsuń
  22. Normalnie oddałabym cały majątek, żeby pisać tak imaginy *O* Zapraszam na opowiadanie o 1D http://this-girl-is-unpredictable.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. <333 (nie wiem co jeszcze napisać) Jak przeczytałam o tej lawinie... Ręce mi opadły i zbliżyłam się do monitora.

    OdpowiedzUsuń
  24. to trochę jak z filmu jeszcze raz uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
  25. *_____________________________________________________________________*

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurze cudowne kobietę ty masz cudowny talent Oskara owi nas dostać a i mam prośbę mogłabyś napisać imagina na mogę urodziny na 23 listopada Weronika . A i jeśli sie zgodzisz to z góry dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wiem czy ktos oprócz mnie to zauważyl ale w gifie w jakims slowie pojawia sie literka ś ale imagin supee

    OdpowiedzUsuń