czwartek, 6 września 2012

# 137. Zayn.


 Imagin dedykowany wszystkim tym, którym osoby trzecie nie pozwoliły cieszyć się obecnością ukochanego człowieka. Trzymajcie się <3. !
(Pisany na podstawie teledysku JB- As long as you love me <3.)
____________________________________
Piosenka: < kilk>

As long as you love me
As long as you love me
As long as you love me
Tępo wpatrywałam się w ciemną płytę nagrobną, na której zostały wyryte słowa „Zayn Malik”, data urodzenia i śmierci. Nadal nie mogłam uwierzyć w to, że osoba, którą darzyłam szczerym uczuciem, odeszła i nigdy nie wróci. Samotna łza wypłynęła spod mojej powieki, potoczyła się po policzku, po czym zniknęła w grubym szaliku, owiniętym ciasno wokół mojej szyi. Chuchnęłam w zmarznięte dłonie, złożyłam je do modlitwy i po cichu odmówiłam krótki pacierz. Byłam wyczerpana od ciągłego płaczu, krzyku, obwiniania się za jego śmierć. Chłodny wiatr przeszył mnie na wskroś, wdarł się pod cienką kurteczkę. Zadrżałam. Zakręciło mi się w głowie; upadłabym gdyby nie silne ramiona Liama.

I'm under pressure
Seven billion people in the world trying to fit in
-Powinnaś już pójść do domu- powiedział, pomagając dojść mi do ławki.
-Nie mam domu- odrzekłam, kryjąc twarz.
-Jesteś dla nas jak rodzina- dorzucił Niall, przeskakując z nogi na nogę, próbując się tym trochę ogrzać.
-Więc możesz zamieszkać u nas- dodał Harry, ocierając oczy mokrą już chusteczką.
-Nie wiem czy to dobry pomysł- oznajmiłam, przypominając sobie, że w ich ogromnym mieszkaniu jeden z pokoi należał do mulata.
-Jestem pewien, że Zayn nie chciałby żebyś się smuciła.- Louis położył mi dłoń na ramieniu.
Keep it together
Smile on your face even though your heart is frowning
Na dźwięk jego imienia aż podskoczyłam. Obrzuciłam Tomlinsona spojrzeniem pełnym bólu, który rozrywał mnie od środka. Wiedziałam, że chłopaki się o mnie martwili, że chcieli dobrze. Ale nie byłam pewna czy dam radę żyć z nimi w jednym domu, żyć ze świadomością, że jeden z tych wariatów, którego kochałam ponad życie, umarł. Z drugiej strony nie mogłam wrócić do rodziny. Nie. Cofnij. Nie mogłam wrócić do osób, które kiedyś były moją rodziną. Nie po tym, co zrobił mój ojciec. Nie chciałam go znać. Ani jego, ani matki, która mi nie pomogła, tylko ślepo przytakiwała wszystkim jego zachowaniom.
-Dobrze, wprowadzę się do was- powiedziałam po chwili namysłu- Ale teraz dajcie mi proszę pobyć sam na sam z Malikiem.
Chłopaki pokiwali głowami i odeszli w milczeniu. Liam zapalił świeczkę, postawił ją na grobie, coś wyszeptał i udał się za przyjaciółmi. Przejechałam palcem po wygrawerowanych literach, a myślami powróciłam do wspomnień, gdy jeszcze w pełni szczęśliwa, spędzałam czas w towarzystwie kochającego chłopaka i jego wspaniałych kumpli…
We both know it's a cruel world
But I will take my chances
-Zayn! Zayn!- mówiłam błagalnym głosem, podczas gdy mulat zamęczał mnie najgorszą z tortur- łaskotkami.
Wiłam się na łóżku, próbując wyswobodzić się z jego mocnego uścisku. Mój śmiech niósł się po całym pokoju. Po kilku minutach próśb, gróźb i szantaży z mojej strony, brunet odsunął się z cwaniackim uśmiechem i zapytał:
-A co za to dostanę?
-Buziaka- odparłam.
-Niech będzie.
Cmoknęłam go w policzek i uciekłam na drugi koniec pomieszczenia, zabierając po drodze mopa, który miał posłużyć odstraszająco. Zapomniałam tylko, że chłopak miał bardzo duże poczucie humoru, więc kiedy zobaczył, że przyjęłam pozycję obronną, zaśmiał się i wydukał pomiędzy salwami śmiechu:
-I że niby to coś- wskazał na przedmiot, który mocno ściskałam w dłoni- ma mnie powstrzymać?- nie krył rozbawienia.
As long as you love me
We could be starving
Niepewnie pokiwałam głową, uważnie śledząc jego ruchy. Nie chciałam ponownie paść ofiarą łaskotek. Zayn chwilę nad czymś myślał, stanął o krok bliżej mnie, a potem się cofnął. Z głośnym westchnięciem opadł na pobliski fotel, zrzucając przy okazji moją ulubioną poduszkę na podłogę. Teatralnym gestem przejechał dłonią po włosach i karku, przymknął oczy i odchylił głowę do tyłu. Trwał tak w bezruchu przez dłuższy czas. Pewna, że Malik usnął, odłożyłam mopa do kąta, w duchu zastanawiając się skąd on się wziął w moim pokoju. Wyciągnęłam z szuflady koc, którym otuliłam chłopaka. Wtem ten się poderwał, złapał mnie za ramiona, posadził sobie na kolanach i wpił się zachłannie w moje wargi. Poczułam, że się uśmiechnął, kiedy odwzajemniłam pocałunek.
-Nie mogłaś tak od razu?- zapytał, gdy oderwaliśmy się od siebie, by zaczerpnąć powietrza.
-Nigdy więcej mnie nie łaskocz- pogroziłam palcem.
-A ty nigdy więcej mnie nie prowokuj- odrzekł, wtulając twarz w moją szyję.
-Ja cię prowokuję?- zachichotałam- Niby jak?
-Na przykład tym, że zagryzasz tak słodko wargę, gdy nad czymś się zastanawiasz.
Chciałam coś odrzec, ale usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa. Niechętnie zeszłam z kolan ukochanego i w podskokach ruszyłam do torby. Trochę mi zajęło zanim wyciągnęłam z niej telefon.
-O nie!- zakryłam usta dłonią, a na mojej twarzy malowało się przerażenie pomieszane ze smutkiem.
-Stało się coś?- Zayn podparł się na łokciach.
-Mój tata zaraz tu będzie!- krzyknęłam, rzucając niedbale telefon na biurko.
We could be homeless
We could be broke
Omiotłam spojrzeniem pokój; wyglądał jak istne pobojowisko, tak, jakby przeszedł przez niego tajfun. Malik bez słowa sprzeciwu pomógł mi doprowadzić sypialnię do skrajnej normalności i czystości. Uporaliśmy się z tym wszystkim w niecałe dwie minuty. Mulat podszedł do okna, przesłał mi całusa w powietrzu i wyskoczył, zwinnie spadając na drabinkę, ukrytą za dorodnym bluszczem. Włączyłam cicho wierzę, położyłam się na łóżku i położyłam palce na czole. Miało to zmylić czujność ojca. Usłyszałam charakterystyczny dźwięk trzaskających drzwi samochodowych, szuranie na wycieraczce, szelest zawieszanego płaszcza na wieszaku stojącym w korytarzu, kroki po schodach i głośne pukanie.
-Proszę!- rzekłam, przecierając oczy.
-Spałaś?- spytał tata, uważnie rozglądając się po moim królestwie.
-Na chwilę usnęłam.- odparłam, siląc się na uśmiech.
Rodzic zniknął za drzwiami. Odetchnęłam z ulgą, głośno wypuszczając powietrze z płuc. Nie chciałam kryć mojego związku z Malikiem, ale ojciec nie tolerował wyznawców innej religii.
-On cię omamił, czy ty tego nie widzisz? Jesteś na każde jego skinienie! Nie masz już własnego zdania! Ciągle tylko Zajan to, Zajan tamto!- krzyczał, gdy spóźniłam się parę minut do domu po imprezie u koleżanki.
-On ma na imię Zayn!- wtrąciłam
-Nie pyskuj! On jest muzułmaninem! Nie wiesz, jak oni traktują kobiety? Teraz mówi, że cię kocha, a po ślubie, o ile w ogóle do tego dojdzie, jak już to chyba po mojej śmierci, nie będziesz mogła ani pracować, ani uczyć się! Tylko dom, dzieci, dom, dzieci! Przejrzyj na oczy! Zmarnujesz sobie życie! Masz z tym skończyć, bo jak nie, to zrobię to za ciebie!- skończył głosem nieznoszącym sprzeciwu; władczym i donośnym.

As long as you love me
I'll be your platinum
Oparłam czoło o zimną szybę, przypominając sobie zdarzenie sprzed kilku miesięcy. Nie, nie posłuchałam ojca. Nie mogłam pozwolić odejść osobie, która była całym moim światem; to by było jak samobójstwo. Potrzebowałam jego dotyku, czułości, zapachu, obecności, uśmiechu… Działał na mnie jak narkotyk. Momentalnie poderwałam się z miejsca, kiedy ujrzałam podjeżdżające na parking pod domem czarne auto Zayna. „Boże, co on wyprawia?”- przemknęło mi przez głowę. Z dudniącym sercem zbiegłam po schodach. Uprzedził mnie jednak ojciec. Posłał mi złowieszcze spojrzenie. Cofnęłam się przestraszona. Mężczyzna wcisnął przycisk otwierający bramę, założył ciemne okulary i wyszedł. Podeszłam do szyby w salonie, mocno zaciskając palce na koszulce. Bałam się jak nigdy dotąd. Wiedziałam, że mulat chce dobrze, chce się dogadać. Ale z moim tatą nigdy nie dało się dojść do porozumienia. Jak coś postanowił, to nikt ani nic nie mogło go odwieźć od dotarcia do celu. Otworzyłam okno by móc słyszeć ich rozmowę. Zayn stał ze spuszczoną głową, z dłońmi w kieszeniach, oparty o maskę samochodu. Podniósł się, gdy ujrzał zmierzającego w jego stronę, niezbyt przyjaźnie nastawionego, faceta.
-Słuchaj dzieciaku. Widzę, że moja córka mnie nie posłuchała i nie zakończyła tej zabawy, gdy nie było jeszcze za późno. Widzę, że sam muszę przemówić ci do rozumu. [T.I.] jest dla mnie wszystkim. Nie dam jej skrzywdzić. Rozumiesz?
-Nie krzywdzę jej!
-Owszem. Teraz nie. Ale nie wiesz jak się zachowasz jutro czy za tydzień! Znam takich chłopaków jak ty! Wiesz skąd? Sam kiedyś taki byłem! To znaczy, że pewnego dnia zostawisz ją dla innej, pozwolisz jej cierpieć, złamiesz jej serce. A nie pozwolę, by tak się stało!- mówił spokojnym głosem, ale wyczuwałam w nim nutę goryczy i wściekłości.
-Kocham ją!- w moich oczach stanęły łzy, gdy usłyszałam te słowa z ust Malika.
I'll be your silver
I'll be your gold
-Ja też. Ale [T.I.] potrzebuje prawdziwego mężczyzny, a nie chłopaczka takiego jak ty!
-Nie zna mnie pan! Więc dlaczego mnie pan osądza? Co ja takiego panu zrobiłem?!- chłopak spojrzał prosto w oczy mojemu ojcu.
-Właśnie o to chodzi, nie chcę cię znać! A teraz dobrze ci radzę: wsiadaj do swojego auta, wciskaj pedał gazu, odjeżdżaj stąd jak najdalej i nigdy, ale to nigdy więcej nie waż pokazać się ani mi, ani mojej córce na oczy. I żebym nie musiał dwa razy powtarzać!
Brunet trwał chwilę w bezruchu, analizując starannie usłyszane słowa, po czym po raz ostatni przeniósł wzrok na mnie. Wyczytałam z jego oczu, jak bardzo go to boli. „Nigdy cię nie opuszczę”- zdawały się mówić ciemne źrenice chłopaka. Zayn zasiadł za kierownicą i odjechał z piskiem opon. Rzuciłam się z płaczem na ojca, gdy tylko ten przekroczył próg domu.
-Dlaczego to zrobiłeś?! Dlaczego?- krzyczałam.
-Jeszcze mi za to podziękujesz.- odparł, nawet na mnie nie patrząc.
Pobiegłam do swojego pokoju, po drodze kilkakrotnie przewracając się na schodach. Łzy zamazywały mi ostrość widzenia, dlatego otarłam je szybkim ruchem. Na nic się to jednak zdało, gdyż po chwili napłynęła nowa fala smutku. Z trzaskiem zamknęłam drzwi, włączyłam muzykę na cały regulator i skuliłam się w kącie obok łóżka. Tusz spływał mi po policzkach, włosy miałam potargane; musiałam wyglądać strasznie, ale nic mnie to nie obchodziło. Przypomniałam sobie jak byłam z Malikiem na łące, zbieraliśmy duże, różowe kwiaty; jego dłonie wplatające kwiatostany w moje włosy; wygłupy na rowerach. Dzień, w którym wybraliśmy się z chłopakami do nowo otwartego parku rozrywki. Noce, które przegadaliśmy. Filmy wspólnie obejrzane. Nieśmiałe całusy, ukradkowe spojrzenia, czułe gesty podczas gdy byliśmy w pierwszym etapie naszego związku.
I'll be your soldier
Fighting every second of the day
Przeszkadzanie nauczycielom w prowadzeniu lekcji swoimi śmiechami. Wylane litry łez na pogrzebie członka jego rodziny. Obietnice, plany na przyszłość, zapewnienia o swojej miłości… To wszystko prysło niczym bańka mydlana. Zmęczona, podniosłam się i udałam do łazienki. Przebrałam się w suche ubrania, obmyłam twarz i rozczesałam włosy. Ojciec nie zajrzał; i dobrze, nie chciałam go widzieć. Przeżyłam tak kilka dni, w samotności. Matka się nie wtrącała, przynosiła mi tylko jedzenie. Nawet nie spytała jak się czuję, czy czegoś mi trzeba. Działała jak maszyna ślepo wpatrzona w tatę. Miałam jej to za złe, owszem. A to ojciec mi mówił, że w muzułmańskich rodzinach kobiety nie mają żadnych praw! Właśnie widzę jak jest u nas, niby katolicka! Prychnęłam oburzona do własnych rozmyślań, gdy usłyszałam ciche pukanie w okno. Zgasiłam światło, odsłoniłam rolety i odsunęłam się z szeroko otwartymi oczami. Za szybą stał Zayn z czerwonymi od płaczu oczami. Przyłożyłam dłoń w tym samym miejscu gdzie spoczywała jego. Wiedziałam o co mu chodzi. Chciał bym z nim uciekła, zamieszkała z nimi i resztą chłopaków. Czym prędzej wrzuciłam do podręcznej torby świeże ubrania, kosmetyczkę, po czym otworzyłam okno.
-Tęskniłam- wyszeptałam, tuląc się do niego.
-Szybko, nie mamy czasu- mulat chwycił moje rzeczy i pomógł mi wyjść.
Zeszliśmy po drabince, opadając na ziemię z cichym plaskiem. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy najszybciej jak to było możliwe. Odwróciłam się, by zobaczyć, czy udało nam się odejść bez wzbudzania podejrzeń. Zamarłam, gdy zobaczyłam stojącego w oknie mojego pokoju ojca. Jego mina była groźna; nigdy wcześniej takiej nie widziałam. Modliłam się w duchu, bym już nigdy więcej nie musiała tam wracać. Mknęliśmy opustoszałymi ulicami, pokonując kolejne kilometry. Z każdym przejechanym czułam się swobodniej i bezpieczniej, bo oddalałam się od osób, które stały mi się zupełnie obce, wręcz wrogie. Przed nami była długa droga, ponieważ Zayn uparł się byśmy jechali obwodnicą. Zjechaliśmy w tunel. Coś mi mówiło, że igramy z ogniem
So don't stress
Don't cry
-Kocham cię- powiedziałam drżącym głosem.
-Ja ciebie też- chłopak złapał mnie za dłoń i delikatnie uścisnął- Zaczniemy teraz nowe życie.
Chciał coś dodać, gdy drogę zajechało nam inne auto.
-To mój ojciec- pisnęłam, kiedy odczytałam tablicę rejestracyjną. – Boże, tylko nie on!
-Wyjdę i to załatwię. Nie martw się- uśmiechnął się niemrawo, chcąc dodać mi otuchy.
Okna były pozamykane, szczelne, dlatego nie słyszałam o czym rozmawiali. Mogłam się tylko domyśleć, że chodzi o mnie. Wtem mój rodzic zamachnął się i uderzył Malika w twarz. Stłumiłam krzyk. Chwilę szamotałam się z pasem, a gdy w końcu udało mi się wysiąść, chłopak stał na czworaka krztusząc się krwią. Oszalały ojciec zadawał mu tyle ciosów, że Zayn nie mógł się nawet obronić.
-Zostaw go- wykrzyczałam ze łzami w oczach, oddzielając swoim ciałem dostęp tacie do mulata.
-Odsuń się, bo nie ręczę za siebie! Ten chłystek będzie siedział za uprowadzenie mojej córki i..
Nie dokończył, bo po raz pierwszy mu przerwałam.
-Nie jestem twoją córką! Nawet nie waż się tak mówić! – warknęłam przez zaciśnięte zęby- Sama odeszłam! Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego!
Chciałam dodać coś jeszcze, gdy usłyszałam kaszlenie bruneta. Kucnęłam przy nim i odgarnęłam włosy opadające mu na czoło. Otarłam rękawem koszulki krew z jego policzka i ust. Chłopak złapał mnie za dłoń i wycharczał:
-Pamiętaj… Będę przy tobie… Tak długo jak będziesz mnie kochać…
-Zayn! Zayn!- szarpnęłam go za ramiona- Co ty gadasz?
Oh we don't need no wings to fly
Just take my hand
Spojrzałam w jego przepełnione bólem oczy. Ojciec zakatował go ciosami na śmieć. Mulat umierał. Szybko zadzwoniłam po karetkę, nie przestając tulić do siebie Malika.
-Coś ty zrobił?- wrzasnęłam do ojca, który oszołomiony oparł się ręką o swój samochód.
-Boże.. Nie.. Błagam!- głaskałam Zayna po twarzy- Nie odchodź, proszę! Nie rób mi tego! Zayn!- pocałowałam go mocno w usta.
Odsunęłam się przerażona, gdy poczułam, że są już one chłodne. Położyłam głowę na jego piersi i szlochałam, póki nie przyjechała karetka i go nie zabrała. Zjawili się też przestraszeni i zrozpaczeni chłopcy…

-[T.I.]!!- usłyszałam nawoływanie Harrego- O tu jesteś! No ile mamy czekać? Chodź, bo mi tu zamarzniesz.
-On odszedł.- wyszeptałam
-Nie.- odrzekł Styles obejmując mnie ramieniem.
Posłałam mu zdziwione spojrzenie.
-On będzie żył. W Twoim sercu, w moim. Będzie wśród nas póki o nim nie zapomnimy.
-Nigdy o nim nie zapomnę.
-I dlatego Malik nigdy nie odejdzie- loczek pogłaskał mnie po policzku.
„Będę cię kochać wiecznie, Zayn. Długo…”- pomyślałam, patrząc po raz ostatni na nagrobną płytę. Zaczęłam nowe życie…
As long as you love me




~by Natalia

35 komentarzy:

  1. Boże popąłkałam się !!
    Świetne tylko ledwo to przeczytałam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki piękny... Siedze i płacze... Płacze tak jak nigdy <333 Genialny ten imagin. Zapraszam na www.just-by-me-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ejj..czemu zawsze muszę płakać? Piękny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zayn ;(((
    aż chcę się płakać
    wzruszający ten imagin ♥
    przesyłam mnóstwo buziaków ;***
    i życzę weny ;))
    bo wiem jak trudno nie raz coś napisać ;))
    hid.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. brutalna końcówka ale i tak polały się u mnie łzy;* pięknie piszesz ;)
    Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczny jest, bardzo wzruszający...
    Kina ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest... niesamowite *______*
    Plus za świetną piosenkę, genialnie opisaną fabułę i wzbudzenie we mnie wielu emocji <3.
    Sonia xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Rewelacja, po prostu r e w e l a c j a. Łza kręci się w oku po przeczytaniu Twojego imagina. Poza tym, bardzo podobała mi się Twoja koncepcja, aby napisać go na wzór teledysku Justina. :>
    Czekam na więcej. x

    [trzynasty-dzien-milosci.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku, niesamowite! Popłakałam się, nawet nie wiem kiedy i jak! :o
    szok, jesteś świetna w tym co robisz! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jakie to piękne, aż się popłakałam

    OdpowiedzUsuń
  11. Popłakałam się przez ciebie T_T Świetny imagin :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz czytając wasz imaginy popłakałam się. Przepiękny imagin.

    OdpowiedzUsuń
  13. poryczałam się! :(
    świetny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Poryczałam sie. Chyba tego mi było trzeba. Czegoś smutnego. Czytałam, i czułam jak tylko mi łzy po policzku lecą, i to tak same! Nie mogłam ich powstrzymać. Kapały na klawiature, i boje sie ze kiedyś sie w niej jakies zwarcie zrobi czy coś, bo dużo razy jak płacze przy waszych imaginach, to właśnie na klawiature. Naprawde, wszystkie macie talent. Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam tylko tyle do powiedzenia:
    WOW,masz talent!
    Jestem tu z wami od dwóch tygodni lecz ten blog tak mnie zaciekawił,że przeczytałam już wszystkie imaginy!No i dzięki wam zainteresowałam się 1D,bo nudziło mi się pewnego popołudnia,weszłam tutaj i nie odejdę mam nadzieję już nigdy!Jesteście boskie!I mimo mojej niewesołej natury to popłakałam się mimo,że nigdy nie płaczę!Działacie na mnie kojąco,bo te łzy są dobre;-)Tylko tak dalej!POWODZENIA ŻYCZĘ I WENY;-)!

    OdpowiedzUsuń
  16. wspaniały i wzruszający imagin...
    ale jestem wściekła na tego ojca !!!!! wciągnęłam się w ten imagin :P
    masz genialny talent :)

    OdpowiedzUsuń
  17. http://karolina11316.blogspot.com/ CZEKAM NA NASTEPNE

    OdpowiedzUsuń
  18. Jezu rycze już od pół godziny i nie mogę przestać. Czytałam różne imaginy ale tem jest poprostu boski XD

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurcze masz talent dziewczyno. Tak pięknie napisane. Jestem pod weazeniem. Slicznie wymyślona historia. :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurrrcze ryczę. Znów ryczę! Nie widzę co piszę. Szlak! Kocham wasze imaginy! <3 Wasza Monia! <3

    OdpowiedzUsuń
  21. 2 litry łez wypłynęły z moich oczu. 2 litry!

    OdpowiedzUsuń
  22. Boże, płacisz za mopa ! Zaryczałam cały dom ! To jest cudowne ! Nie wiem jak ty to robisz... Kocham Cię < 333

    http://life-by-susannah.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. O MÓJ BOŻE ! JEST PRZEPIĘKNY ! TEŻ SIĘ PORYCZAŁAM <3

    OdpowiedzUsuń
  24. o rany, przepiękne. aż się poryczałam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jezu on jest przepiękny ! Masz talent : 3 Popłakałam się :cc

    OdpowiedzUsuń
  26. Wspaniały, popłakalam się ..

    OdpowiedzUsuń
  27. Nienawidzę ojca !! Dlaczego ? Dlaczego on to zrobił ?! Małpa z niego ! Płaczęęę ! Kocham Twojego bloga ! ♥ Zayn ♥

    OdpowiedzUsuń
  28. ty debilko. płącze jak jakiś idiota.

    OdpowiedzUsuń
  29. Popłakać się nd czymiś wypocinami....wspaniale....kocham kocham kocham
    Agnieszka ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja czytam to już drugi raz i znowu płaczę ! już 15 minut ! <3 cudownie piszesz ; * napisz książkę z Imaginami o 1D to na pewno kupię ! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Niesamowity, najlepszy.imagin jaki czytałam KOCHAM CIĘ pierwszy raz płakałam podcZas czytania imagina

    OdpowiedzUsuń